Kontrowersyjna aukcja. Ujawniają, jakie przedmioty wystawiono

Wśród dokumentów wystawionych na aukcji w Neuss było ponad 20 materiałów dotyczących więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku. Rzeczniczka Państwowego Muzeum na Majdanku stwierdziła, że tego typu aukcja to "forma handlowania tragiczną historią ofiar drugiej wojny światowej".

Państwowe Muzeum na Majdanku w LubliniePaństwowe Muzeum na Majdanku w Lublinie
Źródło zdjęć: © PAP | Wojtek Jargiło
Paweł Buczkowski

Najważniejsze informacje:

Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss planował sprzedaż prywatnej kolekcji związanej z niemieckimi zbrodniami podczas II wojny światowej. Przeciwko aukcji zaprotestowali Międzynarodowy Komitet Oświęcimski oraz polskie władze.

W wyniku reakcji polskich władz licytacja została anulowana. Dom Aukcyjny zdjął ją ze strony internetowej, nie zamieścił jednak żadnego wyjaśnienia czy komentarza.

Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji

Wśród dokumentów wystawionych na aukcji był list więźnia z Auschwitz "o bardzo niskim numerze" do adresata w Krakowie. Cena wywoławcza miała wynieść 500 euro. Diagnozę lekarską z obozu koncentracyjnego Dachau, dotyczącą przymusowej sterylizacji więźnia, wyceniono na 400 euro. Karta z kartoteki Gestapo z informacją o egzekucji żydowskiego więźnia w getcie Mackheim w lipcu 1942 r. miała mieć cenę wywoławczą 350 euro. W katalogu znajdował się też antyżydowski plakat propagandowy oraz gwiazda Dawida z obozu koncentracyjnego Buchenwald.

Muzeum na Majdanku: sprzedaż tego rodzaju pamiątek bulwersująca

Na aukcji wystawiono m.in. ponad 20 dokumentów dotyczących więźniów obozu na Majdanku. Jak informuje rzeczniczka Państwowego Muzeum na Majdanku Agnieszka Kowalczyk-Nowak, te materiały powinny znajdować się w muzeach dokumentujących historię nazistowskich obozów koncentracyjnych.

- Sprzedaż tego rodzaju pamiątek na aukcjach i różnych portalach internetowych jest bulwersująca z wielu powodów - stwierdziła Kowalczyk-Nowak. Podkreśliła, że jest to "forma handlowania tragiczną historią ofiar drugiej wojny światowej".

- Nie wiemy, do kogo ostatecznie te pamiątki trafiają, czy kiedykolwiek badacze bądź historycy będą mieli do nich dostęp, czy nabywcy będą w stanie zapewnić im odpowiednie warunki przechowywania i czy wśród nich nie znajdą się np. neonaziści – powiedziała rzeczniczka.

Jej zdaniem, gdyby takie materiały trafiły do muzeum, to mogłyby rzucić światło na nieznane dotychczas fakty dotyczące Majdanka i losów jego ofiar. - Zostałyby też szerzej udostępnione publiczności w ramach prezentowanych wystaw czy projektów edukacyjnych i stanowiłyby źródło wiedzy dla osób, które poszukują informacji o losach swoich bliskich – dodała.

Na sprzedaż wystawiono pamiątki związane z Katyniem

Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych poinformował w niedzielę, że na sprzedaż wystawiono również pamiątki związane z ofiarami zbrodni katyńskiej, a wśród nich znalazły się między innymi telegram jeńca Umińskiego z obozu w Starobielsku oraz koperta listu jeńca Jana Leszczyńskiego z obozu w Ostaszkowie.

Szef UdSKiOR skierował w związku z tym do domu aukcyjnego list protestacyjny, którego treść opublikowano na stronie Urzędu. Zażądał wycofania tych przedmiotów z aukcji i przekazania ich do właściwych placówek muzealnych w Polsce.

"Jako Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Rzeczypospolitej Polskiej jesteśmy przeciwni handlowi tego typu pamiątkami, także pozostawionymi przez bliskich zamordowanych w 1940 roku przez sowiecki reżim. Dokumenty takie są częścią rodzinnej i narodowej pamięci. Ich właściwym miejscem są domy rodzin Ofiar lub – jeśli taka jest wola bliskich – zbiory muzeów. W tym wypadku Muzeum Katyńskiego w Warszawie lub Muzeum Ofiar Sybiru w Białymstoku" - napisał Lech Parell.

Co zamierzają zrobić polskie władze?

Ministra kultury Marta Cienkowska zapowiedziała wyjaśnienie, skąd pochodzą pamiątki po ofiarach obozów koncentracyjnych, które miały być wystawione na aukcji w Niemczech. Zapewniła także, że jeśli okaże się, że są autentyczne, to Polska nie będzie ich kupować, tylko je odzyska.

Poinformowała, że MKiDN jest już w kontakcie z "właściwymi instytucjami". "Oczekujemy pełnej dokumentacji, żądamy dostępu do wszystkich materiałów dotyczących pochodzenia tych przedmiotów i będziemy dążyć do ich jak najszybszego zabezpieczenia i zwrotu do Polski" - zadeklarowała.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Trump ogłosił porozumienie, a tu takie wieści. Zamykają granice
Trump ogłosił porozumienie, a tu takie wieści. Zamykają granice
Białoruś uwalnia 123 więźniów. Jest oficjalny komunikat
Białoruś uwalnia 123 więźniów. Jest oficjalny komunikat
Setki osób ewakuowanych z pociągu relacji Przemyśl-Kijów
Setki osób ewakuowanych z pociągu relacji Przemyśl-Kijów
Dramatyczny poród. "Błagałam przez łzy o cesarkę"
Dramatyczny poród. "Błagałam przez łzy o cesarkę"
Nocny atak dronowy Ukrainy. Zginęły dwie osoby
Nocny atak dronowy Ukrainy. Zginęły dwie osoby
Erdogan zabrał głos po rozmowach z Putinem. Mówi o szansie na pokój
Erdogan zabrał głos po rozmowach z Putinem. Mówi o szansie na pokój
Spadł z ponad 100 m. Dramatyczna akcja ratunkowa w górach
Spadł z ponad 100 m. Dramatyczna akcja ratunkowa w górach
Czechy nie wesprą Ukrainy. Babisz żąda alternatywnych rozwiązań
Czechy nie wesprą Ukrainy. Babisz żąda alternatywnych rozwiązań
Sinusoida Tuska. Rosnące słupki Brauna mogą mu pomóc [OPINIA]
Sinusoida Tuska. Rosnące słupki Brauna mogą mu pomóc [OPINIA]
Unijny komisarz: Za trzy-cztery lata wojna zagrozi Europie
Unijny komisarz: Za trzy-cztery lata wojna zagrozi Europie
Studenckie śledztwo. Drony nad Niemcami, ślad morski i "flota cieni"
Studenckie śledztwo. Drony nad Niemcami, ślad morski i "flota cieni"
Pożar na fermie. Spłonęły 23 tysiące żywych zwierząt
Pożar na fermie. Spłonęły 23 tysiące żywych zwierząt