Proces "Inki" - świadek boi się mówić

W tej sprawie były już dwa samobójstwa, boję się o własne życie - w ten sposób Adam R., którego "Inka" początkowo posądziła o zabójstwo Jacka Dębskiego, uchylał się od odpowiedzi na pytania pod swym adresem podczas procesu.

Sąd Okręgowy w Warszawie po raz pierwszy po samobójstwie Jeremiasza Barańskiego - "Baraniny", zajmował się sprawą Haliny G., zwanej Inką, która odpowiada za pomoc w tej zbrodni z kwietnia 2001 r.

Na początku sąd spytał "Inkę", czy w związku z "nową sytuacją" chce coś dodać lub uzupełnić w swoich zeznaniach. Oskarżona jedynie przecząco pokręciła głową.

Na poniedziałkową rozprawę nie stawił się świadek, który miał opowiadać o interesach finansowych Dębskiego. Tymczasem prokurator Andrzej Komosa złożył wniosek o przesłuchanie dwóch nowych świadków. Jednym z nich jest Adam R., znajomy Barańskiego i "Inki", na którego kobieta niedługo po swym zatrzymaniu wskazała jako na zabójcę Dębskiego. W dalszym toku śledztwa, gdy ustalono już, że kto inny zabił byłego ministra sportu, "Inka" przyznała, że wiedziała, iż Adam R. w chwili dokonania tej zbrodni był poza granicami kraju, dlatego nie obawiała się wskazać na niego.

R. niedawno został wydany Polsce przez USA, gdzie mieszkał od stycznia 2000 r. Dziś przebywa w polskim areszcie, jest podejrzany o usiłowanie innego zabójstwa i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Sam przyznał, że jego sprawa "ma związek z osobą Jeremiasza Barańskiego". Do sądu przewieziono go z aresztu pół godziny po tym, jak sąd przystał na wniosek prokuratora, by przesłuchać R. na temat jego znajomości z Barańskim, z "Inką" oraz jego wiedzy o zabójstwie Dębskiego.

29-letni, barczysty mężczyzna nie sprawiał na obserwatorach procesu wrażenia osoby bojaźliwej. Przed sądem oświadczył jednak, że nie chce składać żadnych zeznań. "W tej sprawie wydarzyły się dwa samobójstwa i jest bardzo wiele kontrowersji. Ja się boję o własne życie i w tej sprawie nie będę odpowiadał na żadne pytania" - oświadczył Adam R.

Sąd próbował jednak usłyszeć od niego choćby to, czy zna "Inkę" i czy od początku 2000 r., gdy wyjechał do USA, wyjeżdżał także z tego kraju. Potwierdził, że "Inkę" zna, a do USA wyjechał w styczniu 2000 r. i nigdzie się stamtąd nie ruszał, aż do ekstradycji. Nic ponad to nie dodał, apelował tylko, by zrozumieć jego sytuację. Zapewnił, że obszerne wyjaśnienia złoży na swojej sprawie, gdy zapozna się z jej aktami. "Czy strzelał pan do Jacka Dębskiego?" - zapytał prokurator. "Odpowiem. Nie strzelałem" - padła odpowiedź.

Adam R. dodał, że "nie wie, czemu 'Inka' go pomawia". Spytany jednak, czy miała w tym jakiś interes albo powód, świadek odparł, że na to pytanie nie odpowie. Z akt sprawy wiadomo, że Adam R. pracował w Polsce dla "Baraniny" i "testował lojalność" "Inki". Miał ją podobno wywieźć do lasu i przystawić jej pistolet do głowy. W ten sposób "Baranina" sprawdzał, czy jego ludzie są mu podporządkowani i czy nie współpracują z policją.

Na salę rozpraw doprowadzono w poniedziałek także innego mężczyznę - Roberta P. We wrześniu 2002 roku on sam poprosił o spotkanie z CBŚ. Pytany wtedy przez policję o okoliczności zabójstwa Dębskiego powiedział, że 11 kwietnia 2001 r., gdy doszło do zabójstwa, widział mężczyznę z bronią podjeżdżającego czarnym BMW przed restaurację, gdzie bawił się Dębski, miał też słyszeć strzał.

Przed sądem Robert P. oświadczył jednak, że wszystko, co wtedy powiedział, było kłamstwem. Opowiadał, że o zabójstwie wie tylko "z gazet i telewizji oraz różnych rozmów z różnymi ludźmi". Nie wchodził jednak w szczegóły. Nie wyjaśnił też, czemu wtedy kłamał.

W poniedziałek w sądzie Robert P. oświadczył, że w marcu 2002 roku postanowił współpracować z policją i opowiada jej wszystko, co słyszy w więziennej celi od swych kompanów. Przyznał jednak, że ma sprawę o fałszywe zeznania. Wesołość na sali rozpraw wzbudziła jego odpowiedź na pytanie, czy był karany za fałszywe zeznania. "Jeszcze nie" - odpowiedział. Dodał, że w trakcie swojej sprawy był na obserwacji psychiatrycznej.

Po jego zeznaniach sąd wysłuchał dwóch kolejnych rozmów telefonicznych, jakie na początku kwietnia "Baranina" odbył ze swoją siostrą, mieszkającą w Polsce, Bożeną T. Informował w nich, że jego wiedeński obrońca znalazł w aktach polskiej sprawy "Inki" osobę Roberta P., który mógłby dać dobre alibi "Baraninie" oraz prawdziwemu zabójcy Dębskiego. Barański polecił swej siostrze, by za pośrednictwem dziennikarza tygodnika "NIE" skontaktować się z Robertem P. i powiedzieć mu, jak ma zeznawać. Nie wiadomo, czy do tego kontaktu doszło, ale jeżeli nawet, to w poniedziałek okazało się, że nie odniósł zamierzonego skutku. "Pęka mit wszechmocnego bossa 'Baraniny'" - skomentował to prok. Komosa.

Sąd z wolna kończy proces "Inki". W poniedziałek wyznaczono cztery ostatnie terminy rozpraw - do odczytania pozostały m.in. zeznania "Baraniny" z jego sprawy oraz inne formalne czynności. Wyrok powinien zapaść najpóźniej 24 czerwca.

Do zabójstwa Dębskiego doszło w nocy z 11 na 12 kwietnia 2001 r. Wtedy to Dębski ze swymi kolegami świętował urodziny. W nocy przed lokal na warszawskim Powiślu wyprowadziła go Halina G., a tam płatny zabójca Tadeusz Maziuk, pseud. Sasza, zastrzelił byłego ministra. Gdy został aresztowany pod tym zarzutem, popełnił samobójstwo w celi warszawskiego aresztu. Na początku maja życie odebrał sobie także Jeremiasz Barański. "Inka" na salę sądową przychodzi pod ochroną policyjnych antyterrorystów. Jest także specjalnie chroniona w areszcie.(an)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wyniki Lotto 23.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Wyniki Lotto 23.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Katastrofa śmigłowca w Peru. 15 osób nie żyje
Katastrofa śmigłowca w Peru. 15 osób nie żyje
Kim przygotowuje córkę do sukcesji. Mianował ją "dyrektorem ds. rakiet"
Kim przygotowuje córkę do sukcesji. Mianował ją "dyrektorem ds. rakiet"
Akcja aktywistów w Luwrze. Powiesili zdjęcie byłego księcia Andrzeja
Akcja aktywistów w Luwrze. Powiesili zdjęcie byłego księcia Andrzeja
USA i Chiny będę rozmawiać w Genewie. Wiadomo, jaki jest powód
USA i Chiny będę rozmawiać w Genewie. Wiadomo, jaki jest powód
Jest najwyższym rangą wojskowym USA. Tak ma doradzać ws. Iranu
Jest najwyższym rangą wojskowym USA. Tak ma doradzać ws. Iranu
Bruksela ma dość. Costa wysłał list do Orbana
Bruksela ma dość. Costa wysłał list do Orbana
Sąd zablokował ujawnienie raportu. Chodzi o śledztwo ws. Trumpa
Sąd zablokował ujawnienie raportu. Chodzi o śledztwo ws. Trumpa