Trwa ładowanie...
dcadots

Politolodzy: przedterminowe wybory - mało realne, to polityczny straszak

Politolodzy uważają, że przedterminowe wybory parlamentarne są mało prawdopodobne. - To "polityczny straszak", "manifestacja siły" premiera - komentują ostatnie wypowiedzi szefa rządu. Zwracają też uwagę, że takie rozwiązanie jest niemożliwe bez zgody opozycji, której na rękę jest dalsza "erozja" PO.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Donald Tusk
Donald Tusk (PAP, Fot: Adam Warżawa)
dcadots

Premier Donald Tusk pytany w zeszłym tygodniu o malejącą większość koalicyjną w sejmie powiedział: - Nie sądzę, abyśmy utracili większość w parlamencie, ale jeśli utracimy większość, to naturalną konsekwencją takiej sytuacji jest inna koalicja rządowa, albo wcześniejsze wybory. Trzeba być psychicznie zawsze gotowym na każdy scenariusz. Ja jestem.

Rzecznik rządu Paweł Graś doprecyzował w poniedziałek w TVP1, że premier zapewniał na posiedzeniu zarządu PO, że nie będzie walki o większość w sejmie za wszelką cenę. - Jeśli koalicja straci większość, jeśli PO i PSL nie będą miały wystarczającej liczby parlamentarzystów, żeby tworzyć w sejmie stabilną większość, to alternatywą są przyspieszone wybory parlamentarne - oświadczył.

"Polityczny straszak", "żadnych przedwczesnych wyborów nie będzie"

dcadots

Zdaniem specjalisty ds. marketingu politycznego dr. Wojciecha Jabłońskiego przyspieszone wybory parlamentarne są mało realne. - To jest taki czysty polityczny straszak premiera Tuska, który sugeruje - popadając w przesadę - że ma na myśli poważne działania. Platforma nauczyła się, żeby władzy nie oddawać przed czasem - podkreślił.

- Żadnych przedwczesnych wyborów nie będzie, ponieważ Platforma ryzykuje nie tylko odejście od władzy, ale pod dużym znakiem zapytania jest jej powrót do władzy. To nie przejdzie. Sytuacja dla Tuska jest niekorzystna, ale nie skrajnie niekorzystna - ocenił politolog.

Jak dodał, premier mówiąc o przedterminowych wyborach, wytrąca sobie też argument, o którym wspominał przy okazji referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy. - Tusk powiedział przecież, że nie warto oddawać władzy przed końcem kadencji, że to jest marnowanie pieniędzy podatników, więc szef rządu takimi wypowiedziami dużo ryzykuje, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i retorycznej - uważa Jabłoński.

Jego zdaniem Platforma nauczyła się także od PiS, że jeżeli największa partia opozycyjna jest na "sondażowej zwyżce", to nie ma sensu dogadywać się, przeprowadzać przyspieszone wybory i w efekcie tracić władzę. - Platformie nie opłaca się, parząc na sondaże i wynik PiS, przeprowadzać teraz przyspieszonych wyborów. Koalicja dotrwa do wyborów w 2015 roku - podkreślił Jabłoński.

dcadots

Jak zauważył, na razie koalicja PO-PSL ma większość sejmową i głosów jej de facto nie brakuje. - Na razie Platforma nie ma się czym martwić - przekonywał.

Zdaniem politologa, Platforma - przy ważnych głosowaniach w sejmie - będzie też liczyła na poparcie posłów niezrzeszonych. - Oczywiście, można aranżować przygrywki do romansu z szefem SLD Leszkiem Millerem, natomiast trudno jest oczekiwać, żeby na tym etapie - gdy Platforma słabnie - Sojusz otwarcie przyznawał się do wspierania partii rządzącej - ocenił.

"Największy problem Tuska"

Według Jabłońskiego obecnie największym problemem Tuska nie jest nieznaczna większość sejmowa, ale rozwiązanie sprawy Jarosława Gowina w Platformie. - Tusk musi go ukarać, musi pokazać, że jest jedynym liderem i przytrzeć Gowinowi nosa, musi pokazać innym posłom PO, że nie opłaca się buntować przeciwko szefowi partii - podkreślił.

dcadots

Jak ocenił, Platformie ciężko będzie teraz "wyciągnąć" posłów z innych klubów parlamentarnych, m.in. z Ruchu Palikota. - Partia przegrywająca nie jest po prostu politycznym afrodyzjakiem - przekonywał politolog.

Również w ocenie politologa dr. Rafała Chwedoruka w obecnej sytuacji politycznej przyspieszone wybory parlamentarne są bardzo mało realne.

- Zmuszenie sejmu do samorozwiązania kosztowałoby premiera sporo wysiłku, Tusk takimi wypowiedziami próbuje pokazać, że to on wciąż rządzi, ma wszystkie atuty w rękach i wszystkie ważne decyzje zależą wyłącznie od niego. Robi to, aby - w kontekście wyborów wewnętrznych w partii - nie pojawiły się całe struktury orientujące się na Grzegorza Schetynę. Pozostawienie jakichkolwiek wątpliwości ze strony Tuska działaczom PO, mogłoby rozpocząć proces erozji jego przywództwa - ocenił Chwedoruk.

Jak zauważył, w polskiej polityce decyzje w sprawie przedterminowych wyborów, znajdują się w rękach dwóch ludzi: Tuska i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Z punktu widzenia PiS dalsze rządy Platformy przez kolejne miesiące są bardzo korzystne, PO spada w sondażach, jest pogrążona w konfliktach wewnętrznych. To na pewno znacznie ogranicza perspektywę nowych wyborów - uważa politolog.

dcadots

- Jeśli PiS nie zmieni zdania, a nic na to nie wskazuje, to nie sądzę, aby Tusk podjął ryzyko "odwoływania" sejmu - dodał.

Zdaniem politologa wypowiedzi Tuska i Grasia są adresowane nie tyle do posłów PO, ale do całej partii. - Posłów Platformy z symbolicznych tylnych rzędów Tusk i tak nie musi dyscyplinować, oni wszyscy sobie zdają sprawę, że ich los jest dalece niepewny i zależy od premiera"- zauważył

Chwedoruk zaznaczył też, że Tusk wygrał wybory na szefa partii, ale umocnił swoją władzę tylko połowicznie. - Grzegorz Schetyna zszedł z linii strzału, a zwycięstwo Tuska nad Jarosławem Gowinem było wyjątkowo mało przekonywujące. Tusk wygrał, ale świętowali jego przeciwnicy, dlatego mamy teraz serię bardzo radykalnych wypowiedzi Tuska i jego otoczenia, sprawiających wrażenie manifestacji siły - ocenił.

Według politologa nie jest obecnie możliwa bliska współpraca PO z SLD, czy jakaś forma koalicji. - Gdyby SLD próbował teraz poprawiać relacje, czy wchodzić do koalicji z Platformą, to byłoby to polityczne samobójstwo. Partia lewicowa, która nieustannie punktuje rząd, teraz nagle miałaby się podpisać pod programem tak krytykowanego rządu, byłoby to zdumiewające - podkreślił. Jak zauważył, jeśli sondaże się nie zmienią, to po wyborach w 2015 roku SLD będzie miało duży wpływ na kształt nowej koalicji. - Wikłanie się SLD w tym momencie w koalicję z Platformą byłoby bez sensu - przekonywał Chwedoruk.

dcadots

- Z drugiej strony Tusk ma obecnie Millerowi niewiele do zaoferowania, bo osłabiony premier - przebywający na froncie wojny domowej, borykający się z kryzysem, perspektywą mitycznej rekonstrukcji rządu - nie jest optymalnym partnerem dla Millera. Perspektywy koalicji PO-SLD to trochę życzenia środowisk opiniotwórczych zaniepokojonych możliwością powrotu PiS do władzy - ocenił politolog.

Jego zdaniem posłowie, którzy odeszli z Ruchu Palikota, ale też część tych, którzy są w tej partii, będą popierali Platformę w ważnych głosowaniach. Po pierwsze, dodał, dlatego, że przyszłość polityczna Ruchu Palikota jest bardzo mglista i Tusk może jeszcze im oferować "polityczne beneficja", po drugie - RP jest blisko programowo głównego nurtu PO, przede wszystkim w kwestiach gospodarczych.

- Wielu posłów już wie, że nowe wybory mogą oznaczać utratę dotychczasowych pozycji, synekur, więc lepiej trwać przy tym, co jest. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, to dotrwanie sejmu do końca - przekonywał Chwedoruk.

Jak ocenił, gdyby Tusk jednak usilnie dążył do nowych wyborów, wówczas ośrodek prezydencki i jego oponenci w PO, łatwo mogliby przechwycić inicjatywę, buntując większość posłów, którzy są niepewni o swoją przyszłość, odsunąć Tuska i z pomocą Ruchu Palikota tworzyć nową większość. To jedna z przesłanek, dla których ten sejm będzie trwał - podkreślił.

Platforma - gdyby chciała przeprowadzić przedterminowe wybory - zgodnie z konstytucją musiałaby uzyskać w sejmie większość 2/3 głosów ustawowej liczby posłów (co najmniej 307).

dcadots

Podziel się opinią

Share
dcadots
dcadots
Więcej tematów