WAŻNE
TERAZ

Śmierć posła Litewki. Prokuratura o zarzutach

Platforma szuka sobie miejsca

PO czeka na ofertę Jarosława Kaczyńskiego,
ale chyba nie wierzy, że się doczeka. Buduje więc polityczną
alternatywę dla PiS - pisze "Gazeta Wyborcza".

PO przygotowywała się do rządzenia. Wylądowała w opozycji - zaskoczona jak duża część wyborców. Dziś na nowo próbuje opisać swą sytuację i miejsce na scenie politycznej. Także po to, by uniknąć wewnętrznych rozliczeń lub powyborczej depresji - leżenia na politycznej kanapie i patrzenia w sufit.

W weekendowej "Gazecie" Jan Rokita wskazał dwa cele PO. Pierwszy: być gotowym do koalicji z PiS, gdy Jarosław Kaczyński zejdzie na ziemię. Drugi: doprowadzić do takiej polaryzacji sceny politycznej, aby PiS i PO zmieniały się u władzy przy kolejnych wyborach.

Cele te są w oczywisty sposób sprzeczne. I dobrze to oddaje nastroje w dzisiejszej Platformie. Podobnie jak "bunt" opolskich działaczy, którzy zażądali od krajowych liderów powrotu do negocjacji z PiS, a potem dali się przekonać Bronisławowi Komorowskiemu, że w tej chwili to niemożliwe.

W Platformie nie brak ludzi, którzy liczyli na udział we władzy i się jej nie doczekali. I takich, którym się wydawało, że wspólnie z PiS będą tworzyć historię, a dziś mają poczucie uczestnictwa w politycznej farsie. Partia próbuje na nowo uporządkować myśli.

Dylemat: "co robić?" widoczny jest w wypowiedziach liderów. Rokita jakby nie zaczynał, zawsze skończy apelem o koalicję z PiS. Donald Tusk też o niej wspomina - ale bez serca i przekonania. Sprawia wrażenie, jakby myślami był już w kolejnej kampanii wyborczej, budował "drugi biegun".

Gdyby te dwa sposoby myślenia podzieliły partię na dwie konkurencyjne frakcje - PO groziłby podział. Tuskowi i Rokicie udało się jednak znaleźć kompromis. Nazywa się: "nie" dla rządu Marcinkiewicza. To on ma być symbolem pierwszej, nieudanej próby zawiązania koalicji. Obu liderów łączy też chęć wzmocnienia Platformy. Razem będą więc czekać, aż "Kaczyński przejrzy na oczy" i... budować polityczną alternatywę dla PiS.

W PO panuje przekonanie, że ostatnie wybory potwierdziły powstanie silnej klasy średniej, gotowej popierać Platformę. Wybory prezydenckie zaostrzyły apetyty jeszcze bardziej.

- W drugiej turze na Donalda Tuska głosowało ponad 7 mln Polaków. To kapitał, którego nie można zmarnować - mówi Mirosław Drzewiecki z zarządu PO. A poseł Rafał Grupiński dodaje: - Na obecnej scenie politycznej trudno znaleźć nam partnera. Byłoby więc najlepiej, gdybyśmy mieli 40-procentowe poparcie. Musimy zwiększyć stan posiadania na obu skrzydłach Platformy. Wyjaśnia to, dlaczego w końcu listopada w Polskę ruszy Tusk z Rokitą, a nie tylko Tusk. (PAP)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Nie było śladów hamowania. Prokuratura o ustaleniach ws. Litewki
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Prokuratura podaje szczegóły ws. świadków. Jest apel po śmierci posła
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki
"Sprawdzam". Oficjalnie wzywa wszystkich sędziów TK do Sejmu
"Sprawdzam". Oficjalnie wzywa wszystkich sędziów TK do Sejmu
Pięć miesięcy po zabójstwie 11-letniej Danusi. Odkrycie rodziców
Pięć miesięcy po zabójstwie 11-letniej Danusi. Odkrycie rodziców
To już oficjalne. Zastąpi Cenckiewicza
To już oficjalne. Zastąpi Cenckiewicza
Polska i kraje bałtyckie jednoczą siły. Chcą więcej unijnych funduszy
Polska i kraje bałtyckie jednoczą siły. Chcą więcej unijnych funduszy