Rosyjski ambasador przy UE: Moskwa nie ma planów ekspansji kosztem Ukrainy
Rosyjski ambasador przy Unii Europejskiej zapewnił że Moskwa nie ma żadnych planów ekspansji kosztem Ukrainy. W wywiadzie udzielonym BBC Władimir Czyżow odmówił jednak stuprocentowej gwarancji, że nie dojdzie do dalszej interwencji w rosyjskojęzycznych obwodach Ukrainy.
Polskie media wypunktowały przede wszystkim żart ambasadora Czyżowa, że Waszyngton powinien pilnować nie tyle Mołdawii, ile zakupionej od Rosji 150 lat temu Alaski. Mniej uwagi zwróciły na meritum jego wypowiedzi: Czyżow powiedział mianowicie, że "nikt nie musi się niczego obawiać ze strony Rosji, nikt w całym świecie". Przyciskany pytaniami, czy te zapewnienia obejmują również ogarnięte niepokojami rosyjskojęzyczne tereny Ukrainy, Czyżow mówił, że Moskwa nie ma takich intencji, ale w końcu też dodał: "Nie jestem naczelnym wodzem".
Ambasador przyznał, że sytuacja na Ukrainie niepokoi wszystkich, w tym Rosję. Wyraził nadzieję, że sytuacja zostanie unormowana środkami pokojowymi z uwzględnieniem uzasadnionych interesów wszystkich grup etnicznych, wszystkich regionów Ukrainy. "I jesteśmy gotowi pomóc" - powiedział Czyżow.
Ambasador dał też do zrozumienia, że ewentualne wycofanie się Europy z zakupów rosyjskiego gazu to broń obosieczna.