WP

Rano przyjął komunię, po południu pobił na śmierć. Znamy szczegóły napaści w kościele na Muranowie

Modlił się, przyjął komunię świętą i pojechał do domu. Kilka godzin później wrócił. Wtargnął na plebanię i w szale, bez opamiętania, zaczął okładać pięściami starszego mężczyznę. 65-latek nie miał szans w staciu z niespełna 40-letnim bokserem. - On go zatłukł na śmierć - mówi Wirtualnej Polsce proboszcz parafii, w której doszło do tragedii.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Napastnik należał do parafii pw. św. Augustyna. To tu doszło do ataku.
Napastnik należał do parafii pw. św. Augustyna. To tu doszło do ataku. (WP.PL)
WP

W piątek na porannej mszy świętej kościół na warszawskim Muranowie był pełen ludzi. W parafii pw. św. Augustyna modlili się za 65-letniego mężczyznę, który w czwartek, w biały dzień, został śmiertelnie pobity na plebanii.

Nikt się tego nie spodziewał. Co więcej, napastnik był znany księżom.

- Przychodził do nas na msze święte. Należał do parafii. Rozwiódł się z żoną i mówił, że się nawrócił - słyszymy od proboszcza.

WP

Przed czterdziestką, dobrze zbudowany bokser - tak opisują go duchowni. W czwartek, kiedy doszło do tragedii, uczestniczył w porannej mszy świętej. Przyjmował komunię.

CZYTAJ TEŻ: Śmierć od noża w Warszawie. Ofiara też po ataku na plebanii

Czekoladki i butelka wina

Parę godzin później, tuż po godzinie 16, do parafii przyjechało małżeństwo z Marysina. To starsi ludzie, kobieta i mężczyzna przed siedemdziesiątką, katechiści. Para była zaprzyjaźniona z tutejszymi duchownymi. - Przyjechali do nas na spowiedź generalną, czyli taką z całego życia - mówi WP ks. Giennadij. To on spowiadał małżeństwo.

WP

ZOBACZ TEŻ: Piwnica, w której mąż zakopał ciało żony. Policja znalazła go po latach

- Pierwszy był on. To trwało około pół godziny. Wyszedł, a do konfesjonału weszła jego żona - opowiada ks. Giennadij.

W czasie, gdy ksiądz spowiadał kobietę, jej mąż udał się na plebanię. Chciał dać upominek innemu duchownemu, ks. Łukaszowi. Czekoladki i butelkę wina. Zostawił prezent, porozmawiał chwilę i wyszedł.

WP

Parafia pw. św. Augustyna

WP.PL
Podziel się

Głową o posadzkę

Gdy tylko 65-latek zamknął za sobą drzwi, zobaczył boksera. 40-latek zaczął go okładać pięściami. Prawdopodobnie rzucił na podłogę i głową uderzał o posadzkę. Z plebanii wybiegł ks. Łukasz. Zobaczył zakrwawionego 65-latka. Odwrócił się, chciał wrócić po telefon i dzwonić po karetkę. Wtedy bokser zaatakował duchownego. Ksiądz został uderzony w głowę.

WP

40-latek nie próbował uciekać. Biegał po terenie parafii i krzyczał: "Amen! Amen!".

- On był pod wpływem jakichś środków. Zachowywał się jak opętany - wyznaje proboszcz.

Do ataku doszło za tymi drzwiami

WP.PL
Podziel się
WP

"Zatłukł na śmierć"

65-letni mężczyzna jeszcze żył, gdy na miejsce przyjechała policja. Mimo reanimacji zmarł.

- Czujemy się fatalnie. Ja znałem to małżeństwo. Tacy życzliwi ludzie, głęboko wierzący. Głosiliśmy razem wielokrotnie katechezy - zdradza ks. Giennadij. - Kiedy ta kobieta zobaczyła swojego męża, zakrwawionego, leżącego na podłodze… nie chciałaby pani widzieć tego, co się wtedy z nią działo - wyznaje.

- On go zatłukł na śmierć - dodaje na koniec proboszcz.

CZYTAJ TEŻ: Fałszywi kominiarze zaatakowali policjantów. Doszło do strzelaniny

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP