Kozioł ofiarny?

Czterech lat więzienia zażądała prokurator Liliana Łukasiewicz dla Pawła K., głównego z siedmiu oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci czterech górników kopalni „Lubin” w katastrofie z grudnia 1998 roku i późniejsze matactwa, które miały ukryć prawdę. Oskarżony twierdzi, że jest jedynie „kozłem ofiarnym” w tej sprawie.

Prokurator dowodziła też winy pozostałych sześciu ludzi kopalnianego dozoru oskarżonych w lubińskim procesie (w tym dwóch - wyłącznie o nakłanianie do fałszywych zeznań), żądając kar w zawieszeniu: od 2 lat do 10 miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywien. W dwugodzinnej mowie oskarżyciel minuta po minucie opisała przebieg zdarzeń na oddziale G-1 lubińskiej kopalni w ostatnich trzech dniach życia czterech ofiar zawalenia się nadmiernie poszerzonego chodnika. Prokurator Liliana Łukasiewicz wskazywała bowiem, że to nie siły natury, lecz ludzka arogancja i zaniedbania doprowadziły do tragedii 19 grudnia 1998 roku.

kazem i groźbą

- Oskarżony Paweł K. wydając polecenie prowadzenia prac wydobywczych w nadmiernie poszerzonym chodniku (którego strop już dzień wcześniej niebezpiecznie trzeszczał) zapomniał, że odpowiada za bezpieczeństwo ludzi, a nie tylko za wydobycie, które miało zapewnić jego oddziałowi miano najlepszego w kopalni - zarzucała prokurator Łukasiewicz.

Oskarżyciel wskazała też na cechy charakteru oskarżonego, które przyczyniły się do zlekceważenia sygnałów wzrostu zagrożenia. - Paweł K. to osoba apodyktyczna, arogancka i wpadająca w złość, gdy coś nie idzie po jej myśli. Także wymagająca ślepego posłuszeństwa i nie znosząca sprzeciwu. To dlatego oskarżony miał zwyczaj częstego straszenia podwładnych zwolnieniem z pracy - mówiła. W mowie oskarżycielskiej, której przysłuchiwały się wdowy po ofiarach wypadku, prokurator opisała też fakty niszczenia dowodów, fałszowania dokumentów, map i dzienników oraz naciski na składanie fałszywych zeznań, by ukryć samowolę, naruszenie przepisów i odpowiedzialność poszczególnych osób.

Inni są winni...

Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy, ani tej związanej z narażeniem górników na niebezpieczeństwo, ani tej związanej z późniejszym mataczeniem. W mowie obrończej mecenas Edward Rudkowski wskazał na brak niepodważalnych dowodów w tej sprawie, nawet co do nadmiernego (zdaniem prokuratury i biegłych) poszerzenia feralnego chodnika. Obrońca podnosił, że właściwi sprawcy katastrofy nie zostali wskazani przez prokuraturę. Jak sugerował, chodzi o jedną z ofiar wypadku, nadgórnika Łukasza T. (kierował pracą), oraz jedynego naocznego świadka zdarzenia, operatora ładowarki, Wojciecha A. (cudem przeżył, choć także pracował w miejscu tragedii). - Wyrażam zdumienie i zaskoczenie, że Wojciech A. nie siedzi na ławie oskarżonych! - mówił Rudkowski, wskazując na jedną z opinii, że właśnie ten górnik mógł łyżką potężnej maszyny sprowokować zawał. - On ma wiele na sumieniu, dlatego obciąża innych - tłumaczył obrońca.

Nieczyste układy?

- Za sprawą prokuratury i Okręgowego Urzędu Górniczego zostałem wyznaczony do odegrania roli „kozła ofiarnego” w tej sprawie - dowodził w swojej mowie Paweł K. (nawiązując sarkastycznie do swojego nazwiska). - Jak można oskarżenie oprzeć na ustaleniach ludzi z OUG, którzy zlecili nam realizację swojego patentu na eksperymentalną metodę wydobycia na moim oddziale! Oni są przecież materialnie zainteresowani w dowodzeniu, że to my zawiedliśmy, a nie ich patent.

Tymczasem, to wynikające z ich założeń braki w obudowie doprowadziły do zawału, a nie nadmierna szerokość chodnika - swoją mowę obrończą Paweł K. zamienił w poważne oskarżenie. Oskarżony dowodził bowiem istnienia nieczystych (wręcz korupcyjnych) powiązań między kierownictwami kopalń, a organami górniczego nadzoru. Proces dobiegł końca. Wyrok zapadnie w najbliższy poniedziałek.

Grzegorz Żurawiński

Wybrane dla Ciebie
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Maksymalne ceny paliw w piątek. Stawki wzrosły
Maksymalne ceny paliw w piątek. Stawki wzrosły
Działo się w nocy. Trump liczy na udział Putina w G20
Działo się w nocy. Trump liczy na udział Putina w G20
Amerykański żołnierz obstawił upadek Maduro. Wykorzystał tajną wiedzę
Amerykański żołnierz obstawił upadek Maduro. Wykorzystał tajną wiedzę