Mieszkańcy protestują przeciwko budowie centrum handlowego Posnania
Mieszkańcy ul. Milczańskiej ponownie blokowali wjazd na teren budowy galerii handlowej Posnania. - Zawsze są takie protesty, gdy budujemy nowe centrum - mówi wiceprezes inwestora.
01.10.2014 15:47
Mająca 100 tys. metrów kwadratowych galeria Posnania ma być największym centrum handlowym w Wielkopolsce i jednym z największych tego typu obiektów w całym kraju. Budowa rozpoczęła się pod koniec czerwca i potrwa do drugiej połowy 2016 r. Inwestor zbuduje nie tylko galerie handlową, ale też cały układ drogowy w okolicach ronda Rataje o wartości 80 mln zł.
- Zbudujemy m.in. nowy pas ruchu na ul. Jana Pawła II od ronda Rataje aż do Śródki, co powinno znacząco odblokować korki na rondzie Rataje - zapowiada Maciej Wróblewski, wiceprezes firmy Apsys Polska, która buduje Posnanię.
Inwestycja zakłada także budowę czterech kilometrów ścieżek rowerowych i szerokiego traktu prowadzącego od ronda Rataje do głównego wejścia galerii. Wokół ma pojawić się mała architektura i mnóstwo zieleni. W galerii pracę ma znaleźć około trzech tysięcy osób, a obiekt ma generować obroty 1,2 mld zł rocznie.
Po oddaniu do użytku galerii Poznań stanie się liderem, jeśli chodzi o przypadającą na jednego mieszkańca powierzchnię galerii handlowych.
- Nie ma jednak ryzyka przesycenia rynku centrami handlowymi, ponieważ nadal ten współczynnik będzie niższy od tego, jakie mają państwa zachodniej Europy - zapewnia dr hab. Jan Mikołajczyk, specjalista ds. rozwoju sektora handlu w Polsce, pracujący na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. - Na pewno jednak powstanie Posnanii w jakimś stopniu odbije się na obrotach Galerii Malta, a zwłaszcza na Kinepolis. Wielu mieszkańców Rataj zapewne będzie miało bliżej do kina w Posnanii - dodaje.
Budowa obiektu nie podoba się jednak nie tylko konkurentom, ale także mieszkańcom ul. Milczańskiej. Obawiają się, że po otwarciu Posnanii ich ulica stanie się jedną z głównych ulic dojazdowych dla klientów galerii. W proteście co kilka dni próbują blokować wjazd na budowę ciężarówek. Kolejna z takich demonstracji odbyła się w środę rano.
Przedstawiciele inwestora przyznają, że problem jest im znany, ale nie sprawiają wrażenia, jakby protesty mieszkańców robiły na nich większe wrażenie.
- Zbudowaliśmy już wiele centrów handlowych w Polsce i zawsze były jakieś protesty. Prawdę mówiąc, czułbym się lekceważony, gdyby teraz takich protestów nie było - mówi Maciej Wróblewski.
Zdaniem inwestora obawy mieszkańców są bezpodstawne, bo z jego analiz wynika, że ulica Milczańska wcale nie będzie najwygodniejszą drogą dojazdową do galerii i kierowcy raczej wybiorą inne ulice.
- Poza tym organizowaliśmy już trzy spotkania z mieszkańcami i uwzględniliśmy ich uwagi, np. to, żeby przejścia dla pieszych były wyniesione ponad jezdnię, zakaz wjazdu ciężarówek powyżej 5 ton itd. - zapewnia wiceprezes Apsys Polska. - Rozumiemy obiekcje mieszkańców i przeanalizujemy proponowane przez nich rozwiązanie, ale trzeba pamiętać, że należy sprawdzić, jak ono wpłynie na cały układ komunikacyjny w tym rejonie miasta. Na pewno zorganizujemy jeszcze w tej sprawie spotkanie z mieszkańcami - dodaje.
Wróblewski zapewnia też, że protesty mieszkańców nie wpływają na przebieg prac budowlanych, które na razie realizowane są zgodnie z planem.