Cena ropy na rynku amerykańskim wyniosła o godzinie 14 czasu polskiego 49,95 dolarów, co w porównaniu z wtorkiem oznacza wzrost o 33 centy. W ciągu ubiegłego tygodnia surowiec potaniał o 12%.
W opinii analityków rynku naftowego, w drugiej kadencji Busha jego administracja będzie kontynuować rozbudowywanie amerykańskich rezerw strategicznych ropy, redukując w ten sposób jej podaż. Niepokój rynków budzi też możliwość dodatkowego wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie, w szczególności w stosunkach USA-Iran, który jest drugim największym producentem kartelu OPEC.
Jak pisze agencja dpa, analitycy zakładają, że potwierdzenie zwycięstwa Busha podbije ceny ropy do rekordowego poziomu 55 dolarów za baryłkę.