Sędzia Barański odpowiada prezydentowi. "Nie żałuję tego, że moje nazwisko tam się znalazło"
Wśród 46 sędziów, którym prezydent Karol Nawrocki odmówił nominacji, jest sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu Ziemowit Barański. W 2021 roku podpisał apel ws. wykonywania orzeczeń TSUE dotyczących likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN. - Nie uważam tego za jednoznaczne z zaangażowaniem się w niedozwoloną działalność polityczną - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Karol Nawrocki poinformował w środę, że odmawia nominacji dla 46 sędziów. Onet dotarł do listy zablokowanych prawników. Jest na niej między innymi Ziemowit Barański, sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Prezydent, tłumacząc swoją decyzję, stwierdził, że sędziowie "mają zajmować się wydawaniem orzeczeń i wyroków, a nie zamienianiem sal sądowych w salę sejmową".
Kaczyński będzie miał kłopoty z Nawrockim? "Na 100 procent"
- Nie czuję się adresatem tej wypowiedzi, bo nie wiem, w jaki sposób moje orzecznictwo mogłoby mieć jakikolwiek wymiar polityczny - odpowiada na tę argumentację sędzia Barański w rozmowie z Wiartualną Polską. - Zresztą ja w trakcie swojej kariery w żadnych sprawach z kontekstem politycznym nigdy w życiu nie orzekałem - podkreśla.
Jak wskazuje Onet, który ujawnił listę zablokowanych przez Nawrockiego sędziów, 36 z nich podpisało apel z 2021 r. w sprawie wykonywania orzeczeń TSUE dotyczących likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN. Sędzia Barański potwierdza, że był wśród sygnatariuszy apelu.
Jednak jak podkreśla, "nie uważa tego za zaangażowanie się w działalność polityczną". - Uważam to za zaangażowanie się w sformułowanie wypowiedzi dotyczącej tego, jak powinno wyglądać ustawodawstwo dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości, a to co innego - mówi.
Sędzia Barański po decyzji prezydenta
Pytany o to, czy żałuje podpisania się po apelem, mówi: "Absolutnie nie" i podkreśla, że "teraz zachowałby się dokładnie tak samo". - Decyzja prezydenta o braku nominacji w żaden sposób nie wpłynie na moje postępowanie. Gdybym powiedział sobie, że następnym razem tego typu apelu nie podpiszę, bo to się nie opłaca, to byłoby to tak, jakbym sam sobie napluł w twarz - kontynuuje.
- Umieszczenie mojego nazwiska na liście sygnatariuszy tego apelu nie uważam za jednoznaczne z zaangażowaniem się w niedozwoloną działalność polityczną. Nie żałuję tego, że moje nazwisko tam się znalazło. Trzeba być wiernym swoim poglądom - podkreśla.
W rozmowie z WP sędzia Barański odnosi się też do słów prezydenta: "Sędzia swoimi wypowiedziami publicznymi czy orzeczeniami nie może w żaden sposób dać po sobie poznać, jakie są jego poglądy polityczne". - Z całą pewnością nie należy wciągać polityki na salę sądową. Jednak ja nie uważam, abym taką działalność kiedykolwiek prowadził - wskazuje.
- Jeżeli pan prezydent po przeanalizowaniu tego wniosku Krajowej Rady Sądownictwa uznał, że ja nie jestem godnym pełnieniem urzędu na stanowisku sędziego w sądzie wyższego rzędu, to ja tę decyzję szanuję - dodaje. - To, co robię do tej pory, w tym sądzie, w którym pracuję (w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu - red.), jest ważne, jestem potrzebny ludziom. W dalszym ciągu będę robił rzeczy pożyteczne i uczciwe - stwierdza.
Jak dodaje, "na decyzję prezydenta zareagował z pewną ulgą". - Dlatego, że wniosek Krajowej Rady Sądownictwa o moją nominację został wysunięty już prawie dwa lata temu. Więc dobrze, że w końcu jest jakaś decyzja, najgorsza była sytuacja zawieszenia, gdy nie było żadnej decyzji - dodaje
Jarosław Kocemba, dziennikarz Wirtualnej Polski