Rokita chciał się dowiedzieć, kto mógł być osobą, która według zeznań Bożeny Szumielewicz z RCL, potwierdziła, że nastąpiła zmiana art. 36 projektu nowelizacji ustawy o rtv, w zakresie wykreślenia słów "lub czasopisma".
Konfrontacja odbywała się między główną legislator z RCL Bożeną Szumielewicz a dyrektor Departamentu Prawnego KRRiT Janiną Sokołowską.
"Czy w czasie spotkania 25 marca 2002 pani zastępczyni Iwona Galińska mogła zgłosić fakt wykreślenia owych słów z projektu?" - zapytał Sokołowską Rokita. "Nie, na pewno nie" - odpowiedziała.
Z kolei Szumielewicz potwierdziła, że była to jedna z dwóch pań, albo Sokołowka, albo Galińska.
Rokita zwrócił się zatem do Sokołowskiej: "jeśli nie zrobiła tego pani zdaniem, Galińska, czy to była pani?". "Ja tego nie zrobiłam" - odparła Sokołowska.
"Czyli jeśli przyjąć, że na tym spotkaniu informacja o wypadnięciu tych słów padła, to jedyną osobą, z ust której mogła ona paść była pani?" - dopytywał Rokita.
"A po czym pan poseł uważa, że takie słowa o wykreśleniu na pewno padły" - zapytała z kolei Sokołowska.
Rokita odparł, że wnioskuje z sobotnich zeznań Martyny Jońskiej. "A na czym polega wyższość zeznań pani Jońskiej nad zeznaniami moimi?" - zapytała Sokołowska.
Na te słowa zareagował Nałęcz prosząc, aby "świadek nie przesłuchiwał organu przesłuchującego".
"Pani kwestionuje zeznania Szumielewicz, notatkę sporządzoną w RCL, dzisiejsze poranne zeznania pani Jońskiej, a w odpowiedzi na to wszystko, co pani kwestionuje, chce nam pani powiedzieć, że tylko pani mówi prawdę, czy dobrze rozumiem?" - zwrócił się Rokita do Sokołowskiej.
"Nie powiedziałam, że kwestionuję zeznania kogokolwiek, ani notatkę, ja zakwestionowałam tylko pewne stwierdzenia, sformułowania i fakty, które miejsca nie miały" - odpowiedziała.
"Pani ze mnie sobie żartuje" - zareagował Rokita. Nałęcz przerwał mówiąc, że musi jednak ingerować. Rokita odparł, że przewodniczący "jest przeczulony". "I nawet nie pozwolił mi pan powiedzieć, dlaczego pani dyrektor sobie ze mnie żartuje" - dodał.
Nałęcz zaznaczył, że to go nie interesuje, ponieważ - jak dodał - "niedopuszczalne są zwroty do świadka, że sobie żartuje". Prosił, aby ściśle stosowano rygory kodeksu postępowania karnego.
"Będę ściśle stosował rygory kpk, ale zapewniam, że w kwestii słowa żartuję kpk się nie wypowiada" - Rokita.
I kontynuował zwracając się do Sokołowskiej: "Zadała pani przed chwilą pytanie, na polega wyższość zeznań pani Jońskiej nad pani zeznaniami. Zrozumiałem, że w ten sposób kwestionuje pani zeznania pani Jońskiej?"
"Zadałam pytanie w czym jest wyższość tego zeznania" - odparła Sokołowska. "Więc informuję..." - rozpoczął wypowiedź Rokita.
Ale ponownie interweniował Nałęcz. Argumentował, że nie można zmuszać świadka do oceny zeznań innego świadka. Dodał, też że Sokołowska nie zna zeznań Jońskiej. "Wróćmy na grunt kpk" - apelował Nałęcz.
Rokita poprosił o artykuł kpk na jaki powołuje się Nałęcz przerywając mu przesłuchanie. "Uważam, że pan mi zakłóca proces przesłuchania" - dodał poseł PO.
"Proszę na mnie nie krzyczeć" - powiedział szef komisji i zwrócił się ekspertów aby wyjaśnili zasady konfrontowania zeznań obecnego na sali świadka z zeznaniami osoby nieobecnej na sali.
Dr Monika Zbrojewska, podkreśliła że nie można się w ogólny sposób powoływać na zeznania innego świadka, bo osoba aktualnie przesłuchiwana może nie znać całości tamtych zeznań.
Nałęcz poprosił zatem o "stosowanie się do tych reguł".
"Nie podał mi pan podstawy prawnej, na której uniemożliwia mi pan prowadzenie tego przesłuchania i rezygnuję z jego dalszego prowadzenia. Ponieważ ten sposób przesłuchiwania zamienia się w spór mój z panem, a nie w dochodzenie prawdy" - podsumował Rokita. (iza)