Kościół karci Izrael za masakrę w Gazie. Ale krytykuje ostrożnie [OPINIA]
Hierarchowie katoliccy i wyznania protestanckie niemal jednym głosem krytykują działania Izraela w Strefie Gazy. Ta krytyka jednak, choć niewątpliwie ostra, jest na tyle ostrożna, by nie wpisać się w realny antysemityzm, który wykorzystuje tę wojnę do swoich, sprzecznych z chrześcijaństwem, celów - pisze dla WP Tomasz P. Terlikowski.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Leon XIV od samego początku swojego pontyfikatu mierzy się w dwoma potężnymi, i dzielącymi świat chrześcijański, konfliktami wojennymi. Jednym jest - i w tej sprawie nowy papież zdaje się zajmować stanowisko bardziej rozsądne i zrównoważone niż jego poprzednik - konflikt Rosji i Ukrainy, a drugim działania militarne (a niektórzy powiedzą już ludobójcze) Izraela w Strefie Gazy. W tej drugiej sprawie Leon XIV zajmuje stanowisko, jak się zdaje, ostrożniejsze niż jego poprzednik, który ostrzej krytykował Izrael.
I w jednym i w drugim przypadku jego głos jest jednak jednoznaczny, a w przypadku wojny na Bliskim Wschodzie uzupełniany przez innych katolickich hierarchów, którzy ostro, choć oczywiście głównie w wymiarze symbolicznym, naciskają na Izrael. Analogiczną postawę zajmują zresztą liderzy innych wyznań chrześcijańskich, którzy absolutnie otwarcie krytykują działania rządu Netanjahu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"W Rosji liczy się tylko siła". Ekspert o szansach na pokój w Ukrainie
Watykan ostro o działaniach Izraela w Gazie
Leon XIV robił to już kilkukrotnie, za każdym razem ważąc słowa, tak by nie sprawić wrażenia, że opowiada się po jednej ze stron. Gdy dziennikarze w minionym tygodniu pytali papieża, czy jest zaniepokojony zapowiedziami deportacji ludności palestyńskiej ze Strefy Gazy, odpowiedź papieża była jasna: "Bardzo. Trzeba rozwiązać kryzys humanitarny, tak nie można dalej. Znamy przemoc terroryzmu i szanujemy tych wielu, którzy zginęli, jak również zakładników – trzeba, aby zostali uwolnieni. Ale trzeba też pamiętać o tych wielu, którzy umierają z głodu" - mówił papież. I te jego słowa jasno pokazują, że papież Amerykanin ma z jednej strony świadomość skomplikowania sytuacji, szanuje emocje Izraelczyków, ale jednocześnie nie cofa się przed jasnym wskazaniem, co jest dopuszczalne, a co nie jest.
Nie jest to zresztą pierwsza tak jednoznaczna wypowiedź papieska w tej sprawie. Leon XIV w kolejnych tygodniach wraca do wydarzeń we Strefie Gazy i wspiera ludność palestyńską, choć można mu zarzucić, że nie potępia jednoznacznie rządu Netanjahu i nie wskazuje jego winy.
"Z wielkim niepokojem śledzę bardzo poważną sytuację humanitarną w Gazie, gdzie ludność cywilna jest udręczona głodem i nadal narażona na przemoc i śmierć. Ponawiam mój usilny apel o zawieszenie broni, uwolnienie zakładników i pełne przestrzeganie prawa humanitarnego" - mówił tydzień temu podczas niedzielnej audiencji generalnej.
Z kolei dwa tygodnie temu - zupełnie wprost - choć bez wymienienia państwa Izrael, określił działania nie do zaakceptowania z moralnego punktu widzenia.
"Ponownie wzywam do natychmiastowego wstrzymania barbarzyństwa wojny oraz do pokojowego rozwiązania konfliktu. Do społeczności międzynarodowej kieruję apel o przestrzeganie prawa humanitarnego oraz poszanowanie obowiązku ochrony ludności cywilnej, a także zakazu kar zbiorowych, niekontrolowanego użycia siły i przymusowych przesiedleń ludności" - mówił papież.
I choć tym słowom można zarzucić, że odwołują się one do społeczności międzynarodowej, to w istocie odnoszą się do działań Izraela (wspieranych przez USA). Jeśli uzupełnić te słowa o wcześniejsze - z tego samego przemówienia - o wyrazy solidarności z zabitym podczas izraelskiego ataku chrześcijanami, to ten brak nie aż tak rzucający się w oczy, bo jest jasne do kogo Leon XIV kieruje swoje słowa.
"Pragnę wyrazić mój głęboki ból z powodu ataku armii izraelskiej na katolicką parafię Świętej Rodziny w mieście Gaza. Jak wiecie, w miniony czwartek spowodował on śmierć trojga chrześcijan i poważne obrażenia innych osób. Modlę się za ofiary – Saada Issę Kostandiego Salameha, Foumię Issę Latifa Ayyada oraz Najwę Ibrahim Latif Abu Daoud – i w szczególny sposób pragnę zapewnić ich rodziny oraz całą wspólnotę parafialną o mojej bliskości. Niestety, ten akt jest kolejnym wśród nieustających ataków militarnych wymierzonych przeciwko ludności cywilnej oraz miejscom kultu w Gazie" - mówił papież.
Te wypowiedzi papieskie warto jednak uzupełnić wypowiedziami innych hierarchów katolickich. Może najmocniejsze jest stanowisko wobec przedstawionego przez Izrael planu pokojowego (zakładającego dalszą eskalację) przewodniczącego Konferencji Biskupów Anglii i Wali kardynała Vincenta Nicholsa.
"Dzisiaj i w tych dniach płaczę nad mieszkańcami Gazy, którzy stoją w obliczu nie tylko kontynuacji ogromnych cierpień, ale także eskalacji trudności i desperacji" – stwierdził kard. Nichols w oświadczeniu z 8 sierpnia. "Zwiększenie zniszczeń w mieście Gaza, a następnie na pozostałym terytorium, w celu pokonania organizacji i ruchu terrorystycznego, jest działaniem słusznie potępianym na całym świecie" – dodał.
Kardynał jasno wskazał także, że rozwiązanie problemu terroryzmu nie może powodować "jeszcze większego cierpienia i nędzy tak wielu ludzi, którzy nie są bojownikami, ale są jedynie bezbronni wobec sprawców przemocy w swoim otoczeniu". "Przelewa się zbyt wiele niewinnej krwi, zbyt wiele istnień ludzkich zostało zniszczonych, zbyt wiele osób cierpi głód i głoduje" – kontynuował. "Ta wojna musi się skończyć, a nie nasilać" – stwierdził arcybiskup Westminsteru.
Inaczej, bo symbolicznie, postanowił wskazać swoje wsparcie dla ludności cywilnej i ofiar tej wojny włoski przewodniczący episkopatu kardynał Matteo Zuppi. On - podczas uroczystości upamiętniający największy mord dokonany przez SS we Włoszech, zdecydował się odczytać wszystkie dzieci zamordowane (najpierw po stronie izraelskiej przez Hamas, a potem palestyńskie przez siły zbrojne Izraela) w czasie ostatniej eskalacji w Strefie Gazy.
"Chcemy upamiętnić imiona, uczcić każde dziecko i uwolnić je od anonimowości. Wszystkie mają tę samą godność" - wyjaśniał kardynał Zuppi istotę swoich działań.A jeszcze inaczej swoją solidarność z ofiarami tej wojny okazali skandynawscy luteranie, którzy w swoich katedrach (a czasem w kościołach lokalnych) zabili w dzwony, by w ten sposób pokazać, że widzą, co się dzieje i nie potrafią tego zaakceptować.
Wszystkie te elementy mają jedną cechę wspólną: ogromną uważność, która ma mocno symetryzować zbrodnie obu stron (rozumianych jako władze Izraela i Hamas). I hierarchowie, i papieże bardzo uważają, by o przestępstwa czy zbrodnie nie oskarżać całych narodów, ale by wskazywać konkretne nieakceptowalne działania, niekoniecznie określając nawet, kto ich dokonał. Istotne jest także to, że zawsze wraca tu kontekst tej wojny, czyli fakt, że do obecnej jej eskalacji doprowadzili przywódcy Hamasu.
Z czego wynika ostrożność Kościoła w krytyce Izraela
Skąd taka ostrożność? Odpowiedź jest prosta. Hierarchowie kościelni mają świadomość ogromnego znaczenia, jakie dla powstania współczesnego antysemityzmu miał kościelny i chrześcijański antyjudaizm. I właśnie dlatego robią wszystko, by ich obecnych wypowiedzi nie dało się zinterpretować w takim właśnie antyjudaistycznym, historycznym kluczu.
Ale jest jeszcze jeden powód dla takiej ostrożności, a jest nim fakt, że na obecnych, niewątpliwie nieakceptowalnych działaniach władz Izraela, korzystają i budują swój potencjał także współcześni antysemici (realni).
Kościół, który od czasów Soboru Watykańskiego II regularnie potępia antysemityzm jako grzech, z nimi nie chce mieć nic wspólnego.
Dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski
Tomasz P. Terlikowski, doktor filozofii, publicysta RMF FM, felietonista "Plusa Minusa", autor podcastu "Wciąż tak myślę". Autor kilkudziesięciu książek, w tym "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", "To ja Judasz. Biografia Apostoła", "Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski".