zamach
30-12-2013 (05:57)

Rosja: kolejny zamach w Wołgogradzie - wybuch w trolejbusie

Kolejny zamach bombowy w Wołgogradzie w Rosji. Wybuch w miejskim trolejbusie zabił co najmniej 15 osób, a kolejnych 28 jest rannych. Wśród walczących o życie poszkodowanych jest kilkumiesięczne dziecko - podaje Russia Today. Eksplozja nastąpiła w porannych godzinach szczytu. W pobliżu miejsca wybuchu znaleziono jeszcze jedną bombę. Rozbroili ją policyjni saperzy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szczątki zniszczonego trolejbusu
Szczątki zniszczonego trolejbusu (AFP)
WP

To drugi atak terrorystyczny w Wołgogradzie w ciągu dwóch dni i trzeci w ciągu dwóch miesięcy. Prezydent Władimir Putin polecił zwiększenie środków bezpieczeństwa w Wołgogradzie oraz w całym kraju.

Jak poinformowało Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, wybuch nastąpił o godz. 8.23 (5.23 czasu polskiego). Państwowa telewizja pokazała zniszczony wrak niebiesko-białego trolejbusu.

Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej bombę zdetonował zamachowiec samobójca. - Można już wstępnie powiedzieć, że ładunek wybuchowy zdetonował terrorysta samobójca. Fragmenty jego ciała poddawane są ekspertyzie genetycznej w celu ustalenia jego tożsamości - poinformował rzecznik Komitetu Śledczego Władimir Markin. Przekazał on także, że siłę wybuchu eksperci określili na 4 kg trotylu.

WP

Stan pięciu rannych w zamachu osób lekarze określają jako bardzo ciężki. Russia Today donosi również, że wśród poszkodowanych w eksplozji jest m.in. kobieta w ciąży oraz niemowlę. Lekarze walczą o jego życie - pisze serwis.

Wśród ofiar zamachu nie ma obywateli Polski - poinformował na Twitterze rzecznik prasowy polskiego MSZ Marcin Wojciechowski.

Na miejsce drugiego wybuchu skierowano pół tysiąca rosyjskich specjalistów. Rosyjski Komitet Śledczy podejrzewa, że oba akty terrorystyczne w Wołgogradzie - niedzielny i poniedziałkowy - są ze sobą powiązane. Na razie nikt nie przyznał się do ich przeprowadzenia.

WP

Zamach miał miejsce na ulicy Kaczynców w dzielnicy Dzierżyńskiej, w centrum miasta. Bomba wybuchła w trolejbusie nr 15, około 50 metrów od szpitala, w którym leczona jest duża część poszkodowanych w niedzielnym zamachu na dworcu. W pobliżu miejsca zamachu znajduje się też duże targowisko, uczelnia wojskowa i jednostka wojskowa.

Eksplozja nastąpiła w czasie porannego szczytu. Trolejbus był po brzegi wypełniony pasażerami. Siła wybuchu była tak duża, że pojazd został rozerwany na drobne kawałki, a w okolicznych domach powypadały szyby z okien. Wśród zabitych i rannych są studenci i dzieci.

Świadkowie mówią o licznych karetkach pogotowia i dużych siłach milicji. Według mediów na miejsce skierowano wszystkie służby operacyjne miasta.

WP

Z doniesień agencji ITAR-TASS wynika, że trolejbusem podróżowało wielu studentów. Jak opowiada jeden ze świadków, najpierw był głośny wybuch, później błysk i wszędzie gęsty dym.

"Most lotniczy" z Moskwą

Na polecenie prezydenta Rosji Władimira Putina do Wołgogradu udał się dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow. Stoi on też na czele Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego.

Akcję ratowniczą na miejscu koordynują wicepremier Olga Gołodiec i minister zdrowia Weronika Skworcowa. Ministerstwo do Spraw Nadzwyczajnych postanowiło zorganizować także specjalny "most lotniczy" do przewozu najciężej rannych z Wołgogradu do szpitali w Moskwie.

WP

- Wszczęto śledztwo w sprawie ataku terrorystycznego oraz przemytu broni - przekazał z kolei rzecznik Komitetu Śledczego Władimir Markin po ostatniej eksplozji.

Czytaj również: Im bliżej do igrzysk w Soczi, tym goręcej na Kaukazie. Terroryści zaatakują w święto sportu?

Mieszkańcy przerażeni

Nastroje w Wołgogradzie są bliskie panice. Mieszkańcy boją się jeździć środkami komunikacji miejskiej. Wielu przemieszcza się prywatnymi środkami transportu lub pieszo. Cały czas pojawiają się pogłoski o następnych zamachach. Lokalne władze je dementują, jednak mieszkańcy nie dają temu wiary.

WP

Gubernator obwodu wołgogradzkiego Siergiej Bożenow zdecydował o skierowaniu na ulice Wołgogradu kozackich patroli.

Władze federalne zapewniają, że panują nad sytuacją w Wołgogradzie. Także w samej Moskwie zwiększono środki bezpieczeństwa - m.in. zaostrzono kontrolę tras komunikacji naziemnej i podziemnej.

Seria zamachów

Poniedziałkowy wybuch w Wołgogradzie to już trzeci zamach bombowy na południu Rosji w ciągu czterech dni. W niedzielę w samobójczym ataku na wołgogradzkim dworcu zginęło 17 osób, a w piątek w Piatigorsku, w Kraju Krasnodarskim, w eksplozji samochodu osobowego zaparkowanego w pobliżu komendy policji drogowej zginęły trzy osoby.

W październiku w Wołgogradzie w samobójczym zamachu życie straciło sześć osób. Atak na dworcu kolejowym

W niedzielnym zamachu w Wołgogradzie na dworcu kolejowym 15 osób poniosło śmierć na miejscu, a dwie zmarły w szpitalach. Hospitalizacji wymagało 37 spośród rannych. Stan ośmiu osób lekarze określają jako bardzo ciężki.

Komitet Śledczy FR oficjalnie zakomunikował, że wybuch na dworcu w Wołgogradzie był zamachem terrorystycznym. Początkowo przekazywano - czynił to m.in. Narodowy Komitet Antyterrorystyczny, (NAK) - że zamachu dokonała kobieta. Wieczorem agencja Interfax, powołując się na źródła w organach ścigania, podała, że atak przeprowadził mężczyzna.

Siłę ładunku wybuchowego eksperci ocenili na 10 kg trotylu. W wyniku eksplozji w budynku wyleciały szyby z okien. Uszkodzony został też sam gmach.

Dworzec w Wołgogradzie jest jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w Południowym Okręgu Federalnym. Przyjeżdżają tam i odjeżdżają z niego pociągi z pięciu kierunków: Moskwy, Rostowa nad Donem, Krasnodaru, Astrachania i Saratowa. Znajduje się tam też dworzec autobusowy. Do zamachu doszło na 30 minut przed przyjazdem pociągu z Moskwy.

Kto stoi za zamachami w Wołgogradzie?

Dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia któregoś z ataków w Wołgogradzie. Media przypominają jednak, że miasto to jest położone w pobliżu niespokojnego Północnego Kaukazu, a obwód wołgogradzki jest jednym z regionów Federacji Rosyjskiej - obok Czeczenii, Dagestanu, Inguszetii, Kabardo-Bałkarii i Karaczajo-Czerkiesji - które operujący na Północnym Kaukazie radykałowie chcą oderwać od Rosji, by utworzyć w regionie niezależne państwo oparte na szariacie.

W lipcu przywódca islamistów Doku Umarow, wróg numer jeden Kremla, zaapelował do swoich zwolenników, by uniemożliwili przeprowadzenie zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w lutym 2014 roku, które stanowią oczko w głowie prezydenta Władimira Putina. Umarow odwołał też ogłoszone rok wcześniej moratorium na ataki na ludność cywilną w Rosji.

Bastion wyborczy Putina

Wołgograd jest oddalony od Soczi o ok. 670 km. Miasto to jest jednym z bastionów wyborczych Putina, który co roku je odwiedza. Poparcie dla niego wśród mieszkańców nie spada w sondażach poniżej 60 procent.

Źródła: TVN24, IAR, PAP, Interfax, Russia Today, YouTube.com

Polub WP Wiadomości
WP
WP