Gra o podpis Nawrockiego pod SAFE. Kto w koalicji chce mu pomóc, a kto nie chce iść na ustępstwa
W koalicji jest spór o to, jak daleko pójść w gestach wobec prezydenta Karola Nawrockiego, żeby przekonać go do podpisu ustawy o funduszu związanym z SAFE. Ludowcy i szef MON są za przyjęciem kolejnej zmiany w ustawie, niechętna temu jest Koalicja Obywatelska.
Debata nad ustawą dotyczącą SAFE przeniosła się obecnie do Senatu. Koalicja nie ma pewności, jak zachowa się Karol Nawrocki, zwłaszcza po tym, jak PiS zaczął bezpardonowo krytykować program SAFE w trakcie prac w Sejmie i zagłosował przeciw ustawie. Podobne stanowisko PiS zajmuje w Senacie. Ustawa o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE tworzy finansowy wehikuł do wydawania pieniędzy z tego źródła.
- Odbieracie suwerenność w kwestiach finansowych dotyczących obronności. Chcecie nas związać kredytem z UE na 45 lat - mówił senator tego ugrupowania Wojciech Skurkiewicz.
Natomiast pod znakiem zapytania jest stanowisko prezydenta Nawrockiego. Aby opisać swoje wątpliwości, zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak było słychać po Radzie, część wątpliwości została rozwiana, ale część nadal nie.
Wątpliwości dotyczyły między innymi tego, czy konstrukcja spłaty SAFE nie zachwieje budżetem MON, ale także zabezpieczeń antykorupcyjnych w ustawie. Do tego dochodziły wątpliwości zgłaszane przez PiS dotyczące warunkowości i możliwości zablokowania wypłat z SAFE, jeśli w Polsce do władzy dojdzie prawica, czy w ogóle kwestii opłacalności programu jako pożyczki.
Koalicja postanowiła zrobić gest wobec prezydenta, żeby zwiększyć szanse na jego podpis pod ustawą. Widać, że są różnice zdań, zwłaszcza między KO a ludowcami, dotyczące tego, jak daleko iść. Obie strony zgodziły się na zapisy w ustawie, które zapewniają, że obsługa zadłużenia z SAFE nie będzie kosztem budżetu MON. I takie rozwiązanie zostało zgłoszone w koalicyjnym porozumieniu jako poprawka komisyjna.
Ale ludowcy chcą pójść o krok dalej i przeforsować kolejną poprawkę rozpraszającą wątpliwości Pałacu.
- Moja poprawka przewiduje, że raz w roku minister koordynator do spraw służb specjalnych zdawałby sprawozdanie sejmowej komisji do spraw służb specjalnych z tego, jakie są efekty działań osłonowych i antykorupcyjnych prowadzonych przez służby - mówi senator Filip Libicki.
Jak słyszymy, o kwestiach antykorupcyjnego zabezpieczania SAFE była mowa na ostatnim posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz w innych kontaktach na linii rząd-Pałac Prezydencki.
Tyle że politycy Koalicji nie są przekonani, że warto jeszcze iść z poprawkami w stronę Nawrockiego. KO ocenia, że ewentualne weto Nawrockiego osłabi prezydenta, bo trudno będzie mu wytłumaczyć, że zablokował duży zbrojeniowy program, gdy sam mówi o wzmocnieniu armii.
W rządzie widać zmianę nastawienia. Jeszcze w zeszłym tygodniu na pytanie o "plan B" na wypadek prezydenckiego weta słyszeliśmy, że jeszcze za wcześnie na rozmowy na ten temat, gdyż nie ma sensu dawać prezydentowi argumentu, że nawet bez jego podpisu program będzie realizowany. Już w tym tygodniu ze strony polityków koalicji i rządu słychać, że weto nie wstrzyma SAFE. Mówił o tym przed posiedzeniem rządu Donald Tusk.
- My i tak znajdziemy sposoby, nawet jak będą blokować, wetować. I tak znajdziemy sposoby, żeby przynajmniej część z tych środków uratować. Ale to będzie kosztowało czasu i trochę też kosztowało potrzebnych pieniędzy, nerwów - podkreślał premier.
Do tego rząd zaczął zasypywać przykładami miast w Polsce, które jak Stalowa Wola na SAFE zyskają.
Nie wszyscy w koalicji rozumieją tę strategię. - Po co najpierw komunikujemy, że weto to zdrada i jednocześnie, że to weto właściwie nic nie zmieni? - zastanawia się rozmówca z rządu.
Tą alternatywną ścieżką jest wykorzystanie jako wehikułu finansowego dla SAFE Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Ścieżka ma swoje ograniczenia, przed którymi przestrzega szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Po pierwsze, jednym ze źródeł uzupełniania środków w funduszu jest budżet MON, więc wetując, Nawrocki podważyłby jedną z zasad, na których mu zależało. Po drugie, nie można by wówczas z SAFE sfinansować niektórych dziś zapisanych projektów.
- Jeśli prezydent nie podpisze, będzie to stratą dla budowy odporności obronnej Polski. Wówczas musimy szukać środków z innych źródeł i odpada część projektów z SAFE, w tym wzmocnienie Straży Granicznej czy policji oraz inwestycje infrastrukturalne dotyczące mobilności militarnej. Żaden inny fundusz nie gwarantuje uwolnienia większych środków na zakupy i w tak dużym stopniu nie chroni budżetu MON - podkreślał Kosiniak-Kamysz w Senacie.
Szefowi MON zależy najbardziej, żeby ustawa przeszła i dostała podpis Nawrockiego, ponieważ on jako szef MON będzie wskutek weta najbardziej poszkodowany. Dziś pieniądze leżą na stole i jego "zmartwieniem" jest, jak je wydać, a w przypadku weta będzie musiał kołatać do drzwi ministra finansów.
- Nawrocki ma dylemat i trzeba mu pomóc w podjęciu decyzji. Paradoksalnie z weta ucieszą się PiS i KO - słyszymy od osoby związanej z MON.
Ale inny rozmówca związany z ludowcami uważa, że sprawa jest przesądzona. - Nawrocki zawetuje ustawę. KO to ucieszy, bo wyciszy kłopotliwe dla niej tematy, a Nawrockiego postawi w trudnej sytuacji, także wobec Amerykanów. To się może wydawać nieoczywiste, ale skorzystanie z SAFE z odroczoną możliwością spłaty oznacza, że w budżecie MON uwolnią się dodatkowe pieniądze na zakupy, a te zakupy będą w USA - spekuluje nasz rozmówca.
Inna sprawa, że nie ma pewności, czy przyjęcie przez Senat nie tylko komisyjnej poprawki, ale także tej zgłoszonej przez senatora Libickiego, faktycznie przekona Nawrockiego do ustawy.
- Jest jedna poprawka uzgodniona w koalicji, po co mnożyć byty. Jaki sens jest popierać poprawkę Libickiego, który niedawno nie wykluczał koalicji z PiS? - mówi nam senator KO.
Bo w KO pojawiają się sugestie, że to może być rodzaj gry ludowców z Pałacem Prezydenckim. Także od innych senatorów KO słyszymy, że będą głosować za rozwiązaniem uzgodnionym koalicyjnie.
- To już dziś jego sprawa (prezydenta - red.), czy chce zrobić to, czego oczekują ludzie, a zwłaszcza żołnierze, i podpisać ustawę, czy chce iść za głosem PiS, które ściga się z Grzegorzem Braunem i presję na Nawrockiego traktuje jako test lojalności. My sobie poradzimy - mówi z kolei polityk KO, którego zdaniem nie ma przeszkód, by przyjąć poprawkę Libickiego.
Głosowania Senatu w sprawie poprawek do ustawy mają się odbyć w środę wieczorem lub - jeśli debata się przedłuży - w czwartek.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl