Trwa ładowanie...
d4irv2j
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Program Komorowskiego "Pierwsza praca" odniesie sukces? Zdania są podzielone

Zaprezentowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego program "Pierwsza praca" to inicjatywa wyborcza, która w dłuższej perspektywie może nie przynieść oczekiwanych korzyści - powiedział socjolog Jarosław Urbański. Zdaniem eksperta Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych Łukasza Komudy, uruchomienie programu jest skazane na sukces.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Prezydent Bronisław Komorowski i minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz w Centrum Przedsiębiorczości Smolna w Warszawie
Prezydent Bronisław Komorowski i minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz w Centrum Przedsiębiorczości Smolna w Warszawie (PAP, Fot: Jakub Kamiński)
d4irv2j

- Oczywiście każda inicjatywa, która dotyczy rynku pracy i dotyczy zatrudnienia jest warta podjęcia i musi być postrzegana pozytywnie, ale jestem sceptyczny co do długofalowych, pozytywnych skutków takiej podjętej ad hoc inicjatywy - powiedział Urbański. Zaznaczył, że projekt jest wynikiem rywalizacji politycznej w ramach wyborów prezydenckich. - Dlatego nie sądzę, żeby został do końca przemyślany- ocenił socjolog.

Wskazał, że hasło tworzenia miejsc pracy było już głoszone. - Było hasło milion nowych miejsc pracy Kongresu Liberalno-Demokratycznego, poprzedników (politycznych - PAP) tej ekipy rządzącej. To nie przekonało, o ile pamiętam, wyborców wtedy i myślę, że i teraz może być z tym pewien problem - uważa Urbański.

Według niego inicjatywa ta przypomina nieco realizowane wcześniej programy staży pracy. Pracodawcy byli zainteresowani przyjmowaniem stażystów, bowiem dzięki temu mogli uzyskać tanią siłę roboczą. - Po zakończeniu staży często zdarzało się, że osoby kwalifikowane do programu nie dostawały stałej pracy. Dlatego nie wiadomo, czy prezydencki program może na trwale zmienić sytuację na rynku pracy. Można się obawiać, że to wcale nie jest oczywiste - powiedział.

d4irv2j

Jego zdaniem program może więc raczej stworzyć możliwość wykorzystania taniej siły roboczej, niż pozytywnie zmodyfikować rynek pracy, wprowadzając do niego trwałe zmiany. - Raczej należałoby pomyśleć o walce z umowami śmieciowymi - co, miejmy nadzieję, nastąpi - podniesieniu płacy minimalnej i tego typu rozwiązaniach - powiedział. Jak ocenił, obecna ekipa rządząca długo nie chciała się zająć tymi sprawami - np. problem umów śmieciowych rząd dostrzegł dopiero w ostatnim czasie.

- Oczywiście bezrobocie cały czas w Polsce jest relatywnie wysokie, to był problem ostatnich 25 lat i ciągle pozostaje, niemniej w dużej części ludzie narzekają zarówno na niestabilne formy zatrudnienia, jak również na niskie wynagrodzenia, które nie pozwalają na normalne funkcjonowanie - dodał. Według niego oceniając program, można się także zastanawiać, czy przewidziane w nim 100 tys. osób to dużo czy mało.

Program "Pierwsza praca" jest elementem zapowiadanej przez prezydenta strategii "Dobry start dla młodych". Zakłada m.in. gwarancję dwuletniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych osób już w 2016 r. Jest skierowany do absolwentów szkół zawodowych, ponadgimnazjalnych i wyższych, którzy nie ukończyli jeszcze 30 lat i bezskutecznie szukają zatrudnienia. Będzie finansowany z Funduszu Pracy i Środków Europejskich.

Zdaniem Bronisława Komorowskiego program "Pierwsza praca" jest atrakcyjny i pozwoli na dalsze zmniejszanie poziomu bezrobocia młodych ludzi. W przekonaniu prezydenta program jest też "świetną odpowiedzią na zjawisko tzw. umów śmieciowych. Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, który wraz z prezydentem prezentował w piątek program, przekonywał, że da on z jednej strony możliwość stabilnego zatrudnienia młodym ludziom, a z drugiej - dofinansowania zatrudnienia pracodawcom. Jak podkreślał, zatrudnienie w ramach programu będzie na podstawie umowy o pracę.

d4irv2j

Program opiera się na dofinansowaniu przez rząd, przez pierwszy rok, zatrudnienia w pełnym wymiarze. - To jest ponad 2 tysiące 100 zł miesięcznie, ok. 26 tys. rocznie - powiedział Kosiniak-Kamysz. Program gwarantuje zatrudnienie dla młodych na dwa lata. Pierwszy rok zatrudnienia - mówił szef MPiPS - "będzie finansowany ze środków funduszu pracy - nie tylko wynagrodzenie, ale całe koszty zatrudnienia, przynajmniej do wysokości minimalnego wynagrodzenia".

Program ma ruszyć w 2016 r. i kosztować ok. 2,7 mld zł.

"Bezrobocie będzie spadać przez 3 najbliższe lata"

- Uruchomienie programu "Pierwsza praca", kiedy bezrobocie spada i są duże na niego pieniądze, jest skazane na sukces - powiedział ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych Łukasz Komuda. Program przedstawił w piątek Bronisław Komorowski.

d4irv2j

Komuda zwrócił uwagę, że prezydent w Polsce nie jest władzą wykonawczą. - To nie on kształtuje, nie on realizuje i finansuje politykę zatrudnienia. Ale ma inicjatywę - podkreślił.

- Inicjatywa dotyczy rynku pracy, który jest najważniejszym i chyba jednym z bardziej szwankujących elementów naszej gospodarki. Dlatego doceniam tę inicjatywę, chociaż jej ogłoszenie na tydzień przed drugą turą wyborów prezydenckich oczywiście budzi pewnego rodzaju zdziwienie i refleksję. Tym bardziej, że - podczas kadencji prezydenta Bronisława Komorowskiego - najtrudniejsza sytuacja młodych do 24. roku życia na rynku pracy, kiedy bezrobocie sięgało (w tej grupie wiekowej - PAP) 30 proc. - była dwa lata temu. W ostatnim kwartale ubiegłego roku bezrobocie to wyniosło 22 proc. i bardzo gwałtownie teraz spada - ocenił.

Rząd - jak mówił - chce uruchomić "jeden z największych programów aktywizacji zawodowej, instrument, który ma wesprzeć pewien fragment naszego rynku pracy w chwili, kiedy bezrobocie w Polsce spadło, i zamierza na to wydać blisko 1/4 tego, co wydaje z Funduszu Pracy co roku na aktywną i bierną politykę zatrudnienia, czyli na instrumenty typu zasiłki czy prace publiczno-pożyteczne". - To jest ogromne uderzenie. Oczywiście tylko duże uderzenia mają swój efekt - podkreślił.

Jego zdaniem uruchomienie programu, kiedy bezrobocie spada i są duże na niego pieniądze, jest skazane na sukces. - Niezależnie, czy ten program w ogóle ruszy, to na koniec 2016 r. bezrobocie wśród młodych może być na absolutnie minimalnym poziomie, spaść poniżej 16 proc. - podkreślił. Jak mówił, sprzyja też temu m.in. demografia i koniunktura. - Sytuacja gospodarcza jest całkiem niezła. Warto pamiętać, że bezrobocie porusza się w cyklach, od stycznia ubiegłego roku zaczęliśmy cykl spadków bezrobocia. Bezrobocie będzie spadać przez co najmniej trzy najbliższe lata - dodał.

Ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych ma jednak pewne wątpliwości. - Jeżeli zatrudnimy 100 tys. młodych ludzi tak naprawdę za darmo, bo pracodawca otrzyma pełen koszt zatrudnienia takiej osoby, czy to jednak nie będzie konkurencja w postaci praca za darmo w stosunku do tych osób, które są na rynku i takiej szansy nie otrzymają. Czy to nie spowoduje tego, że obniżone zostaną wynagrodzenia albo wręcz zwolnieni zostaną ludzie, którzy nie mogą skorzystać z tego programu z różnych powodów - zaznaczył.

d4irv2j

Podziel się opinią

Share

d4irv2j

d4irv2j
Więcej tematów