Miliardy złotych na stole. Kontrowersje wokół kontraktu w ramach SAFE
W rządzie poważnie rozważane są korekty w programie "Narodowa Rezerwa Amunicyjna". Ich skutkiem może być wykreślenie spółki Polska Amunicja, na której czele stoi były polityk KO i PiS Paweł Poncyljusz, a która stara się o wart miliardy złotych kontrakt w ramach SAFE - ustaliła Wirtualna Polska. Pytanie, czy to może skomplikować proces uruchamiania produkcji polskich pocisków 155 mm. W tle toczy się zażarta walka branży zbrojeniowej o kontrakty z wojskową Agencją Uzbrojenia.
Najważniejszy polski program dotyczący budowy zdolności produkowania amunicji 155 mm do haubicoarmat dostał się w oko politycznego cyklonu. Spór wokół niego toczy się na kilku poziomach - od firm rywalizujących o zamówienia w programie, przez wewnętrzny pojedynek w PiS, po polityczny pojedynek na szczytach o przyszłość programu SAFE.
Po początkowej aprobacie dla SAFE PiS zmienił kurs w tej sprawie i zdecydował się oponować przeciwko programowi. Politycy tego ugrupowania szukali wygodnego punktu zaczepienia do krytyki SAFE, tak żeby skupić na nim uwagę i na tej podstawie krytykować cały program. I tak na celowniku PiS znalazł się program amunicji 155 mm, a w zasadzie jeden z potencjalnych beneficjentów.
Burza w parlamencie
Aktualnie krytyka ta ogniskuje się wokół tego, że kwota ok. 10 mld zł miałaby trafić do spółki Polska Amunicja, której prezesem jest były polityk KO, a wcześniej PiS, Paweł Poncyljusz. Jak pisaliśmy, sprawa wypłynęła podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
- Czy w państwie Donalda Tuska przepustką do 10 mld zł z funduszu SAFE jest przynależność partyjna? Czy o takich kontraktach decydują kompetencje i potencjał, czy legitymacja partyjna? Widzieliśmy już, jak wyglądało rozdawanie pieniędzy przy KPO. Tam były miliony. Dziś mówimy o miliardach. SAFE w tej formule to ryzyko kolejnego wielkiego przekrętu - mówił w czwartek na konferencji prasowej przed MON wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski.
Rządzący na razie nie reagują jakoś specjalnie na te zaczepki i skupiają się na szlifowaniu ustawy o SAFE w parlamencie oraz na wywieraniu politycznej presji na prezydenta Nawrockiego, by tę ustawę podpisał, gdy już do niego trafi. - PiS nie trafia na podatny grunt z tą narracją. Będziemy podejmować racjonalne decyzje - twierdzi rozmówca z Kancelarii Premiera.
"Sprawa jest drażliwa"
Ale z naszych nieoficjalnych rozmów wynika, że kwestia Polskiej Amunicji staje się dla rządzących politycznie obciążająca. - Myślę, że to skasują, sprawa jest drażliwa - przyznaje polityk KO. Przekonuje też, że choć negocjacje potencjalnych kontraktów w ramach SAFE i tak prowadzi wojskowa Agencja Uzbrojenia, to w samym obozie rządzącym pojawiły się pewne wątpliwości dotyczące zdolności produkcyjnych Polskiej Amunicji. - Oni nie mają tej skali produkcji, a nawet jeśli, to osiągną ją dopiero za jakiś czas - wskazuje polityk.
A rozmówca z rządu wręcz wskazuje, że jeśli zapadnie taka decyzja, być może rząd wykona konkretny krok. - Niewykluczone, że trzeba będzie skorygować uchwałę rządu w sprawie programu "Narodowa Rezerwa Amunicyjna" (NRA) - mówi i sugeruje, że w takim przypadku ofiarą tych korekt może paść właśnie budząca kontrowersje spółka Polska Amunicja.
Kolejny rozmówca z rządu mówi już bardziej dobitnie.
- Intencja rządu jest jasna: PGZ buduje trzy fabryki amunicji, dostała na ten cel 3 mld zł z MON i Funduszu Inwestycji Kapitałowych, pozyskała od Brytyjczyków zdolności do produkcji amunicji 155 mm i to będzie podstawowy kierunek pozyskania amunicji. Budujemy pełną suwerenność amunicyjną w tym zakresie. Rząd inwestuje w państwowe fabryki, żeby Polska miała nad nimi pełną kontrolę. To rząd PiS w marcu 2023 roku wpisał spółkę Polska Amunicja w strategię rządu. Mamy w tej sprawie inne zdanie - mówi Cezary Tomczyk, wiceszef MON.
Więcej szczegółów podaje sama PGZ, podkreślając, że zmiana produkcji podąża za harmonogramem: "W lipcu 2025 roku Polska Grupa Zbrojeniowa przedstawiła model organizacji 3 fabryk amunicji, obejmujący zarówno rozbudowę dotychczasowych ośrodków produkcyjnych, jak również budowę nowych linii technologicznych. Harmonogram działań realizowanych przez spółki amunicyjne PGZ zakłada, że od 2028 roku osiągnięte zostaną zdolności produkcyjne do 150-180 tys. w zakresie kluczowej obecnie amunicji 155 mm."
Tomczyk dodaje, że rząd zastał produkcję amunicji 155 mm na poziomie 5 tysięcy sztuk rocznie. - W Ukrainie tyle amunicji używa się między godziną 8 rano a 14 tego samego dnia. W przyszłym roku produkcja zwiększy się do blisko 200 000 sztuk rocznie - podkreśla.
Podejście wojskowych jest bardziej stonowane, nie słychać z tej strony, by sprawa była już przesądzona. - Kształt NRA wynika z uchwały rządu, były sprawdzenia przez służby, gdyby okazało się, że coś jest nie tak, to znaczy, że państwo nie działa - dodaje. Co ciekawe, nawet w samym PiS są rozmówcy, którzy obawiają się skutków dzisiejszej politycznej awantury.
- Argumenty, że Polska Amunicja jest wydmuszką, bo wszystkie kompetencje są u współwłaściciela, czyli w Grupie WB i że nie mają zdolności do produkcji, są dęte. Wszystko wygląda tak, że sami jako Polacy zamordujemy - pierwszy po 1989 roku, mający szansę projekt stworzenia prywatnej firmy produkującej pociski 155 mm bez licencji. Celem uchwały była produkcja, ale przede wszystkim budowa zdolności i dywersyfikacja produkcji - ocenia rozmówca z PiS.
Główny przekaz z PiS jest jednak jasny - rząd nie powinien powierzać kontraktu Polskiej Amunicji. Także w otoczeniu prezydenta słyszymy głosy niedowierzania w zdolności produkcyjne spółki. A to jeden z czynników, który może zaważyć na decyzji Karola Nawrockiego, czy ustawę o SAFE podpisać - czy nie.
Czym jest NRA
Zanim przejdziemy do szczegółów dotyczących spółki Polska Amunicja oraz sytuacji w branży walczącej o udział w torcie SAFE, warto nakreślić, czym jest wieloletni program rządowy "Narodowa Rezerwa Amunicyjna", przewidziany na lata 2023-2029.
To program, powołany jeszcze za rządów PiS, mający na celu istotne zwiększenie produkcji oraz zapasów amunicji wielkokalibrowej w Polsce. Jak pisaliśmy, jego założenia nie są jawne, w mediach można wyczytać, że program zakłada kontrakt na dostarczenie wojsku około 1 mln sztuk pocisków 155 mm. Z czego około 300 tysięcy pocisków miałoby być zakupione od Polskiej Amunicji, a reszta od PGZ. Ale najważniejszy cel to budowa zdolności produkcyjnych. Łączny koszt tych inwestycji i zakupów od Polskiej Amunicji szacowano na około 12 mld złotych, a z nieoficjalnych informacji wynika, że kwota z SAFE na ten cel wynosi ponad 2 mld euro.
Intrygi
Program NRA zaczął jeszcze rząd Mateusza Morawieckiego, uchwałę w tej sprawie przyjął w marcu 2023 r., choć - jak słyszymy w PiS - nie obyło się bez problemów. - Wskutek intryg politycznych w PiS, w resorcie aktywów państwowych Jacka Sasina, przy poparciu Mariusza Błaszczaka, przetrzymano dokumentację dotyczącą NRA przez pół roku. Dopiero interwencja Morawieckiego pomogła. Dokumenty dotyczyły zmian w uchwale rządu o NRA, by Agencja Uzbrojenia mogła podjąć realne działania na rzecz zawarcia umowy z Polską Amunicją, którą rządowy komitet wyłonił wcześniej jako najlepszego oferenta. Wskutek tej obstrukcji nie doprowadzono jednak do podpisania umowy - wskazuje rozmówca z PiS. Tej narracji przeczy jednak jego partyjny kolega. - To prezes Kaczyński zdecydował, bo miał wątpliwości, czy spółce, która nie ma nic, powierzać kontrakt wart miliardy złotych - przekonuje.
Inny rozmówca - zorientowany w sprawie i zbliżony do kręgów rządowych - podaje w wątpliwość to, jak kilka lat temu decydowano, kto znajdzie się w NRA, a kto nie. - Po prostu wskazywano te podmioty palcem, chyba nie tak powinno to wyglądać - mówi.
Teraz okoliczności się zmieniły i spółka Polska Amunicja - już będąca w prywatnych rękach - liczy na wart około 10 mld zł kontrakt w ramach SAFE na produkcję pocisków 155 mm. Jeśli jednak wypadnie z NRA, kontrakt z Agencją Uzbrojenia może się okazać trudny bądź wręcz niemożliwy do zawarcia.
Biznesowa rywalizacja obok polityki
Dziś chrapkę na program mają trzy firmy: PGZ i Polska Amunicja, które są już w programie NRA, ale także Grupa Niewiadów, która rozmawiała wcześniej z Polską Amunicją i miała być podwykonawcą dla tej firmy. Ostatecznie nie doszło do porozumienia i dziś stosunki między oboma podmiotami są burzliwe. Z jednej strony można usłyszeć, że Polska Amunicja obeszła Niewiadów i weszła w kooperację z firmami, dla których on miał być pośrednikiem, podczas gdy z drugiej strony - że Niewiadów, mówiąc potocznie, "nie dowoził" tego, co obiecywał. W najbardziej komfortowej sytuacji jest PGZ, która jako państwowa firma, może liczyć na kontrakt niejako z założenia.
Ostrze krytyki jest wycelowane w Polską Amunicję. Pierwotnie większościowym udziałowcem Polskiej Amunicji była Agencja Rozwoju Przemysłu, która miała w niej 51 proc. akcji. Ale w 2024 r. sprzedała je prywatnym udziałowcom zgrupowanym w WPT Holding, czyli Grupie WB i Ponar Wadowice, a obecnie spółka jest całkowicie w prywatnych rękach, choć jeśli chodzi o WB Electronics, to właścicielem jednej czwartej akcji tej firmy jest PFR.
Ze strony opozycji słychać kilka zarzutów. Koncentrują się na tym, że spółka jest "wydmuszką", nie ma zdolności produkcyjnych, a dodatkowo na jej czele stoi Paweł Poncyljusz - do niedawna polityk PO, a wcześniej PJN i PiS.
Nieoficjalnie ze strony spółki słyszymy, że zarzut o tym, że to "wydmuszka", jest wydumany, gdyż jest ona spółką celową przygotowaną pod konkretne zadanie. Z naszych informacji wynika, żeby podpisać umowę z Agencją Uzbrojenia, firma musi przedstawić gwarancję bankową na 100 mln euro, czyli około 5 proc. wartości kontraktu. Gdyby go nie zrealizowała, kara to 20 proc. wartości kontraktu. Co do zdolności produkcyjnych, słyszymy zapewnienia, że firma przygotowała własny model pocisku i szykuje się do produkcji seryjnej w Polsce. Równolegle realizuje zamówienia dla ukraińskiej armii, dla której w tym roku ma wyprodukować 25 tys. sztuk.
Amunicja 155 mm to pocisk z zapalnikiem, do którego dołączany jest czasami gazogenerator mający zwiększyć zasięg strzału, oddzielną częścią jest ładunek miotający. Jak słyszymy ze strony spółki, w przeciwieństwie do konkurencji, która kupiła licencję na produkcję pocisków, Polska Amunicja samodzielnie opracowała pocisk i ma także własny gazogenerator.
W marcu mają się odbyć strzelania na poligonie, które potwierdzą, czy pocisk ma wymagany zasięg, zbliżający się do 40 km - co w branży jest postrzegane jako wyśrubowane wymaganie. Jeśli próba będzie udana, spółka wystąpi o certyfikację pocisku, po certyfikacji ma się zacząć produkcja. Umowa na podstawie SAFE musi być podpisana do maja, co wynika z założeń programu. Bowiem tylko w tym terminie beneficjentem zamówienia może być jedno państwo członkowskie, później do kontraktu trzeba dobrać inne państwo.
Jeśli chodzi o produkcję, PA SA planuje jej rozproszenie i zaangażowanie zakładów z polskiego przemysłu. Spółka deklaruje, że wykona umowę. - Kalendarium było takie, że w przyszłym roku po certyfikacji dostarczamy 20-30 tys., docelowo 120-150 tys. rocznie - zauważa nasz rozmówca.
Konkurencja nie śpi
Na wbicie się w kontrakt amunicyjny liczy konkurent Polskiej Amunicji - Niewiadów Polska Grupa Militarna S.A. "Grupa była i jest żywotnie zainteresowana udziałem w programach NRA oraz SAFE" - podkreśla w przesłanym nam stanowisku. Zauważa, że aplikowała zarówno do programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej, jak i zgłaszała gotowość udziału w programie SAFE w zakresie produkcji amunicji 155 mm. W obu przypadkach odeszła z kwitkiem. "Grupa Niewiadów planuje uruchomienie fabryki amunicji 155 mm w IV kwartale 2026 r. Zawarliśmy już umowę na dostawę dwóch, w pełni zautomatyzowanych linii do produkcji amunicji. Fabryka osiągnie możliwości produkcyjne w wysokości do 120 tysięcy sztuk amunicji w przyszłym roku" - deklaruje w przesłanym nam stanowisku.
I podkreśla, że produkcję amunicji 155 mm będzie realizować niezależnie od kontraktów dla polskiej armii. Jeśli nie będzie zamówień z polskiej armii, pociski będą sprzedawane na eksport. W przypadku braku krajowych zamówień produkcja realizowana będzie na eksport.
W tej chwili losy NRA oraz kontraktu z SAFE zależą w największym stopniu od Agencji Uzbrojenia, która odpowiada za kontrakty zbrojeniowe z ramienia wojska. Choć wpływ na to może mieć także polityczna burza i presja, by aktualnie politycznie kłopotliwy program złożyć na ołtarzu uspokojenia sytuacji wobec SAFE.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze Wirtualnej Polski