Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
niemcy
17-08-2006 (16:25)

"Niech Steinbach odda nam dzwon"

Polskie Ratownictwo Okrętowe (PRO) wystąpiło do organizatorów wystawy w Berlinie "Wymuszone drogi. Ucieczka i wypędzenia w Europie XX wieku" o zwrot wypożyczonego dzwonu wydobytego z wraku niemieckiego statku Wilhelm Gustloff.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Niech Steinbach odda nam dzwon"
(AFP)
WP

Tomasz Sagan z PRO powiedział, że zwrócono się z prośbą o zwrot dzwonu do niemieckiej firmy Klotz/Mueller/Toovey, która zajmowała się przygotowywaniem wystawy. Dodał, że decyzja zapadła jeszcze przed listem ministra gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego. Minister prosił w nim szefa PRO o rozważenie podjęcia decyzji o wycofaniu dzwonu z wystawy.

To, że dzwon znalazł się na tej wystawie, było związane z tym, że nie mieliśmy wcześniej żadnej informacji nt. udziału Związku Wypędzonych i Eriki Steinbach w tej wystawie. Referencje, jakie otrzymaliśmy od organizatorów, mówiły o tym, że patronuje tej wystawie kanclerz Niemiec i przewodniczący Bundestagu i dlatego też zdecydowaliśmy, by ten dzwon udostępnić - wyjaśnił Sagan.

Dodał, że firma powoływała się też na jednego z pracowników departamentu kultury polskiej ambasady w Berlinie dra Sławomira Tryca. Pan Tryc był też poinformowany o tym, że taka wystawa będzie miała miejsce, kontaktowano się z nim, tak więc dziwię się, że dopiero teraz są jakieś kontrowersje - powiedział Sagan.

WP

Dzwon miał wrócić do Polski w listopadzie, ale znajdzie się w kraju prawdopodobnie w następnym tygodniu. Jest umowa, która obowiązuje i nie wiem, czy powoływanie się w tej chwili na jakieś nasze polskie, powiedzmy, wątpliwości co do samej wystawy będzie respektowane przez tamtą stronę, ale myślę, że nie będzie jakiegoś większego problemu - oświadczył Sagan.

Kuratorka berlińskiej wystawy Doris Mueller-Toovey powiedziała, że sprawa dzwonu jest "otwarta" i nie zapadły jeszcze żadne decyzje.

Natomiast niemiecka agencja dpa powołuje się na rzecznika Centrum przeciwko Wypędzeniom Eriki Steinbach (organizatora wystawy), który potwierdził, że Polskie Ratownictwo Okrętowe zamierza wycofać z wystawy dzwon ze statku "Wilhelm Gustloff". Dzwon będzie pokazywany, dopóki właściciel nie wypowie pisemnie umowy - dodał rzecznik.

Minister Gospodarki Morskiej Rafał Wiechecki, w związku z wypożyczeniem eksponatu skierował w środę pismo do dyrektora zarządzającego PRO Stanisława Rutkowskiego. "Uprzejmie informuję, że ze zdziwieniem przyjąłem dzisiejsze doniesienia prasowe, iż na wystawie Eriki Steinbach znalazł się dzwon okrętowy z wraku niemieckiego statku Wilhelm Gustloff" - napisał minister.

WP

Poprosił o rozważenie podjęcia decyzji o wycofaniu dzwonu z wystawy. Zwrócił się też o wskazanie podstawy prawnej wywiezienia dzwonu poza granice Polski.

Dwa eksponaty z berlińskiej wystawy wycofało już - ze względu na wymowę ekspozycji - Muzeum Historyczne miasta stołecznego Warszawy, a swój sztandar z wystawy wycofał Związek Sybiraków z Trzebiatowa.

W wydanym w Wiesbaden oświadczeniu Steinbach napisała, że w Polsce prowadzona jest "nagonka" na osoby i instytucje, które użyczyły organizatorom wystawy eksponaty.

Polub WP Wiadomości
WP
WP