Trwa ładowanie...

Sikorski nie jest już potrzebny Platformie? "Dziś to postać skompromitowana"

- To jest osoba z wielkim politycznym doświadczeniem i z bardzo znanym nazwiskiem w Europie i na świecie - powiedział w TVN24 o Radosławie Sikorskim szef MSZ Grzegorz Schetyna. Przyznał też, że ewentualna rezygnacja Sikorskiego ze startu w zbliżających się wyborach byłaby dla Platformy Obywatelskiej stratą. W poprzednich wyborach na Radosława Sikorskiego zagłosowało prawie 92 tysiące osób. To o 25 tysięcy głosów więcej, niż zdobyli wszyscy pozostali kandydaci z listy PO razem wzięci. W kręgach partyjnych Radosław Sikorski miał zapowiedzieć, że jeśli nie dostanie "jedynki" w Bydgoszczy, to nie wystartuje wcale. Byłyby dla PO cios, czy wręcz przeciwnie? Bo wokół ustępującego marszałka sejmu jest ostatnio bardzo gorąco.

Share
Sikorski nie jest już potrzebny Platformie? "Dziś to postać skompromitowana"
Źródło: PAP, Fot: Tytus Żmijewski
d1dy3kp

"Zamierzam nadal pracować na sukces Platformy Obywatelskiej w najbliższych wyborach. Podjąłem się zadania, które pani przewodnicząca mi postawiła. To znaczy bycie liderem listy w moich rodzinnych okolicach, w Bydgoszczy" - powiedział Radosław Sikorski zaraz po tym, gdy zrezygnował ze stanowiska marszałka. W Platformie zawrzało. Niektórzy byli oburzeni tą wypowiedzią, inni odczytali ją tylko jako deklarację Sikorskiego, że jest gotów wystartować. - Procedury wyłaniania kandydatów wyborach parlamentarnych nie zostały jeszcze określone przez zarząd partii. Przypuszczam, że zgłoszenia od kandydatów będą przyjmowane przez zarządy regionów w lipcu. Wszelkie spekulacje na temat tego kto i z jakiego miejsca wystartuje są przedwczesne - mówi Wirtualnej Polsce poseł Tomasz Lenz, który jest jednocześnie przewodniczącym kujawsko-pomorskiej PO. - Radosław Sikorski był jednym z najlepszych ministrów spraw zagranicznych po '89 roku. To osoba świetnie znana w świecie, posiada znakomite kontakty. To postać, która się Polsce
bardzo przysłużyła. Dlatego jeśli zgłosi swoją kandydaturę to będziemy ją rozpatrywali jako poważną i kluczową dla okręgu bydgoskiego - wyjaśnia poseł Lenz.

Dopytywany czy jest to kandydatura na "jedynkę" mówi, że zdecyduje o tym zarząd regionu, a ostatecznie listy zatwierdzi Zarząd Krajowy i Rada Krajowa PO. Ciała te mogą dokonywać zmian z propozycjach nadesłanych przez regiony. Więc nawet jeśli kujawsko-pomorska PO zgłosi Sikorskiego jako jedynkę w okręgu bydgoskim to Ewa Kopacz będzie mogła zmienić tę decyzję. - Zwracam uwagę, że Radosław Sikorski dwukrotnie startując z okręgu bydgoskiego dostał wynik rzędu 100 tysięcy głosów. Kandydaci PiS czy SLD byli wiele długości za nim. Więc pewnie w ich interesie jest, by Radosław Sikorski nie wystartował - uważa poseł Lenz. Mocy posła w regionie nie lekceważą też jego konkurenci z innych partii. - Do tej pory był potężną lokomotywą, wciągał za sobą takich, którzy zdobyli zaledwie po kilka tysięcy głosów. Teraz ta siła nieco osłabła, ale nadal Platforma nie ma w okręgu numer 4 mocniejszego zawodnika niż Sikorski - mówi Wirtualnej Polsce poseł z Bydgoszczy Eugeniusz Kłopotek z PSL. - Jeśli wartość dodana była, to w tej
chwili jest zdecydowanie malejąca - uważa natomiast Anna Bańkowska, wybrana z tego samego okręgu, posłanka SLD.

d1dy3kp

Kopacz musi być jak Olejniczak

W podobnym tonie wypowiada się dr Wojciech Peszyński. - W dwóch poprzednich elekcjach Radosław Sikorski był rzeczywiście wartością dodaną, ale od tamtego czasu upłynęło w Wiśle naprawdę dużo wody. Dziś to jest zupełnie inna postać. To postać skompromitowana. Dwoma aferami taśmowymi, kilometrówkami. I dziś jest dla PO nie lokomotywą, a kotwicą - komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską politolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ekspert zwraca uwagę na to, że 70 proc. wyborców po pierwsze głosuje na partię, a dopiero w dalszej kolejności szuka na jej liście konkretnej osoby. - Ostateczny wynik Platformy w okręgu to nie wyłączna zasługa Sikorskiego. Jako "jedynka" dostał bonus już na starcie. Gdyby było tam inne nazwisko, to wynik PO byłby tylko trochę gorszy, pewnie o jakieś 20 tysięcy głosów. Wyborcy Platformy po prostu zagłosowaliby na inną "jedynkę" tej partii - tłumaczy rozmówca WP i dodaje, że gdyby teraz nazwisko Sikorskiego znalazło się na liście bardzo mocno koncertowaliby się na nim
polityczni przeciwnicy PO. Partia byłaby wyjątkowo łatwym celem.

- Ewa Kopacz dokonując zmian w rządzie i we władzach sejmu umocniła swoje przywództwo w PO, stało się ono bardziej autentyczne. Potwierdzi swoją siłą zamykając listy Platformy zarówno przed Sikorskim, jak i przed zdymisjonowanymi ministrami - przewiduje Wojciech Peszyński i porównuje obecną Platformę z Sojuszem Lewicy Demokratycznej z 2005 roku. -Wówczas partii groziło, że podzieli losy AWS i nie wejdzie do parlamentu i nowy przewodniczący Wojciech Olejniczak pokazał swoją siłę. Wyczyścił listy ze skompromitowanych działaczy z Leszkiem Millerem na czele. I z 5 proc. w sondażach zrobiło się ponad 11 proc. w wyborach - przypomina Wojciech Peszyński.

Kto pociągnie listę PO w Bydgoszczy?

Druga na bydgoskiej liście PO w 2011 roku była obecna minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska. Biorąc pod uwagę jej bliską znajomość z premier Kopacz, gdyby zabrakło Sikorskiego mogłaby awansować na pierwsze miejsce. Z tego samego okręgu staruje też inny medialny parlamentarzysta partii rządzącej - Paweł Olszewski czy popularny w okręgu poseł z Inowrocławia Krzysztof Brejza. Platforma ma w tym okręgu także znanych samorządowców. Wśród nich jest były senator, radny sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, dyrektor Regionalnego Centrum Onkologii Zbigniew Pawłowicz. Inni to Dorota Jakuta, były poseł i senator prof. Maciej Świątkowski, Liderem listy do sejmu może zostać też też obecny senator Platformy Jan Rulewski. - Ludzi nie brakuje, ale PO nie ma co liczyć na utrzymanie 6 mandatów w tym okręgu. Po jesiennych wyborach utrzyma 3, maksymalnie 4 posłów - prognozuje dr Peszyński.

W skrajnie złej sytuacji Platforma Obywatelska mogłaby też się sięgnąć po polityka z innej części kraju i dać mu pierwsze miejsce na liście w Bydgoszczy, ale okręg numer 4 słynie z tego, że ciężko znosi spadochroniarzy. Rok temu, z pierwszego miejsca, do Parlamentu Europejskiego nie dostał się przywieziony z Warszawy, były minister finansów Jacek Rostowski. Mandat zdobył - startujący z trójki - Tadeusz Zwiefka. Zaś w 2004 roku pokonał on, przysłanego do Bydgoszczy z Gdańska, Jacka Bendykowskiego. Na tych ziemiach nie poradziła sobie również była wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska z PSL. Przegrała z, pochodzącym stamtąd, Zbigniewem Sosnowskim.

d1dy3kp

Co jeśli nie parlament?

- Radosławowi Sikorskiemu trzeba oddać, że w świecie polityki i dyplomacji jest dziś jednym z bardziej znanych Polaków - przyznaje dr Wojciech Peszyński. W związku z tym trudno przypuszczać, by po rozbracie z polityką miał problemu ze znalezieniem pracy. - Ma duży potencjał. Otworem stałyby przed nim różne międzynarodowe instytucje. Unia Europejska, OBWE, NATO etc. - wymienia politolog z UMK. - Raczej nie zdecyduje się na objęcie funkcji ambasadora, to poniżej jego ambicji - uważa dr Peszyński i dodaje, że fakt iż teraz zniknie, nie świadczy o tym, że drzwi do krajowej polityki zamkną się dla niego na zawsze. - To taki świat, gdzie nigdy nie mówi się nigdy. Nic nie jest wykluczone, a gdy ktoś raz posmakował polityki, to trzeba mieć naprawdę silną wolę, by dobrowolnie z niej zrezygnować - podsumowuje Wojciech Peszyński.

Afera podsłuchowa: Zobacz jak Ewa Kopacz skomentowała wyciek akt w tej sprawie

d1dy3kp

Podziel się opinią

Share
d1dy3kp
d1dy3kp
Więcej tematów