Trwa ładowanie...
d24mxsh

Olewnik: panie premierze, jesteśmy udręczeni psychicznie

Włodzimierz Olewnik w liście do premiera Donalda Tuska protestuje przeciwko nieodtajnieniu przez MSWiA materiałów operacyjnych policji na potrzeby śledztwa gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej w sprawie uprowadzenia i zabójstwa jego syna, Krzysztofa Olewnika. "Panie premierze, jesteśmy udręczeni i tyranizowani psychicznie" - oświadczył w liście Olewnik.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Olewnik: panie premierze, jesteśmy udręczeni psychicznie
(PAP, Fot: Tomasz Gzell)
d24mxsh

Włodzimierz Olewnik napisał do premiera, iż decyzja MSWiA o nieodtajnieniu materiałów operacyjnych policji jest w jego przekonaniu "nieuzasadniona i błędna, ale przede wszystkim w dalszym ciągu chroni przestępców".

"Miałem możliwość wglądu do tych materiałów; wiem, że są w nich ślady matactw i przestępstw. Tym samym brak odtajnienia w.w. materiałów dla prokuratury jest ukrywaniem współsprawców zbrodni, a także ucieczką od odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy policji. Nie mogę pogodzić się z faktem, że wszystko to odbywa się w granicach prawa. Jeśli jest takie prawo, to prawo jest złe. Ja na to się nie mogę zgodzić, nigdy też nie uznam, że państwo polskie zrobiło wszystko w tej sprawie" - napisał Włodzimierz Olewnik do premiera Tuska.

Włodzimierz Olewnik podkreślił w liście, że nie ulega wątpliwości, iż w porwaniu, okrutnym i zwyrodniałym dręczeniu, a w konsekwencji zabójstwie jego syna brały udział "osoby z organów państwowych", które - jak zaznaczył - powinny służyć obywatelowi do ochrony jego bezpieczeństwa, co gwarantuje Konstytucja.

d24mxsh

Według Olewnika "MSWiA kryje ludzi", którzy zeznawali niezgodnie z prawdą w sprawie przekazania okupu i sporządzali nieprawdziwe dokumenty. "Tam gdzie jest konieczność odtajnienia danych osobowych i dokumentów z tej operacji - MSWiA nie wydaje na to zgody. W mojej opinii tym samym ochrania się tych funkcjonariuszy, którzy być może są decydentami oraz wspólnie z bandytami przeprowadzają akcje przekazania okupu. Zgodnie z ich stwierdzeniem, że byli na miejscu zrzucenia okupu, mogę tylko przypuszczać, że byli po drugiej stronie wraz z przestępcami podejmującymi tenże okup" - oświadczył w liście Włodzimierz Olewnik.

Zaznaczył, że ma prawo przypuszczać, iż pieniądze przekazane porywaczom jako okup za jego syna mogły zostać wywiezione do Berlina przez dwóch policjantów, prowadzących śledztwo w sprawie uprowadzenia. "Czy jest to logiczne, że następnego dnia zamiast dokonywać zabezpieczenia terenu i śladów z miejsca przekazania okupu, śledczy wyjeżdżają natychmiastowo do Berlina. Ironią w tej sprawie jest to, że banknoty z przekazania okupu zostają zidentyfikowane w okolicach przejścia granicznego. Zabezpieczenia śladów dokonano dopiero po upływie aż tygodnia czasu, tj. po powrocie funkcjonariuszy z Berlina" - napisał Włodzimierz Olewnik.

Ojciec Krzysztofa Olewnika pyta w liście do premiera Tuska, jak m.in. wytłumaczyć awanse policjantów, którzy pomimo zarzutów prokuratorskich są nagradzani i jak zinterpretować decyzję sądu o uchyleniu aresztu wobec Jacka K. (któremu w lutym 2009 r. prokuratura postawiła zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współudziału w porwaniu i przetrzymywaniu Krzysztofa Olewnika).

Włodzimierz Olewnik wspomina w liście, że w krótkim czasie po opuszczeniu aresztu Jacek K. "usiłuje wynająć mieszkanie w apartamentowcu, gdzie mieszka moja córka z zięciem wraz z wnuczkiem, pomimo, posiadania przez niego własnego mieszkania oraz możliwości zamieszkania z samotnie żyjącą matką" i pyta, czy jest to pomysł Jacka K., "czy również działanie jakiś czynników innych, które powodują upodlenie rodziny i dalsze jej nękanie?".

d24mxsh

Włodzimierz Olewnik wymienia również włamanie w maju 2008 r. do domu jego córki w Płocku, skąd nieustaleni dotąd sprawcy zabrali butelkę whisky i pudełko kubańskich cygar, pakując i pozostawiając dziecięce ubranka. "Podobnie spakowano ubrania Krzysia w torbie sportowej po jego uprowadzeniu i pozostawiono je w podobnym miejscu w mieszkaniu. Czy to jest przypadek, zbieg okoliczności czy też jest to demonstracja siły i pokazania, że można zaatakować niewinną rodzinę metodami działania PRL-owskich służb bezpieczeństwa? Panie premierze, jesteśmy udręczeni i tyranizowani psychicznie" - oświadczył w liście Włodzimierz Olewnik.

Wymieniając nieprawidłowości w śledztwie, dotyczącym uprowadzenia i zabójstwa swego syna, a także przypominając o swych konstytucyjnych prawach, jak min.: nienaruszalna, przyrodzona i niezbywalna godność człowieka, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych, Włodzimierz Olewnik, zapowiada, że "jest zmuszony do oskarżania naszego kraju we wszystkich europejskich i światowych organizacjach broniących praw człowieka".

"Dodatkowo zamierzam podjąć walkę o PRAWDĘ wewnątrz naszego kraju, do czego obliguje i inspiruje mnie korespondencja kierowana do mnie osobiście, jak i mojej rodziny, a w imię tych zasad dotycząca oczekiwań społecznych i głębokich reform naszego państwa. Ofiara życia mojego syna Krzysztofa musi lec u podstaw odnowy moralnej organów państwa w imię dobra nas wszystkich i nie może zostać zaprzepaszczona" - kończy swój list Włodzimierz Olewnik.

Jak powiedział pełnomocnik rodziny Olewników mecenas Bogdan Borkowski, list Włodzimierza Olewnika do premiera Tuska, noszący datę 13 lutego 2010 r., został przekazany także komendantowi głównemu policji i ministrowi spraw wewnętrznych.

d24mxsh

Siostra uprowadzonego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika, Danuta Olewnik-Cieplińska powiedziała podczas ubiegłotygodniowego przesłuchania przed komisją śledczą, że największy żal do policji ma za to, że funkcjonariusze nie pojechali nawet na miejsce wyrzucenia okupu, by zabezpieczyć ślady. - Potem dowiedziałam się, że nadzorujący rzekomo tego dnia całą operację zabezpieczenia okupu policjant Remigiusz M., gdy do niego dzwoniłam, był w swoim domu - powiedziała. Przyznała ona, że jej i męża wersja tych zdarzeń różni się od tej podawanej przez policjantów, ale ich konfrontacja jest niemożliwa, bo miało się na to nie zgodzić MSWiA. - W piśmie do prokuratury powołano się na dobro policji - powiedział pełnomocnik przed komisją mecenas Borkowski.

Szef komisji Marek Biernacki (PO) zapewnił wówczas, że komisja będzie interweniować w tej sprawie. Według eksperta komisji Jerzego Stańczyka, może chodzić jedynie o zapewnienie tym policjantom ochrony ich danych i wizerunków, bo są to "policjanci niejawni". Drugi z pełnomocników rodziny Olewników, mecenas Ireneusz Wilk, powiedział, że otrzymał zapewnienie, iż MSWiA oraz KGP robią wszystko, by znaleźć formułę prawną, pozwalającą na wyjaśnienie rozbieżności, które mogłaby rozstrzygnąć konfrontacja, bez niebezpieczeństwa naruszenia prawa.

d24mxsh

Podziel się opinią

Share
d24mxsh
d24mxsh
Więcej tematów