Trwa ładowanie...
dmox8e5

Ma stwierdzoną częściową niezdolność do pracy. Renty z ZUS nie dostał. Przez ustawę

Pan Marek ciężko pracował przez 37 lat. Odprowadzał składki na fundusz rentowy. I choć stwierdzono u niego częściową niezdolność do pracy, renty nie otrzymał. Walczy o nią od sześciu lat, ale na drodze wciąż stają przepisy jednej ustawy. - Toniemy w długach bez grama naszej winy - mówi WP jego żona.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pan Marek walczy o rentę od 2013 roku
Pan Marek walczy o rentę od 2013 roku (Archiwum prywatne)
dmox8e5

Marek Klemczak pracę zawodową zaczął w 1975 roku. Pracował fizycznie. - Pod koniec 2012 roku czułem, że jestem bardzo osłabiony. Dokuczał mi ból w kręgosłupie, ból głowy, bóle w klatce piersiowej. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że jestem chory. Uważałem, że samopoczucie jest następstwem przemęczenia - mówi WP pan Marek.

Wyniki badań nie były zadowalające. - Lekarz kardiolog stwierdził, iż mam nadciśnienie tętnicze. Neurolog zdiagnozował znaczne zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie. Bezoperacyjne. Byłem tymi przekazami załamany - wyznaje mężczyzna. - Uważałem, że jestem silnym, zdrowym człowiekiem, a nie schorowanym mężem, ojcem, dziadkiem - dodaje.

ZOBACZ TEŻ: Od foteli WOŚP po walkę o opiekę dziecka. Owsiak interweniuje

dmox8e5

Na jednej z wizyt kardiolog stwierdził, że stan zdrowia pana Marka będzie się tylko pogarszał. Zaproponowano, aby złożył dokumenty do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wnioskując o rentę. Mężczyzna wahał się. Do dnia, kiedy zasłabł i przewrócił się na ulicy. - W marcu 2013 roku złożyłem wymagane dokumenty w ZUS - mówi. Orzecznicy ZUS stwierdzili, że jest zdolny do pracy.

Razem z żoną, Małgorzatą, zdecydował, że od decyzji ZUS złożą odwołanie do sądu. Był marzec 2013 roku.

Po latach uznano częściową niezdolność do pracy

W 2015 roku pani Małgorzata załączyła do toczącej się w sądzie sprawy epikryzę (analizę postępowania lekarskiego) od kardiologa, który stwierdził, że pan Marek przebył cichy zawał. Z opinii nie wynikało jednak, kiedy zawał faktycznie miał. W konsekwencji sąd umorzył postępowanie, zwracając akta do ZUS - uznając dokument jako nową okoliczność. Komisja ZUS ponownie, mimo to, uznała zdolność mężczyzny do pracy. Ponownie państwo Klemczak odwołali się do sądu. Biegli stwierdzili w końcu niezdolność do pracy, ale tylko częściową, uznawaną od stycznia 2015 roku.

dmox8e5

Zgodnie z art 58 Ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, chcąc uzyskać świadczenie przy częściowej niezdolności do pracy, pan Marek musi wykazać pięcioletni okres składkowy i nieskładkowy nie z całości przepracowanych lat, tylko z 10 ostatnich lat do momentu określenia niezdolności. Czyli w tym przypadku od stycznia 2005 do stycznia 2015 roku.

Panu Markowi zaliczono łącznie 4 lata 9 miesięcy i 21 dni okresu składkowego oraz nieskładkowego. Zabrakło zaledwie kilkunastu dni, aby świadczenie uzyskać. Mimo że mężczyzna pracował ponad 30 lat.

ZOBACZ TEŻ: Ukarany za to, że pracuje. Musi zwrócić ZUS całoroczną rentę

Po kolejnych odwołaniach sąd uznał panu Markowi pięcioletni okres składkowy. Barierą został inny przepis. Zgodnie z art. 57, aby otrzymać świadczenie, niezdolność do pracy musiałaby zostać orzeczona w okresie ubezpieczenia lub w ciągu 18 miesięcy od momentu ustania tego okresu. A tak się nie stało, bo pan Marek przestał być czynny zawodowo w 2013 roku.

dmox8e5

Przez te przepisy pan Marek nie otrzymał z ZUS ani złotówki.

"Toniemy w długach"

Pani Małgorzata walczy o to, by uznano całkowitą niezdolność do pracy jej męża. Skierowała kolejne odwołanie do sądu. Uznanie całkowitej niezdolności pozwoliłoby na pominięcie przepisów z art. 57 i 58.

W tym roku pan Marek skończy 62 lata. Do emerytury pozostały jeszcze trzy. - Wizja, że przez ten okres nie otrzyma żadnego świadczenia, wypaliła nas okrutnie - wyznaje pani Małgorzata. Małżeństwo utrzymuje się jedynie z dochodów kobiety. A sama również jest po poważnej kontuzji.

dmox8e5

- Toniemy w długach bez grama swojej winy. Nie pojmę, dlaczego osoba, która przepracowała 37 lat, jest wykluczona społecznie przez absurdalne przepisy funkcjonujące przez 20 lat - wyznaje.

Kobieta zwróciła się do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Otrzymała odpowiedź ze wskazaniem, że może prosić o pomoc opiekę społeczną. - Czy to jest normalne? Dlaczego osoba, która lokowała swoje składki na świadczenia rentowe przez tyle lat, nie jest objęta ochroną? - pyta pani Małgorzata.

Wystosowała również list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego, prezydenta Andrzeja Dudy i parlamentarzystów. Prosi w nim o nowelizację Ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Na list otrzymała odpowiedź Senatu, który jako organ właściwy wskazał Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Poinformowano także, że "obecnie w parlamencie nie są prowadzone prace legislacyjne w postulowanym przez Panią zakresie".

- Nam zdrowia już nikt nie wróci. Marzę, aby inni zostali objęci poprawną opieką, by ta nasza walka przetarła szlak ludziom z tymi samymi problemami - wyznaje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dmox8e5

Podziel się opinią

Share
dmox8e5
dmox8e5