Trwa ładowanie...
ycipk-3b0q7l

Seria zgonów w szpitalu MSWiA. Lekarze mieli ukrywać zakażenia groźnymi bakteriami

Pacjenci zarażali się jeden od drugiego, aż zakażenie rozniosło się na kilka oddziałów szpitala MSWiA w Warszawie. Co najmniej trzy osoby zmarły po zakażeniu bakterią Klebsiella Pneumoniae. - Lekarze mieli ukrywać epidemię - oskarżają rodziny.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Córka pacjenta szpitala MSWiA drążyła sprawę przyczyn śmierci. Oskarża władze placówki o tuszowanie sprawy
Córka pacjenta szpitala MSWiA drążyła sprawę przyczyn śmierci. Oskarża władze placówki o tuszowanie sprawy (PAP, Fot: Marcin Obara)
ycipk-3b0q7l

- Nie reagowali. Pozwalali pacjentom zarażać się od siebie i umierać w ogromnych cierpieniach. Mój ojciec, który przeszedł operację kardiologiczną, wracał już do zdrowia i miał za kilka dni opuścić szpital. Zmarł w wyniku powikłań po zakażeniu bakterią Klebsiella Pneumonia - opowiada WP Anna Nosek, córka pacjenta z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Sprawa serii zakażeń wyszła na jaw, kiedy pani Anna zaczęła badać przyczynę śmierci ojca. W akcie zgonu lekarz wpisał niewydolność krążeniową. Przeprowadzona później sekcja zwłok wykazała, że przyczyną niewydolności było zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae.

Bakteria ta jest oporna na leczenie antybiotykami. W zaledwie w kilka dni spowodowała zapalenie płuc, wyniszczenie wątroby, trzustki, nerek. Osłabiony operacją mężczyzna nie miał szans na przeżycie. W sprawie tej śmierci toczy się śledztwo w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Powołano biegłych, którzy przygotowują opinie.

ycipk-3b0q7l

Zobacz także: Zbigniew Ziobro jakiego nie znacie. Mówił o strachu przed dentystą

14 pacjentów zakażonych bakteriami

Mieczysław Nosek nie był jedyną ofiarą zakażeń. Tydzień wcześniej zmarł Andrzej W., u którego po pobycie na oddziale kardiologicznym stwierdzono zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae oraz dwoma gatunkami gronkowca. Lekarze podali mu antybiotyki "ostatniej szansy", jednak terapia okazała się nieskuteczna. Trzecia śmiertelna ofiara zakażenia z tego samego okresu to pacjent z oddziału gastroenterologii.

ycipk-3b0q7l

Do tragicznych wydarzeń doszło wiosną 2016 roku. Dopiero teraz sprawa została upubliczniona przez przedstawicieli rodzin zmarłych pacjentów. Okazało się, że rodziny pisały niemal identyczne skargi w sprawie zakażeń do Izby Lekarskiej, szpitala oraz prokuratury. Na korytarzu jednego z urzędów doszło do przypadkowego spotkania pokrzywdzonych.

Skłonili oni szpital do przyznania, że w czasie kiedy zmarło trzech wspomnianych pacjentów, doszło do 14 zakażeń pacjentów tym samym szczepem bakterii. Zgodnie z zaleceniami Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadki te powinny spowodować alert epidemiologiczny i odizolowanie zakażonych od innych pacjentów. Podczas śledztwa prokuratorskiego jeden z profesorów przyznał, że pielęgniarki i lekarze wiedzieli o zakażeniach. Ich zdaniem, zagrożenie nie było na tyle duże, aby informować służby epidemiologiczne.

Kontrowersyjne tłumaczenie szpitala

Szpital nie odpowiedział na pytania Wirtualnej Polski w tej sprawie. Biuro prasowe Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdziło, że taki komentarz naruszyłby objęte tajemnicą lekarską dane o leczeniu pacjentów. Jak ustaliliśmy, powołano szpitalną komisję, która we wszystkich trzech przypadkach nie stwierdziła uchybień w leczeniu. Uznano, że pacjenci byli starzy i schorowani, a ryzyko powikłań po operacjach wysokie.

ycipk-3b0q7l

"Po operacji kardiochirurgicznej istnieją liczne czynniki ryzyka sprzyjające wystąpieniu powikłań, niekoniecznie zawinionych przez szpital. Stworzenie takiemu pacjentowi absolutnie bezpiecznych, jałowych warunków pobytu nie jest możliwe, nawet pomimo najlepszych praktyk i procedur przeciwepidemicznych" - czytamy w jednym z pism.

- Chciałabym ostrzec innych pacjentów przed szokującymi praktykami szpitala. Mamy nadzieję, że pomoże to w uratowaniu innych ludzi. Rodziny i pacjenci nie są informowani o ryzyku zakażenia. Gdybym to wiedziała, umieściłabym tatę w innym szpitalu, może nawet prywatnym - komentuje Anna Nosek.

Rok temu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała alarmujący raport o rosnącej stale liczbie przypadków zakażeń szpitalnych. Źródłem przenoszenia bakterii są m.in. brudne ręce personelu medycznego, niejałowy sprzęt, skażone otoczenie chorego. Nawet NIK nie mógł podać kompletnych danych o zakażeniach. Jak podkreślali kontrolerzy, część szpitali zaniża te statystyki.

Przypomnijmy, że najwyższa orzeczona dotąd kwota zadośćuczynienia za błąd lekarski wyniosła 1,2 mln zł, a dotyczyła właśnie szpitalnego zakażenia. Młody mężczyzna przechodził operacyjną korektę skrzywienia prącia. Jego stan nie był należycie monitorowany po operacji. Doszło do zakażenia, a w konsekwencji do amputacji prącia. Kilkanaście operacji naprawczych w Polsce i za granicą niewiele dało. Pacjent oprócz miliona złotych odszkodowania do dziś otrzymuje rentę.

ycipk-3b0q7l

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3b0q7l

ycipk-3b0q7l
ycipk-3b0q7l