WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

PiS chce uderzyć w Czarzastego. Znamy plany i kulisy. "To resetuje walkę frakcji"

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty tymczasowo "pogodził" skłócone frakcje w PiS. Teraz Nowogrodzka szykuje uderzenie w lidera Nowej Lewicy po tym, jak ambasador USA w Polsce nieoczekiwanie ogłosił zerwanie współpracy z drugą osobą w państwie. To skutek m.in. wojny politycznej między marszałkiem a prezydentem Karolem Nawrockim. I efekt krytyki Czarzastego pod adresem amerykańskiego przywódcy.

PiS szykuje uderzenie w CzarzastegoPiS szykuje uderzenie w Czarzastego
Źródło zdjęć: © East News
Michał Wróblewski

Jak dowiaduje się Wirtualna Polska, w piątek 6 lutego wiceprezesi PiS - Mariusz Błaszczak, Przemysław Czarnek i Mateusz Morawiecki - organizują w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej konferencję prasową w sprawie Włodzimierza Czarzastego. Jak słyszymy, to inicjatywa byłego premiera. Morawiecki ma zaapelować o zwołanie tajnego posiedzenia Sejmu ws. "powiązań" marszałka Sejmu - słyszymy nieoficjalnie.

Niektórzy spekulują, że PiS zdecyduje się ogłosić zbiórkę podpisów pod wnioskiem o odwołanie go z funkcji marszałka Sejmu. Ale - wedle naszej wiedzy - to nie jest przesądzone.

Według art. 10a Regulaminu "Sejm odwołuje Marszałka (...) na wniosek złożony przez co najmniej 46 posłów i imiennie wskazujący kandydata na Marszałka Sejmu". Sejm takim wnioskiem - jak słychać nieoficjalnie - mógłby zająć się dopiero pod koniec lutego. PiS nie deklaruje, czy wniosek złoży. Opinie są podzielone. - Będziemy apelować o dymisję, ale bez wniosku - mówi jeden z rozmówców. Inny podkreśla, że "wniosek musi być".

Czy PiS zdecyduje się ruszyć z wnioskiem o dymisję Czarzastego? Decyzja ma zostać ogłoszona wkrótce.

Wiceprezesom PiS reprezentującym różne nieformalne frakcje w partii na konferencji prasowej będą towarzyszyć posłowie. - W tym temacie trzymamy jedność - mówią nam w PiS. Próba uderzenia w Czarzastego jest pewna.

Awantura wokół marszałka - której kulisy opisujemy w WPchwilowo "godzi" skłóconych na co dzień polityków formacji Jarosława Kaczyńskiego. Nowogrodzka dąży, by ogłoszone przez ambasadora USA w Polsce zerwanie kontaktów dyplomatycznych administracji Donalda Trumpa z polskim marszałkiem stało się głównym tematem politycznym na co najmniej kolejny tydzień. 

- To resetuje inne tematy - twierdzi jeden z naszych rozmówców z PiS.

"Z dniem dzisiejszym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem" - napisał ambasador USA w Polsce Tom Rose. To wywołało ogromny spór między PiS a koalicją, która zarzuca politykom partii Kaczyńskiego wasalny stosunek w stosunku do administracji Donalda Trumpa.

Dla PiS jednak ma to być na rękę. Partia skoordynowała atak na marszałka z ośrodkiem prezydenckim. Zwłaszcza że znów rozgorzały w niej silne spory i osobiste animozje.

Partia nie posłuchała prezesa

Początek stycznia. Po wielotygodniowym boju dwóch zwaśnionych frakcji w PiS Jarosław Kaczyński zarządza zawieszenie broni. Zwołuje Prezydium Komitetu Politycznego PiS, na którym wzywa do opamiętania. - Wszystko to, co było podgrzewane w mediach o wojnie czy rzekomym rozpadzie PiS, wczoraj zostało całkowicie przekreślone - mówił nam po posiedzeniu ścisłych władz PiS wiceprezes tej partii, Przemysław Czarnek. 

Chodziło o ciągnący się od jesieni ubiegłego roku wewnętrzny, ostry spór w PiS, który ujawniliśmy i którego kulisy opisywaliśmy przez niemalże kwartał

Po noworocznym apelu prezesa do frakcji "harcerzy" i "maślarzy" obie strony faktycznie zawarły taktyczny rozejm. Ich przedstawiciele - z jednej strony ludzie Mateusza Morawieckiego, a z drugiej Tobiasza Bocheńskiego, Mariusza Błaszczaka czy Patryka Jakiego - hamowali się przed wzajemnymi atakami w mediach. 

Były "podszczypywanki" i drobne złośliwości (np. stwierdzenie europosła Jakiego w programie Wirtualnej Polski, że to współpracownicy Morawieckiego prowokują konflikt), ale generalnie początek roku obył się bez politycznej krwi. 

Jarosław Kaczyński jeździł po kraju, uderzał w Grzegorza Brauna, a uwaga mediów w dużej mierze skupiona była na arenie międzynarodowej, relacjach z USA, ruchach Donalda Trumpa i sporze między Pałacem Prezydenckim a rządem. 

Aż prezes PiS nieoczekiwanie trafił do szpitala - z poważną w tym wieku infekcją. To wtedy w partii zaczęto zastanawiać się, jak absencja lidera i stan jego zdrowia wpłyną na sytuację wewnątrz PiS. 

Na początku była demonstrowana jedność. Spotkanie noworoczne u prezydenta, deklaracje, że prezes jest silny i wkrótce wróci do formy. Oprócz tego PiS atakowało rząd za nieradzenie sobie ze skutkami mrozów. 

Jeden z najbliższych współpracowników prezesa Joachim Brudziński zapewniał: - Uspokajam wszystkich, pan premier Jarosław Kaczyński wraca do zdrowia. Nie ma gwałtownych tąpnięć, wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku.

Po kilkudziesięciu godzinach apele o spokój zderzyły się z rzeczywistością. Skłócone frakcje w PiS nie wytrzymały ciśnienia. Ich przedstawiciele zignorowali apel Kaczyńskiego z początku roku. 

Jacek Sasin zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu egocentryzm, mówiąc w Radiu Zet, że Beata Szydło może też chciałaby zostać premierem, ale "ma na tyle skromności w sobie", iż "nie wszystkim to ogłasza". Odpowiedział na to wywołany do tablicy były szef rządu, odpisując Sasinowi na portalu X: "Jacku, skoro znów budzi się w tobie zew kingmakera, mam dwa słowa: sejmik podlaski" (to aluzja do utraty władzy przez PiS na Podlasiu, którym z ramienia partii kieruje właśnie Sasin). 

Morawieckiemu odpowiedział Tobiasz Bocheński. "Dajcie sobie spokój. Świat nie kręci się wokół nazwiska premiera. (...) Ciągłe opowiadanie: ja! ja! ja! niczemu nie służy". Do dyskusji włączył się stronnik Morawieckiego Waldemar Buda: "Opowiadanie w mediach, kto w ocenie posła Sasina może, a kto nie może być premierem, to jest jakaś gra na wzmocnienie Konfederacji i Brauna, czy tylko jakieś osobiste ambicje?" - pytał. 

Odpowiedział mu znów Bocheński: "Musisz częściej słuchać, co mówi pan prezes Kaczyński, a rzadziej dyskutować o sprawach wewnętrznych na X. Zachęcam do tego, jak i wzmacniania PiS wpłatami składek" (to aluzja do zaległości Budy w płaceniu na partię).

Wpisy te komentowali i podawali dalej kolejni politycy PiS ze skłóconych frakcji. - Nie mogłem już dłużej patrzeć na ten magiel - żalił się nieoficjalnie jeden z działaczy PiS. 

Awantura wokół marszałka Czarzastego ma - przynajmniej chwilowo - ten "magiel" wyciszyć.

Koalicja za marszałkiem

Za marszałkiem Sejmu stanął premier. "Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo" - napisał na X Donald Tusk.

Jak powiedział nam nieoficjalnie jeden z polityków Lewicy, taki ruch ambasadora USA świadczy o tym, że prezydent Nawrocki "jest blisko z Amerykanami". - Wydaje się, że to skoordynowana akcja, najpierw RBN, teraz to. Pewnie zaraz będziemy mieli wniosek PiS o odwołanie marszałka. Miał być spokojny tydzień sejmowy, a zapowiada się zupełnie inaczej - stwierdził.

Wymiana ciosów pomiędzy Pałacem Prezydenckim a marszałkiem Sejmu trwa od kilku dni. Na 11 lutego prezydent Karol Nawrocki zwołał posiedzenie RBN, na którym oczekuje m.in. "wyjaśnienia wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego".

Chodzi o jego biznesowe związki z obywatelką Rosji, o czym doniosły ostatnio media sprzyjające PiS i prezydentowi. Pojawił się zarzut, że Czarzasty - jeszcze jako członek sejmowej komisji ds. służb - nie wypełnił specjalnej ankiety bezpieczeństwa, która dawałaby mu dostęp do tajnych informacji, ponad to, co przysługuje wszystkim posłom z racji pełnionego przez nich mandatu.

Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy chce z kolei, by porządek zwołanej przez Karola Nawrockiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego został rozszerzony o punkt dotyczący prezydenta i jego "kontaktów ze światem przestępczym" oraz "charakteru pracy" jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu.

To - jak słyszymy - pomysł jego doradców - w tym szefa kancelarii Sejmu Marka Siwca oraz szefa gabinetu marszałka Bartosza Machalicy. - Trzeba było podjąć rękawicę i się bić. Nawrocki nie będzie traktował w ten sposób marszałka, bo sobie Cenckiewicz i reszta pisowców z kancelarii tak wymyślili. Koniec z tym - odgraża się jeden z polityków Lewicy.

Dziś politycy bliscy marszałkowi Sejmu twierdzą nieoficjalnie, iż prezydent - ich zdaniem - już stracił na tym sporze. I że jego doradcy "przestrzelili". A lider Nowej Lewicy ma przekonanie, że ta awantura paradoksalnie politycznie go wzmocni. - To pisowcy pchają prezydenta do bitki z marszałkiem. Nikt tu nie ma wątpliwości - twierdzi rozmówca bliski Czarzastemu.

PiS chce doprowadzić do maksymalnego osłabienia pozycji marszałka. A najlepiej jego odwołania. Donald Tusk na to nie pozwoli. - Mamy do czynienia z typowym spektaklem politycznym w wykonaniu prezydenta. Działania te nie mają nic wspólnego z troską o bezpieczeństwo państwa, ich jedynym celem jest uderzenie w marszałka Włodzimierza Czarzastego, który najwyraźniej z jakiegoś powodu budzi obawy głowy państwa - powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.

Z otoczenia marszałka Sejmu słychać, że jeśli PiS wyjdzie z wnioskiem o odwołanie Włodzimierza Czarzastego, to posłowie zajmą się nim dopiero na kolejnym posiedzeniu w końcówce lutego.

Regulamin Sejmu mówi, że wniosek może zostać rozpatrzony nie wcześniej niż 7 dni od jego zgłoszenia. - Pewnie podczas posiedzenia będzie oświadczenie MSZ w sprawach międzynarodowych, a w ostatnim dniu posiedzenia będzie głosowany wniosek o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa i wniosek o odwołanie marszałka Sejmu, jeśli faktycznie wpłynie - zauważa nasz rozmówca. Wniosek o odwołanie marszałka ma formę zbliżoną do konstruktywnego wotum nieufności premiera, tzn. we wniosku ma być jednocześnie wskazany następca marszałka.

Sam gest ambasadora USA raczej nie martwi zbytnio lewicy, która liczy na nabicie politycznych punktów na krytyce Trumpa.

Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw
Sondaż bezlitosny dla Orbana. Ekspert: społeczeństwo się budzi
Sondaż bezlitosny dla Orbana. Ekspert: społeczeństwo się budzi
Iran jak Ukraina? "Trump też jest megalomanem"
Iran jak Ukraina? "Trump też jest megalomanem"
Ukraińcy polecieli na Bliski Wschód. Zełenski wysłał zespoły
Ukraińcy polecieli na Bliski Wschód. Zełenski wysłał zespoły
Japończycy mają sposób na auta. Pomaga pewien nawyk
Japończycy mają sposób na auta. Pomaga pewien nawyk