Siłacze dla mas

Niemal w każdy weekend organizowane są w Polsce zawody strong manów, na których dobrze zbudowani mężczyźni ciągną tiry i dokonują innych czynów, godnych Herkulesa. Puchary fundują im burmistrzowie, prywatne firmy, a popisy oglądają tysiące.

Mariusz Pudzianowski

– Kiedyś ludzie pasjonowali się walkami gladiatorów, teraz chcą podziwiać silnych mężczyzn – twierdzą miłośnicy takich zawodów. Przekonują, że to dziś trzecia pod względem popularności dyscyplina sportowa w Polsce, po piłce nożnej i żużlu.

Mariusz Pudzianowski, pochodzący z Białej Rawskiej dwukrotny mistrz świata zawodów Strong Man, uważa, że takie zawody to przede wszystkim widowisko. W tradycyjnym podnoszeniu ciężarów też dźwiga się duże ciężary, ale to tylko kilka krążków. – A na ludziach robi wrażenie, gdy podnosi się auto – dodaje.

Zawody strong manów organizuje się od lat 70. Rafał Biernacik był tym, który rozpoczął organizację zawodów w Polsce. Pierwszy raz zobaczył je w skandynawskiej telewizji. Jeździł po siłowniach i szukał kandydatów na strong manów.

Dzienna norma ton

W 1998 r. Biernacik razem z Cezarym Wołodko założyli Federację Strong Man. Znaleźli się sponsorzy. Zawodami siłaczy zainteresowała się telewizja. Odkryty przez Biernacika Pudzianowski okazał się perłą. Dziś w Polsce prawie tysiąc młodych ludzi startuje w zawodach. Kolejnych 10 tysięcy ćwiczy, by móc wystąpić.

Kamil Bazelak z Łodzi, który przez wiele lat był kulturystą, też postanowił spróbować sił w zawodach strong manów. – Są tu większe pieniądze – mówi. Przyznaje jednak, że trzeba na nie ciężko zapracować. Trenuje dwa razy dziennie, sześć razy w tygodniu, za każdym razem przerzuca po kilkadziesiąt ton.– Nie wystarczy być tylko silnym, trzeba być wytrzymałym i szybkim – twierdzi.

Pudzianowski na siłowni spędza cztery godziny dziennie. – Trenuję już jedenaście lat – mówi.

Pieniądze dla strong mana

Za udział w zawodach, organizowanych np. przez burmistrza, zawodnik, który zajmie piąte, szóste miejsce, dostaje 500 złotych. Organizatorzy zapewniają mu nocleg, wyżywienie i zwrot kosztów dojazdu.

Na poważniejszych zawodach nagrody sięgają czterech tysięcy. Oczywiście mistrz Pudzianowski zarabia więcej. Spore pieniądze dostaje na zawodach organizowanych przez prywatnych sponsorów za granicą. Ma też kontrakty reklamowe z firmami.

– Występ trwa około godziny i kosztuje od 5 tysięcy – informuje człowiek, który w imieniu Pudzianowskiego przyjmuje zamówienia.

Nie jest łatwo wejść na szczyty i walczyć o duże pieniądze. Na przykład w Pucharze Warki startuje dwudziestu siłaczy, sześciu zostaje z poprzedniego sezonu. Czternaście wolnych miejsc zapełniają nowi. Walczy o nie 50 – 60 strong manów.

Na dopingu

Zawody strong manów budzą kontrowersje. Profesor Romuald Lewicki, specjalista w dziedzinie medycyny sportowej, twierdzi, że dźwiganie takich ogromnych ciężarów nie jest czymś normalnym.

– Jednak robi się wszystko, by ten sport był jak najbardziej medialny – mówi. – Przekracza się granice wytrzymałości serca, ciśnienia. Zrywane są mięśnie, ścięgna. Wymusza się na tych ludziach maksymalny wysiłek, a oni się na to zgadzają, bo za tym idą sława i pieniądze.

Jeden ze strong manów, proszący o anonimowość, twierdzi, że większość zawodników bierze środki dopingujące, m.in. hormon wzrostu. Ale miesięczna „kuracja” kosztuje kilka tysięcy złotych, więc stać na nią tylko najlepszych. Inni stosują testosteron, efedrynę i inne sterydy.

Pudzianowski zapewnia, że – startując w mistrzostwach świata – przechodził testy dopingowe. Nic nie stwierdzono.

Anonimowy strong man przekonuje, że samo branie sterydów nie wystarcza. – Nawet hormony wzrostu nie pomogą, jeśli nie ma się predyspozycji – uważa.

Skracają sobie życie

Profesor Lewicki umieszcza strong manów w tym samym worku co kulturystów. – Mam 30-letnią praktykę lekarza sportowego i nie wierzę, że nie ma tam dopingu – twierdzi. – Moi studenci przeprowadzili ankietę w siłowniach. 99,9 procent ćwiczących przyznało, że sięga po doping!

Profesor uważa, że biorąc sterydy skracają sobie życie. Powodują one agresję, przerost mięśnia sercowego, przyśpieszają miażdżycę, powodują zaburzenia seksualne. – Wielu robi sobie zastrzyki z insuliny – przyznaje strong man.

Biernacik broni strong manów: – Ciężko pracują. Nie piją alkoholu, śpią po 10 godzin, odpowiednio się odżywiają. Nikomu nie udowodniono brania sterydów!

Fani takich pokazów twierdzą, że to jest rodzaj show, a nie sportu. Czy bierze się doping, to sprawa zawodnika. – Przecież w boksie zawodowym też nie ma badań antydopingowych i nikt nie robi z tego problemu – przekonują...

Anna Gronczewska

Wybrane dla Ciebie
Wschodnie wybrzeże USA pod śniegiem. "Totalne zniszczenie"
Wschodnie wybrzeże USA pod śniegiem. "Totalne zniszczenie"
"To jest zdrada". Żurek interweniował u Korneluka, poseł PiS grzmi
"To jest zdrada". Żurek interweniował u Korneluka, poseł PiS grzmi
Zrobi się niebezpiecznie. IMGW wydał dwa skrajne alerty
Zrobi się niebezpiecznie. IMGW wydał dwa skrajne alerty
Roztopy dają się we znaki. Tysiące interwencji strażaków
Roztopy dają się we znaki. Tysiące interwencji strażaków
Rutte w rocznicę inwazji. Wskazał, czego potrzebuje dziś Ukraina
Rutte w rocznicę inwazji. Wskazał, czego potrzebuje dziś Ukraina
Brutalne zabójstwa seniorek w Warszawie. Michał P. usłyszał zarzuty
Brutalne zabójstwa seniorek w Warszawie. Michał P. usłyszał zarzuty
Ambasador USA nie stawił się na wezwanie. Francuzi reagują
Ambasador USA nie stawił się na wezwanie. Francuzi reagują
Wymiana ognia przy granicy. Tajlandia oskarża Kambodżę
Wymiana ognia przy granicy. Tajlandia oskarża Kambodżę
"Największa bzdura". Szef MON ostro odpowiedział PiS
"Największa bzdura". Szef MON ostro odpowiedział PiS
Walczyli w Ukrainie. Rosyjscy żołnierze ujawniają porażające praktyki
Walczyli w Ukrainie. Rosyjscy żołnierze ujawniają porażające praktyki
Niepokojące ustalenia. Rosjanie kupują strategiczne nieruchomości w Europie
Niepokojące ustalenia. Rosjanie kupują strategiczne nieruchomości w Europie
Trump miał zakończyć wojnę w jeden dzień. Jest nowa data
Trump miał zakończyć wojnę w jeden dzień. Jest nowa data