WP

Sądny dzień dla sekretarza generalnego PO. Śledczy w gotowości

Sejm zgodził się na tymczasowe zatrzymanie i aresztowanie sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego. Na postawianie zarzutów politykowi są już gotowi śledczy w Szczecinie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Gawłowski dobrowolnie zrzekł się immunitetu
Gawłowski dobrowolnie zrzekł się immunitetu (Agencja Gazeta, Fot: Cezary Aszkielowicz)
WP

Jak poinformował na Twitterze Roman Giertych, który broni posła PO Stanisława Gawłowskiego, polityk jest już w drodze z Warszawy do Szczecina. Przesłuchanie może się odbyć ok. godz. 11. Z informacji RMF FM wynika, że po postawieniu zarzutów, śledczy zamierzają zwrócić się do sądu o jego tymczasowe aresztowanie.

Prokuratura chce postawić Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy dotyczące korupcji. Sprawa dotyczy "afery melioracyjnej", czyli nieprawidłowości przy realizacji 105 inwestycji przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Polityk miał przyjąć łapówki o wartości 200 tys. zł w czasie pełnienia funkcji wiceministra środowiska za rządów PO-PSL.

W grudniu ub.r., na polecenie szczecińskiego wydziału Prokuratury Krajowej, CBA przeprowadziło przeszukania w mieszkaniu posła w Warszawie i domu w Koszalinie. - Rozpoczął się sezon polowania na Platformę Obywatelską - komentował wtedy Gawłowski.

WP

Dobrowolnie zrzekł się immunitetu pod koniec stycznia. Grozi mu 10 lat więzienia.

Incydent z udziałem TVP. Giertych zawiadamia policję

Poseł już w czwartek zapowiadał, że stawi się przed śledczymi. - Chcę usłyszeć zarzuty, iść z tym do sądu, gdzie prokuratura zostanie rozgnieciona, bo nie ma żadnych dowodów - mówił w Sejmie. W podobnym tonie wypowiadał się jego adwokat. - Prokuratura nie ma żadnych podstaw nie tylko do zatrzymania albo aresztowania, ale nawet do stawiania zarzutów i powinna dawno sprawę umorzyć - ocenił Giertych.

Wieczorem pod kancelarią byłego wicepremiera doszło do incydentu. Na miejscu zjawili się dziennikarze TVP. Giertych kazał im opuścić korytarz, ale ci odmówili, wobec czego zadzwonił na policję. Zarzucił ekipie TVP naruszenie miru domowego. "Prywatne domy nie należą jeszcze do PiS" - komentował całą akcję prawnik.

WP

Zobacz także: Paweł Lisicki: Pomysł PiS jest szkodliwy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP