Trwa ładowanie...
"Moja, Twoja, Nasza... Podcast". Na zdjęciu Elektrownia Opole
"Moja, Twoja, Nasza... Podcast". Na zdjęciu Elektrownia OpoleŹródło: Forum, fot: Wojciech Wilczyński
17-07-2022 12:56

Nadchodzi wielki kryzys energetyczny. "Polska nieprzygotowana"

Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie czy galopująca inflacja spowodowały, że rachunki za prąd zaczęły drastycznie rosnąć. W obliczu postępującej zmiany klimatu zaczynamy mierzyć się z deficytem mocy energetycznych. - Siedzimy teraz w rozpędzającym się pociągu, w którym powoli wymontowujemy hamulce. Dokąd dojedziemy? Trudno powiedzieć, ale spokojnie można założyć, że będzie to raczej wycieczka katastrofalna - mówi w 17. odcinku "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" Jakub Wiech, ekspert ds. energii i klimatu oraz wiceszef serwisu Energetyka24.

Share

"Moja, Twoja, Nasza... Podcast" zwraca uwagę na problemy, które na jedynkach gazet pojawiają się okazjonalnie, i które każda kolejna ekipa rządząca od momentu transformacji ustrojowej w 1989 roku traktowała po macoszemu. Mowa o sprawach, którymi żyła lub żyje młodzież. Słuchamy pomysłów, konfrontujemy je z opiniami innych, a także rozliczamy tych, którzy w przeszłości odpowiadali za kształt polskiej polityki młodzieżowej.

Gościem 17. odcinka był Jakub Wiech, prawnik, publicysta i zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24. Rozmawialiśmy o kryzysie klimatycznym, czekających nas wyzwaniach, a także o problemach polskiej polityki energetycznej.

Przy okazji dyskusji związanych z katastrofą klimatyczną często odnaleźć można w sieci charakterystyczne wykresy pokazujące średnie temperatury na Ziemi za pomocą kodu kreskowego. Jego autorem jest brytyjski klimatolog prof. Ed Hawkins z University of Reading. Jeszcze 150 lat temu wykres był niebieski, momentami nawet ciemno granatowy. Teraz rozgrzany jest do czerwoności.

d274ikp

- Oznacza to, że średnia temperatura powierzchni Ziemi gwałtownie rośnie, a przyrost ten skorelowany jest ze wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w naszej atmosferze. Przede wszystkim mowa o dwutlenku węgla, który zatrzymuje w atmosferze Ziemi energię docierającą do nas z zewnątrz. Mamy więcej energii w systemie, rośnie średnia globalna temperatura i wraz z tym procesem postępuje proces destabilizacji naszego klimatu, co będzie owocować m.in. wzrostem częstotliwości gwałtownych zjawisk pogodowych czy zacieraniem się gdzieniegdzie pór roku - wskazywał rozmówca WP.

Jak dodał, wraz z postępującą zmianą klimatu "powinniśmy przyzwyczajać się do ekstremów", czyli zjawisk, które "wykraczają poza to, co dotychczas znaliśmy". - Zbudowaliśmy swoją cywilizację w pewnych temperaturowych i klimatycznych ramach. Wiedzieliśmy, że klimat jest w miarę przewidywalny, potrafiliśmy obracać się w pewnej amplitudzie temperatur. Nasze urządzenia mają określoną wytrzymałość, która jest skorelowana właśnie z tymi widełkach temperaturowymi czy klimatycznymi. To, jak funkcjonuje nasza gospodarka, również jest osadzone w tychże ramach. My w tym momencie wypychamy naszą cywilizację poza te ramy. Destabilizujemy te bezpieczne widełki - tłumaczył Wiech.

- Ekstrema występują już dziś i przejawiają się m.in. wysokimi temperaturami, długimi fala upałów i wzrostem średniej rocznej temperatury. Polska ociepla się nieco szybciej niż reszta świata. (...) To rzutuje np. na spadek liczby dni z pokrywą śnieżną, problemy hydrologiczne, zaburzone funkcjonowanie rolnictwa. (...) Śnieg, który kiedyś zalegał na polach, łąkach, w lasach, był też rezerwuarem wody, stopniowo nasączał ziemię. Dzięki temu mieliśmy unormowaną sytuację hydrologiczną. Teraz to się zmienia - podkreślał publicysta.

Wykres przedstawiający średnie globalne temperatury na Ziemi w latach 1850-2021
"Moja, Twoja, Nasza... Podcast". Wykres przedstawiający średnie globalne temperatury na Ziemi w latach 1850-2021Źródło: University of Reading, fot: Ed Hawkins

- W całej Europie Środkowej pojawiają się takie zjawiska, jak tornada czy trąby powietrzne, które nabierają na sile. Ich skala - częstotliwość czy gwałtowność - może narastać w zależności od tego, jak dalej będziemy destabilizować naszą atmosferę - wyjaśniał ekspert.

Postępująca zmiana klimatu będzie niosła ze sobą coraz więcej ekstremalnych zjawisk pogodowych, jak gwałtowne fale upałów i przedłużające się okresy z wysokimi temperaturami. Nie jesteśmy na to przygotowani. Nasze zdolności adaptacyjne są ograniczone. Nasze miasta i systemy opieki zdrowotnej nie są na to gotowe. Infrastruktura energetyczna nie jest przystosowana do radzenia sobie z takimi problemami, a tempo zachodzenia zmian jest ogromne. Jest nieporównywalnie szybsze od czegokolwiek, co znaliśmy z historii geologicznej Ziemi. Siedzimy teraz w rozpędzającym się pociągu, w którym powoli wymontowujemy hamulce. Dokąd dojedziemy? Trudno powiedzieć, ale spokojnie można założyć, że będzie to raczej wycieczka katastrofalna.

Jakub Wiech

"Wielkie zielone oszustwo". Denializm klimatyczny a nauka

W obliczu kryzysu klimatycznego jeden ze znanych tygodników zdecydował się opublikować okładkę z tytułem "Wielkie zielone oszustwo". W środku można przeczytać, że "oto gdy zima jest wyjątkowo ciepła – tak jak poprzednia – lub lato skrajnie gorące, natychmiast odzywają się klimatyści i krzyczą, że to są namacalne dowody na ocieplenie klimatu. Gdy zaś zimne miesiące ciągną się w nieskończoność, tak jak w tym roku, klimatyści milczą lub – co jest jeszcze ciekawsze – dowodzą, że to również dowód na ocieplenie klimatu. Innymi słowy – jeśli jest ciepło, to jest to dowód na ocieplenie klimatu, którego przyczyną jest człowiek, a jeśli jest wyjątkowo zimno, to jest to dowód… również na ocieplenie klimatu, którego przyczyną jest człowiek. Sprytne, prawda?".

d274ikp

- To jest coś, co zostało sprowadzone już do takiej internetowej przepychanki. "To jest pogoda, nie klimat". Żeby zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, należy mieć pewien zasób wiedzy dotyczący podstawowych terminów w kwestii tego, jak się bada klimat i jak obserwuje pogodę. Klimat jest wieloletnim układem pogody. (...) To, że w Polsce mamy chłodny maj albo gorący lipiec, nie jest dowodem w tej sprawie. To może być co najwyżej oznaka pewnych procesów, jakie zachodzą - wskazywał Wiech.

Jak dodał, często w internetowych dyskusjach poświęconym zmianom klimatu brakuje wiedzy, przez przez co "opierają się na chłopskim rozumie". - Słyszę, że jestem przekupiony, że jest jakieś lobby, że wszyscy klimatolodzy świata się umówili, żeby narzucić Polakom jakieś zielone jarzmo, że to jest pic na wodę, że po prostu ktoś chce wyciągać pieniądze. Że mamy zbyt mało wiedzy o klimacie, żeby mówić o jego zmianach, że człowiek nie może wpływać na klimat, że wulkany wpływają bardziej na klimat niż człowiek, że to, co widzimy, jest częścią naturalnego cyklu. Tego jest bardzo dużo. Zazwyczaj są to argumenty, które już dawno zostały rozłożone na czynniki pierwsze i obnażony został ich fałsz - tłumaczył rozmówca WP.

- Widzę zresztą pewną tendencję wśród prawicowych komentatorów - czyli ze środowiska z którego sam się wywodzę - aby zastępować twardy denializm klimatyczny negujący zmiany klimatu, falą "realizmu" skupionego na wątkach ekonomicznych. Słyszymy, że "nie opłaca nam się polityka klimatyczna", że to zrujnuje polską gospodarkę. Tam też jest dużo fałszu i rzeczy, które wykraczają poza sferę faktów - dodał.

Klimatyczny spór w rządzie. "Politycy mówią to, co wyborcy chcą usłyszeć"

Negowanie zmian klimatu powszechne jest także wśród polityków. - Nie widzę żadnego związku z produkowaniem energii z węgla ze zmianami klimatu. Po prostu nie widzę tego związku. Klimat się zmienia, zmieniać się będzie - mówił pod koniec czerwca poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski na antenie Polsat News.

d274ikp

Z kolei na jednej z konferencji prasowych europosłanka Beata Kempa stwierdziła, że pakiet "Fit for 55" ma na celu obniżyć średnią globalną temperaturę o 1,5 st. Celsjusza. - Proszę państwa, to jest po prostu szaleństwo - oznajmiła, dodając, że działania te "zrujnują polską gospodarkę".

- To nie jest przypadek, że tego typu narracja jest obecna właśnie w tym skrzydle, w Solidarnej Polsce - ocenił Wiech. - To jest ugrupowanie, które pozycjonuje się właśnie na takie kontrmainstreamowe i sięga po grupy odbiorców, dla których tego typu stwierdzenia są chlebem powszednim. (...) Tak prowadzona polityka ukierunkowana jest na maksymalne odbicie wewnętrznych przekonań wyborców. I to jest coś, co jest szalenie niebezpieczne dla systemu politycznego, bo sprawia, że politycy zmieniają się w zwykłych populistów, którzy rzucają swoim wyborcom cukierki. I to te, które lubią najbardziej.

- Słuchając posła Kowalskiego czy europosłanki Kempy, ktoś, kto z jakichś powodów nie ma wiedzy o klimacie albo uważa, że faktycznie cała polityka klimatyczna jest jakimś szwindlem, może odnieść wrażenie, że to są "moi ludzie". Oni mówią to, co chcę usłyszeć. Lgniemy do tych, którzy wyglądają i zachowują się tak, jak my. Biorąc jednak pod uwagę wyzwania, przed którymi stoi Polska na gruncie polityki klimatycznej oraz biorąc pod uwagę fakt, że ekstremalnie daleko odstajemy od średniej unijnej co do transformacji energetycznej, to tego typu słowa są czymś niezwykle szkodliwym - przekazał Wiech.

Polska węglem (nie) stoi. Gigantyczna kroplówka z publicznych pieniędzy

Z ust polityków partii rządzącej od wielu lat można usłyszeć termin "suwerenność energetyczna". Jeszcze w 2018 roku podczas szczytu klimatycznego w Katowicach Andrzej Duda zapewniał, że "węgiel jest naszym strategicznym surowcem, jak podają eksperci, mamy zapasy na 200 lat". - Trudno, żebyśmy z naszego surowca, dzięki któremu mamy zapewnioną suwerenność energetyczną, całkowicie zrezygnowali. Byłoby to z punktu widzenia polityki, którą realizuje nasze państwo, dziwne. Suwerenność energetyczna jest tutaj priorytetem - podkreślał prezydent. Po rosyjskiej inwazji w Ukrainie węgla w Polsce zaczęło jednak brakować. Ceny tego surowca drastycznie skoczyły w górę.

Produkcja energii elektrycznej w Polsce w 2021 roku
Produkcja energii elektrycznej w Polsce w 2021 roku. Ponad 72 proc. udziału stanowi węgielŹródło: Agencja Rynku Energii, Forum Energii

- Wysokie ceny węgla dla odbiorców indywidualnych to pokłosie embarga, które wprowadził rząd w Warszawie. Wyprzedziliśmy w tym zakresie Unię Europejską i już w kwietniu odcięliśmy się od dostaw surowca węglowego z Rosji. Węgiel ten w naszym kraju trafiał do dwóch głównych grup odbiorców: do gospodarstw domowych i do elektrociepłowni. I ten rosyjski "kran" został "zakręcony". (...) Musimy pamiętać, że 90 proc. węgla spalanego w Unii Europejskiej do celów grzewczych, jeżeli chodzi o mieszkania i domy, spalane jest w Polsce. Grupa ludzi, która cierpiała z powodu, że odcięto im dostawy rosyjskiego surowca, była naprawdę duża. Węgiel z Rosji był dosyć tani i jakościowo dobry. Teraz trzeba zastąpić go droższym surowcem sprowadzanym z takich państw, jak Indonezja, Stany Zjednoczone czy Kolumbia. Węgiel ten najprawdopodobniej jest już droższy w punkcie zakupu, a przecież należy doliczyć do tego jeszcze cenę frachtu - tłumaczył ekspert.

d274ikp

Jak dodał, węgiel wydobywany w Polsce nie stanowi dobrej alternatywy. - Prezydent w 2018 roku mówił o złożach na 200 lat, a trzy lata później podpisano umowę, która przesądziła o końcu polskiego sektora węglowego do 2045 roku. To wszystko stanowi pewną grę pojęciami. Być może mamy w Polsce węgla nawet na więcej niż 200 lat, tylko w przeważającej części jest to węgiel, po którego nie możemy sięgnąć ze względów ekonomicznych. Leży on zbyt głęboko, nie opłaca się go wydobywać. Węgiel wydobywany w Australii czy Rosji wydobywa się metodą odkrywkową - zdejmuje się kilkadziesiąt metrów warstwy wierzchniej Ziemi i bezpośrednio dostaje się do złoża. Nie trzeba budować szybów ani infrastruktury podtrzymującej życie pod ziemią. Tymczasem w Polsce najgłębsza kopalnia węgla kamiennego ma ponad 1300 metrów głębokości - wyjaśnił publicysta.

Większość polskich kopalni węgla kamiennego jest trwale nierentowna. Cały nasz sektor górniczy to trup, którego podtrzymujemy gigantyczną kroplówką pompowane z kieszeni podatników. Przez ostatnie 30 lat do energetyki i górnictwa węglowego wrzuciliśmy około 260 mld złotych. Tylko po to, żeby te gospodarcze trupy mogły funkcjonować.

Jakub Wiech
Enea Elektrownia polaniecPolaniec. 30.03.2017 Enea Elektrownia Polaniec.,Image: 427000031, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: Krystian Maj / ForumKrystian Maj / Forumekologia, elektrocieplownia, elektrownia, halda, halda wegla, ogrzewanie weglem, paliwa kopalne, polaniec, spalanie wegla, wegiel, zawada, category_code_pol
"Moja, Twoja, Nasza... Podcast". Na zdjęciu hałda węgla przy Elektrowni PołaniecŹródło: Forum, fot: Krystian Maj

Co zamiast węgla? Parę gigawatów potrzebnych od zaraz

W Europie sporym problemem stały się rosnące ceny gazu po tym, jak rosyjski Gazprom zmniejszył przesył przez gazociąg Nord Stream 1. Kryzys energetyczny już teraz objął wiele krajów europejskich. W październiku 2022 roku do użytku zostanie oddany gazociąg Baltic Pipe, który połączy Polskę z północą Europy. Pełną przepustowość osiągnąć ma z początkiem 2023 roku.

- Będziemy mieć gaz, ale nie będziemy mieć elektrowni gazowych. One też potrzebują pewnego czasu, żeby się zbudować. Mamy parę planów dotyczących bloków gazowo-parowych, ale to nie jest ten potencjał, który jest nam potrzebny. My potrzebujemy kilku, kilkunastu gigawatów już teraz, aby chociażby kompletować rezerwę systemową, czyli zasoby mocy w systemie, którą wykorzystanoby w momencie, gdyby wypadła nam np. Elektrownia Bełchatów. A tak się zdarzyło i w 2020, i w 2021 roku ze względu na awarię i podtopienia. To wszystko dowodzi temu, że polski system zaczyna być coraz bardziej awaryjny i coraz mniej bezpieczny - oznajmił Wiech.

d274ikp

- Przy tej okazji warto byłoby się zastanowić, czy my jako społeczeństwo jesteśmy w ogóle gotowi na blackout [rozległa awaria zasilania elektrycznego - przyp. red.], czy ktoś kiedyś nam powiedział, jak mamy się zachować, kiedy energii elektrycznej nie będzie przez tydzień. Jakie materiały mieć w domu, czy magazynować wodę, czy mieć gotówkę, leki, baterie, power banki. To wszystko mogłoby się wydawać, jak elementy wzięte z filmów post-apo, ale to wkrótce może zdecydować o naszym przetrwaniu. Brzmi to bardzo emocjonalnie, ale żyjemy w czasie najgłębszego kryzysu energetycznego od 1973 roku i wiele wskazuje na to, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć - zaznaczył ekspert.

Elektrownia Belchatow z lotu ptakaKacper Kowalski / Forumsmog, category_code_air, lotnicza, kleszczow, kopalnia, odkrywkowa, odkrywka, co2, zanieczyszczenie, energia, energetyka, prad, pge, zbiornik, elektrownia, belchatow, wydobycie, wegla, brunatnego, kwk, wegiel, brunatny, lotnicze, z lotu ptaka, z drona, dron, z gory, industrializm, ilustracja, ilustracyjne, panorama, category_code_ilu, industrializmcategory_code_air lotnicza, for2umExcl
"Moja, Twoja, Nasza... Podcast". Na zdjęciu Elektrownia BełchatówŹródło: Forum, fot: Kacper Kowalski

Polska zmuszona jest więc szukać alternatyw umożliwiającą odpowiednią dywersyfikację źródeł energii. Jedną z nich jest energetyka wiatrowa, która po kilku latach ponownie wraca do łask. Rząd na początku lipca przyjął zapowiadany od dłuższego czasu projekt ustawy liberalizującej tzw. ustawę odległościową z 2016 roku. Dokument czeka jeszcze ścieżka legislacyjna, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce skrócony zostanie dopuszczalny dystans pomiędzy zabudową a turbiną wiatrową.

- Ostatnie sześć lat to był stracony czas, w zasadzie nie wiadomo dlaczego. (...) Tamta decyzja odcięła bardzo ważny komponent elektroenergetyczny, który mógłby nam pomagać w niektórych momentach i odetchnąć z ulgą w kwestii bezpieczeństwa. Nowe instalacje wiatrowe przez ostatnie sześć lat praktycznie nie powstawały. Teraz powinniśmy nadrabiać zaległości, bo obniżenie emisyjności oraz zwiększenie zasobu mocy w systemie leży w naszym najlepszym interesie - przekazał Wiech.

- Musimy poczekać jeszcze na ostateczne przyjęcie tej ustawy, bo wiadomo, że nie podoba się ona wszystkim w rządzie. Ale mam nadzieję, że uda się jak najszybciej odblokować inwestycje w energetykę wiatrową i spiąć spójną wizję transformacji energetycznej Polski - dodał.

Konieczną alternatywą wydaje się także budowa elektrowni jądrowej. W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski podjął decyzję w sprawie tzw. taksonomii. Europarlamentarzyści zdecydowali, że zaakceptują propozycję Komisji Europejskiej polegającą na uznaniu atomu i gazu za zrównoważone źródła wytwarzania energii elektrycznej, dzięki czemu inwestycje w tych obszarach będą mogły liczyć na unijne finansowanie.

Prof. Szymon Malinowski - przewodniczący zespołu doradczego ds. kryzysu klimatycznego przy Prezesie Polskiej Akademii Nauk - podkreślał w szóstym odcinku "Moja, Twoja, Nasza... Podcast", że inwestycja w energetykę jądrową jest konieczna, aby móc poradzić sobie z problemem globalnego ocieplenia. Część środowisk bardzo krytycznie podchodzi jednak do atomu. - Jest to szkodliwe, ponieważ gaz i uran nie są zielonymi i ekologicznymi paliwami. Oba są paliwami kopalnymi, importowanymi m.in. z Rosji. Zatem nowa taksonomia, która zwiększy inwestycje w gaz i atom, jednocześnie zwiększy naszą zależność od surowców i technologii z Rosji - mówiła posłanka Urszula Zielińska, przewodnicząca Zielonych, w rozmowie z biznesalert.pl.

- Myślę, że partia Zielonych jest bardziej szkodliwa niż elektrownia jądrowa. A poważnie mówiąc: Rosja nie jest nawet w pierwszej trójce producentów uranu. Jest istotnym producentem, ale nie największym. Rynek uranu jest dosyć dobrze rozłożony, zdywersyfikowany, można go czerpać z takich krajów jak Kanada czy Australia, czyli miejsca bezpieczne politycznie, demokratyczne, bez żadnych naleciałości reżimowych. Europa ma dużo własnych zakładów produkcji paliwa jądrowego. Uran jest surowcem, a nie gotowym paliwem. Trzeba go odpowiednio wzbogacić. I takie zakłady działają we Francji, Szwecji, Niemczech czy Hiszpanii, więc jest gdzie wybierać. Poza tym elektrownie jądrowe to są jednostki o bardzo długim cyklu paliwowym, nawet kilkuletnim, więc można zakupić na zapas tego paliwa i po prostu uzupełniać. Nie dorzuca się uranu łopatą do reaktora cały czas, więc nie ma tutaj problemów w ciągłości dostaw - wskazywał Wiech.

Jak dodał, największym problemem Polski związanym z energetyką jądrową jest "słabość instytucjonalna naszego państwa, które nie jest w stanie poradzić sobie z tak dalekosiężnym projektem inwestycyjnym". - Budowa elektrowni trwa co najmniej 10 lat. To są ponad dwie kadencje. I niestety okazuje się, że polskie państwo nie jest w stanie wziąć na swoje barki czegoś tak złożonego, co wymagałoby pewnych działań z dużym wyprzedzeniem, bo elektrownię jądrową buduje się partiami. Pewne procesy muszą iść równolegle. Kiedy jeden z nich się opóźni, rozwala wszystkie inne. (...) Mam niestety wrażenie, że nasze państwo jest coraz bardziej niedojrzałe. Czekamy już siedem lat - od objęcia władzy przez tę ekipę - na podjęcie jakiejkolwiek realnej decyzji w kwestii budowy elektrowni jądrowej. Nic takiego póki co się nie wydarzyło - przekazał rozmówca WP.

Warianty lokalizacyjne pierwszej polskiej elektrowni jadrowejKartoszyno, 19.05.2021 r. Nieukonczona Elektrownia Jadrowa Zarnowiec (EJZ) nad jeziorem Zarnowieckim.,Image: 611751667, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: Lukasz Dejnarowicz / ForumLukasz Dejnarowicz / Forumzarnowiec, kartoszyno, nadole, elektrownia atomowa, jadrowa, atrakcja turystyczna, turystyka, kaszuby, energetyka jadrowa, energia elektryczna, gospodarka, opuszczone, opustoszale miejsce, ruina, budowa, socjalizm, energia jadrowa, atom, strefa ekonomiczna, inwestycja, lokalizacja, dron, z drona, z gory, z lotu ptaka, z powietrza
Na zdjęciu niedokończona budowa elektrowni jądrowej we wsi Kartoszyno nad Jeziorem ŻarnowieckimŹródło: Forum, fot: Łukasz Dejnarowicz

W ubiegłym roku rząd przyjął dokument "Polityka energetyczna Polski do 2040 roku", w którym przewidziano m.in. wdrożenie energetyki jądrowej do 2033 roku czy ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 30 proc. - Ten 2033 rok to jest względnie niedaleki termin, patrząc przez pryzmat długości pewnych okresów inwestycyjnych w energetyce. Natomiast powinniśmy robić wszystko, żeby go dotrzymać. Jeżeli go nie dotrzymamy, to rozsypuje nam się cała polityka energetyczna Polski do 2040 roku. Wszystkie te harmonogramy, cięcia emisji, obniżenie rachunków za prąd - to idzie w niwecz ze względu na to jedno opóźnienie. Niczego tak bardzo nie potrzebujemy w transformacji energetycznej Polski, jak konsekwencji - podsumował Wiech.

Rozmawiał Marek Mikołajczyk, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: marek.mikolajczyk@grupawp.pl

Całą rozmowę odsłuchasz w większości serwisów streamingowych, w tym na Spotify, Apple Podcasts czy Google Podcasts. Wszystkie odcinki "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" dostępne są tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się opinią

Share
Więcej tematów