Minister edukacji - Edmund Wittbrodt pisał w Gdańsku maturę z matematyki. Uzyskał 18 punktów na 20 możliwych. Po zakończeniu egzaminu zapewnił, że nie ściągał i nie podpowiadał.
Premier, podobnie jak minister edukacji, nie miał przy sobie ściągawek. Nawet nie wiedziałbym, co na nich umieścić - mówił po zakończeniu egzaminu.
Do udziału w egzaminie-zabawie zaproszono uczniów, nauczycieli, polityków, artystów i dziennikarzy. Dopisali przede wszystkim ci pierwsi.
Egzamin trwał tylko 45 min. Uczestnicy zabawy mieli do wyboru matematykę lub język polski. Zadania, takie same dla zdających we wszystkich miastach, przygotowały okręgowe komisje egzaminacyjne. (ajg)