Policja zabrała głos po marszu. Wśród zatrzymanych ścigani przestępcy
"Cieszy nas, że tegoroczne obchody Święta Niepodległości przebiegły spokojnie. Odnotowaliśmy tylko kilka drobnych, lokalnych incydentów" - podkreślają policjanci z komendy głównej w oficjalnym komunikacie po zakończonym Marszu Niepodległości. Ostatecznie jednak w Warszawie zatrzymano 40 osób.
"Dziękujemy wszystkim, którzy świętowali z szacunkiem i odpowiedzialnością. Razem pokazaliśmy, że wolność można świętować z dumą i spokojem" - podkreśla Komenda Główna Policji w zamieszczonym w serwisie X oświadczeniu, podsumowując bezpieczeństwo w całym kraju po zakończonych uroczystościach 11 listopada.
Incydenty podczas Marszu Niepodległości w Warszawie
Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości, w którym według wstępnych szacunków ratusza wzięło udział około 100 tysięcy osób. Podsumowując wydarzenie na wieczornym briefingu rzecznik prasowy komendy stołecznej mł. insp. Robert Szumiata przekazał, że policjanci zatrzymali 40 osób, a przy 91 osobach znaleziono ponad 820 różnego rodzaju środków pirotechnicznych.
- Były to race, petardy, petardy hukowe - wyliczał rzecznik stołecznej policji. Podkreślił, że tak duża liczba skonfiskowanych przedmiotów świadczy o skuteczności funkcjonariuszy i wyeliminowanym zagrożeniu.
Skandaliczne hasła na Marszu Niepodległości. Relację przerwała jedna z uczestniczek
Jak przekazał Szumiata, wśród zatrzymanych we wtorek w Warszawie 40 osób byli m.in. osoby poszukiwane listami gończymi, zamieszane w różnego rodzaju przestępstwa oraz ci, przy których znaleziono narkotyki.
Wcześniej szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił o konfiskacie ponad 400 rac i zatrzymanych ok. 35 osobach. Zapowiedział też, że wszyscy, którzy nie zastosowali się do zakazu używania pirotechniki, zostaną ukarani grzywną.
Źródło: X/Policja/PAP/WP