Psycholog rozpracował "Masę". "Z nim jest trochę jak z alkoholikiem"

Słynny świadek koronny ps. "Masa" trafił do aresztu. Zdaniem psychologa kryminalnego, były gangster zawsze szuka adrenaliny i jest przyzwyczajony do ogromnych pieniędzy. Rozpoczęcie normalnego życia i pracy poniedziałek-piątek w godz. 8-16 jest dla niego niemożliwe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W 2000 r., po pięciu miesiącach "Masa" wyszedł z aresztu i zaczął współpracować z prokuraturą
W 2000 r., po pięciu miesiącach "Masa" wyszedł z aresztu i zaczął współpracować z prokuraturą (newspix.pl, Fot: kuba bloszyk)

Wyłudzenia z banków prawie 670 tysięcy złotych dotyczą najważniejsze zarzuty, jakie ma usłyszeć najsłynniejszy świadek koronny w Polsce, "Masa". Wraz z nim w ręce śledczych wpadło jeszcze 5 osób: wśród nich jego syn, policjant i urzędnik z urzędu celno-skarbowego.

Patryk Osowski (Wirtualna Polska): "Masa" tak bardzo chciał wyjść na wolność, że zaryzykował sypiąc najważniejszych ludzi w mafii. Dlaczego po wyjściu z aresztu znów łamał prawo i narażał się na powrót za kratki?

Jan Gołębiowski (autor licznych publikacji na temat profilowania nieznanych sprawców przestępstw, psycholog kryminalny i wykładowca SWPS): Jarosław Sokołowski "Masa" nie funkcjonował w swoim życiu w inny sposób niż na drodze przestępczej. Przekwalifikowanie się i chodzenie do pracy w regularnych godzinach jest dla niego prawie niemożliwe. Przez tyle lat wyrobił sobie takie schematy działania, że pokusa obejścia prawa przychodzi mu do głowy znacznie szybciej niż komukolwiek z nas.

Poza tym i tak miał kontakty i był rozpoznawany jako bandzior. Nie jest łatwo zmienić nawyki, ale również środowisko, w którym się obracał, dawało wiele pokus do łamania prawa. To trochę jak z alkoholikiem. Jak wróci do środowiska pijącego, jest mu o wiele ciężej.

Pewnie trudno się też rozstać z dużymi pieniędzmi.

Każdy kto osiągnął pewien status, ma problem, by żyć potem o poziom niżej. Człowiekowi, który od dawna jeździł samochodem, bardzo trudno przesiąść się nagle do autobusu, a już na pewno chodzić na piechotę. To taka ogólna ludzka cecha, ale sprawdza się także w tym przypadku. Masa żył przez wiele lat bardzo dostatnie i pewnie trudno było mu z tego zrezygnować.

Sokołowski jest osobowością narcystyczno-psychopatyczną. Ważna jest też kwestia uzależnienia od adrenaliny, której najpierw dostarczał sobie jako bandzior. Gdy przekalkulował sobie, że to się nie opłaca, zaczął współpracować z policją. Wtedy jednak również kręcił i manipulował. Było widać, że jego zeznania jako świadka nie do końca były szczere.

"Chciałem być silny i trzaskać w japę". "Masa" na treningu z reporterem WP

Czyli często górę brał po prostu czysty pragmatyzm.

W grupach przestępczych człowiek trzyma się silniejszego. W pewnym momencie "Masa" uznał, że Centralne Biuro Śledcze jest silniejsze, więc przeszedł na ich stronę. To czysta kalkulacja. Nigdy nic też nie wskazywało, że kiedykolwiek naprawdę żałował tego, co kiedyś robił.

To nie jest człowiek, który zaczął śpiewać pieśni religijne i się nawrócił. Robił to, co mu się opłacało, więc informacja, że został zatrzymany nie jest zaskoczeniem. Przez ostatnie lata Sokołowski żył w świecie, gdzie nie ponosił negatywnych konsekwencji swoich zachowań. Pewnie zaczynał czuć się bezkarny.

Oprócz "Masy" zatrzymany został m.in. jego syn. Rozumiem, że byłemu przestępcy ciężko odejść od dawnych nawyków, ale czemu ktoś wciąga w nielegalne interesy swoje dziecko?

Są dwa typy zachowań. Na przykład córka "Pershinga" (Andrzej Kolikowski - red.) chodziła na studia. Niektórzy bandyci bardzo chcieli oderwać swoje dzieci od tego środowiska i ustrzec przed wchodzeniem na drogę przestępczą.

Druga grupa przypomina system włoski, gdzie w mafii są całe pokolenia. Może "Masa" należy do tej drugiej grupy. Pamiętajmy, że do rodziny można mieć znacznie większe zaufanie, tym bardziej, jeśli "Masa" wychował syna wpajając mu zasady, w które sam głęboko wierzy.

A czy osoba, która wsypała tylu przestępców, nie powinna się teraz najbardziej obawiać właśnie powrotu do więzienia? Tego, że więźniowie - delikatnie mówiąc - nie przepadają za skazanymi, którzy współpracują z policją?

Wydaje mi się, że paradoksalnie dużo bardziej narażony mógłby być na wolności. W areszcie jest to jednak jakoś kontrolowane, a służba więzienia ma możliwość osadzenia danej osoby na przykład w izolatce czy tak zwanej celi chronionej.

Nie wsadzą go do tych, którzy mogą mieć do "Masy" pretensje. Zaraz byłby wielki szum medialny, że pozwolono na pobicie czy zabicie Sokołowskiego, więc służba więzienna na pewno będzie tu wyjątkowo ostrożna.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości