Trwa ładowanie...
dmtpm95

Kontrowersje wokół apelu smoleńskiego. Poseł PiS: za kilka miesięcy rozważyć, czy ma sens

• Podczas jednej uroczystości rocznicowej Czerwca'56 odczytano apel smoleński • Ma być czytany zawsze, gdy uroczystościom towarzyszy asysta wojskowa • Andrzej Melak: protestowanie przeciwko apelowi to barbarzyństwo • Jacek Świat: po kilku miesiącach należałoby podjąć decyzję, czy kontynuować obyczaj
Share
Poznaniacy podczas głównych uroczystości obchodów 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca''56, które odbyły się na pl. Adama Mickiewicza
Poznaniacy podczas głównych uroczystości obchodów 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca''56, które odbyły się na pl. Adama MickiewiczaŹródło: PAP, Fot: Jakub Kaczmarczyk
dmtpm95

We wtorek w Poznaniu odbyły się oficjalne obchody rocznicy poznańskich wydarzeń czerwcowych z 1956 r. Wtedy to na ulicach stolicy Wielkopolski protestowało 100 tys. ludzi. Bunt został spacyfikowany przez wojsko. Według IPN zginęło co najmniej 58 osób, a kilkaset zostało rannych.

Przed uroczystościami 60 lat po Czerwcu'56 kontrowersje wzbudzał plan odczytywania apelu smoleńskiego - protestowały przeciwko temu m.in. władze Poznania.

Apel pamięci z przywołaniem m.in. ofiar katastrofy smoleńskiej ostatecznie stał się elementem tylko tej uroczystości, której organizatorem był Związek Kombatantów i Uczestników Powstania Poznańskiego Czerwca 1956. W czasie apelu smoleńskiego część osób zaczęła opuszczać uroczystości, protestując w ten sposób przeciwko jego odczytywaniu. Władze Poznania nie miały wpływu na przebieg wydarzenia i treść apelu. Z kolei w czasie innej uroczystości, której organizatorem były już władze miasta, obok przywołania ofiar i uczestników Czerwca'56 nie został odczytany apel smoleński - nie była też obecna asysta wojskowa, bo warunkiem jej przybycia było przywołanie w apelu ofiar katastrofy smoleńskiej.

dmtpm95

Decyzją MON na wszystkich uroczystościach z asystą wojskową ma być odczytywany apel smoleński - tak też stało się we wtorek w Poznaniu.

WP zapytała członków rodzin smoleńskich bliskich Prawu i Sprawiedliwości o ocenę protestów i wnioski z nich.

- Ci, którzy w proteście przeciwko odczytywaniu apelu smoleńskiego opuścili uroczystości, nie przestrzegają podstawowych praw. Ulegli histerii - ocenia Andrzej Melak, brat zmarłego w katastrofie smoleńskiej Stefana Melaka. W jego ocenie obowiązkiem Polaków jest "przypominanie o tych, którzy oddali życie, udając się do Katynia, gdzie mieli w naszym imieniu uczcić pamięć ofiar zbrodni sprzed 76 lat". - Tak należało postąpić: oddać hołd i wysłuchać apelu, a nie protestować - podkreśla dzisiejszy poseł wybrany z listy Prawa i Sprawiedliwości. Protesty podczas odczytywaniu apelu smoleńskiego Andrzej Melak uznaje za "barbarzyństwo" i "zachowanie demoralizujące".

Rozmówca WP nie widzi powodów, aby rewidować decyzję MON o każdorazowym odczytywaniu apelu smoleńskiego, jeśli wydarzenie uświetnia asysta wojskowa. - To jest dopiero początek drogi, więc trudno, aby wszyscy byli przekonani do słuszności apelu smoleńskiego. Być może będzie trudno do nich dotrzeć, zwłaszcza przy narracji, która jest obecna w wielu mediach, ale musimy być świadomi, że apel smoleński należy odczytywać - podkreśla Andrzej Melak.

dmtpm95

Bardziej powściągliwie wypowiada się Jacek Świat, który 10 kwietnia 2010 r. stracił żonę - Aleksandrę Natalli-Świat.

- Odczytywanie apelu smoleńskiego to nowa inicjatywa. Jak ona sprawdzi się w życiu? To dopiero się okaże. Teraz w Poznaniu była to właściwie pierwsza sytuacja, kiedy zafunkcjonował ten nowy obyczaj. Po pewnym czasie będzie można ocenić, czy przypomnienie Lecha Kaczyńskiego i innych ofiar 10 kwietnia ma sens, czy raczej wywołuje skutki niepożądane - ocenia w rozmowie z WP. W jego opinii na podsumowania przyjdzie czas po kilku miesiącach, czyli z końcem tego roku. - Wtedy będzie można podjąć decyzję, czy obyczaj należy kontynuować - dodaje.

Jacek Świat podkreśla zarazem, że wierzy, iż przypominanie o ofiarach katastrofy smoleńskiej ma sens, bo "pokazuje naszą najnowszą historię". - Przecież ludzie, którzy zginęli 10 kwietnia wciąż są obrażani, a pamięć o nich szargana. Sens przypominania jest też o tyle, że do dziś katastrofa nie została wyjaśniona - to opinia dzisiejszego posła PiS.

W rozmowie z WP Jacek Świat dziwi się jednak reakcjom ludzi na przypominanie o 10 kwietnia. - Dla mnie zagadką jest, jak duża część społeczeństwa reaguje na przypominanie tragedii smoleńskiej. Część ludzi została tak wytresowana, że na hasło "Smoleńsk" reagują negacją i agresją. Kiedy jednak z takimi osobami porozmawiać prywatnie i w spokojny sposób, to uświadamiają sobie, że mamy prawo do wiedzy o tym, jak nasi najbliżsi umierali - zaznacza Świat.

dmtpm95

Podziel się opinią

Share
dmtpm95
dmtpm95
Więcej tematów