Złamali zakaz na marszu. Trzaskowski komentuje
We wtorek tuż po godzinie 14 z ronda Dmowskiego w Warszawie ruszył Marsz Niepodległości. Okazało się, że uczestnicy złamali zakaz używania wyrobów pirotechnicznych. Zrobiło się czerwono od rac. - Jak widać, duża część uczestników nie zastosowała się do tego zakazu i oczywiście policja będzie wyciągać z tego konsekwencje - powiedział Trzaskowski.
Decyzją wojewody 11 listopada na terenie Warszawy ze względów bezpieczeństwa wprowadzono zakaz używania pirotechniki.
Mimo to uczestnicy Marszu Niepodległości odpalili w centrum miasta race i świece dymne. Wśród ignorujących zakaz znalazł się też Sławomir Mentzen.
Jak Nawrocki będzie świętował 11 listopada? "Pan prezydent niczego się nie boi"
"Na rondzie Dmowskiego siwo od odpalonych rac. Zakaz pirotechniki był niemądry, wiadomo było od początku, że nie da się go egzekwować. Policja nawet nie próbuje. I wcale się nie dziwię" - relacjonował m.in. Michał Wojtczuk z "Gazety Wyborczej".
Do złamania zakazu używania pirotechniki odniósł się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. - Jak widać, duża część uczestników nie zastosowała się do tego zakazu i oczywiście policja będzie wyciągać z tego konsekwencje - powiedział Trzaskowski.
Zakazy 11 listopada w Warszawie
W Święto Niepodległości w Warszawie obowiązywał również zakaz latania dronami. Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji na obszarze całego miasta wprowadzono zakaz noszenia lub przemieszczania w stanie rozładowanym wszelkiego rodzaju broni.
Zakaz noszenia i używania we wtorek wyrobów pirotechnicznych wprowadził wojewoda mazowiecki.