Przed dziesięciu laty polska kardiologia należała do najbardziej zaniedbanych dziedzin medycyny. Pod względem liczby zabiegów i operacji zajmowaliśmy jedno z ostatnich miejsc w Europie. Dziś mamy największy na Starym Kontynencie spadek liczby zgonów z powodu zawałów serca, a kardiologia jest wizytówką polskiej służby zdrowia.
Nasi lekarze przeprowadzają już tyle samo zabiegów kardiologicznych, ile wykonuje się na Zachodzie, a skuteczność ratowania chorych w ostrym zawale serca w ostatnich pięciu latach wzrosła aż trzykrotnie. - Jesteśmy w ścisłej czołówce zarówno pod względem wyników leczenia, jak i różnorodności zabiegów - mówi prof. Michał Tendera z Katowic, który w ubiegłym roku został prezesem Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Ostatnie dziesięć lat to rewolucja w rozwoju polskiej i światowej kardiologii i kardiochirurgii. Jeszcze w latach 90. u 30% chorych dochodziło do ponownego zatkania tętnicy już pół roku po zabiegach angioplastyki (poszerzenia zwężonych tętnic mięśnia sercowego). Dziś takie nawroty zdarzają się jedynie u 4% pacjentów. Zwiększyły się też skuteczność i bezpieczeństwo wykonywanych na otwartym sercu operacji wszczepienia bajpasów, czyli dodatkowych naczyń krwionośnych poprawiających ukrwienie mięśnia sercowego.
W II Klinice Kardiochirurgii ŚAM Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach, najlepszym ośrodku kardiochirurgicznym w tegorocznym rankingu szpitali "Wprost", zgony po takich zabiegach zdarzają się jedynie u 1,4 proc. pacjentów (tak rzadko jak w najlepszych klinikach amerykańskich).
Prof. Robert Jones z Duke University uznał, że jest to jedna z najlepiej zorganizowanych klinik kardiochirurgicznych na świecie. Wybitny amerykański kardiochirurg był jeszcze bardziej zaskoczony, gdy przeanalizował wyniki skomplikowanych i ryzykownych operacji, będących jedynym ratunkiem dla chorych po ciężkich zawałach i z wadami zastawek. Okazało się, że stosowane w ramach międzynarodowego programu STICH zabiegi, podczas których lekarze przemodelowują uszkodzony i niewydolny mięsień serca, najlepiej wykonywane są nie w Berlinie czy Nowym Jorku, lecz w śląskim szpitalu, od 15 lat kierowanym przez prof. Stanisława Wosia.
Źródło sukcesu
Dobrze zarządzane i wyposażone ośrodki, zarówno w kardiologii i kardiochirurgii, jak i ortopedii, okulistyce oraz otolaryngologii, mimo trudności finansowych potrafią konkurować z klinikami zagranicznymi. Potwierdziła to czwarta już edycja rankingu szpitali publicznych tygodnika "Wprost". Wszystkie kliniki i oddziały szpitalne, które zajęły wysokie miejsca, pod względem jakości zabiegów nie ustępują podobnym placówkom europejskim i amerykańskim.
Przekonała się o tym Yael Yedidya, 60-letnia dziennikarka z Izraela, która po ciężkim zawale przeszła w Los Angeles dwie operacje serca. Ponieważ stan jej zdrowia się nie poprawiał, amerykańscy kardiochirurdzy zarekomendowali jej cztery ośrodki transplantacyjne na świecie - w Niemczech, Holandii i Polsce.
Wybrała kierowane przez prof. Mariana Zembalę Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu (najlepszy w rankingu ośrodek dokonujący przeszczepu serca). W kwietniu tego roku polscy kardiochirurdzy przeszczepili jej nowe serce, dzięki czemu mogła wrócić do pracy. - Aby poprawić jakość leczenia, nauczyliśmy się nowych systemów zarządzania na Zachodzie. Teraz możemy rywalizować z najlepszymi ośrodkami - mówi prof. Zembala - pisze Zbigniew Wojtasiński we współpracy z Moniką Florek w tygodniku "Wprost".