Koniec marzeń Morawieckiego? Kaczyński przecina spekulacje o kandydacie na premiera
Jarosław Kaczyński przekreślił szansę Mateusza Morawieckiego na nominację na kandydata PiS na premiera - wskazują nasi rozmówcy z Nowogrodzkiej. Przynajmniej na ten moment. Kandydat na szefa rządu zostanie ogłoszony w marcu - zapowiedział prezes. W orbicie jest kilka nazwisk - podajemy je w tekście - choć szef PiS ponoć już dokonał wyboru. Nie wszyscy w to jednak wierzą.
Czwartek, 19 lutego. Około południa rzecznik PiS rozsyła dziennikarzom informacje, że ważnego wywiadu w Radiu Maryja tuż po godz. 13 udzieli Jarosław Kaczyński.
Rozmówcy z PiS zwracają nam uwagę, że "chodzi o partię". - Będzie jasny "statement" - pisze nam jedno ze źródeł. Tuż po rozpoczęciu rozmowy - o godz. 13:10 - otrzymujemy kolejne wiadomości: "Niech pan włączy Radio Maryja".
Jarosław Kaczyński zaczyna oświadczeniem: koniec z kłótniami w partii. Gani polityków PiS i apeluje o zaprzestanie "skrajnie szkodliwych występów [w mediach]". - Dyscyplina musi być szczególna - podkreśla.
To nawiązanie do ostatnich, wielotygodniowych sporów między politykami PiS z różnych frakcji, których kulisy opisywaliśmy w Wirtualnej Polsce. Dyskusje te - czasem bardzo ostre, wręcz wymykające się spod kontroli (zwłaszcza pod nieobecność prezesa) - dotyczyły także tego, kto będzie kandydatem PiS na premiera i w którym kierunku ma iść partia.
Ambicje premierowskie zgłaszali m.in. wiceprezesi Mateusz Morawiecki (reprezentujący grupę "harcerzy") oraz Tobiasz Bocheński (jeden z liderów tzw. frakcji "maślarzy", to określenie złośliwie ukute przez "harcerzy").
Grupa, którą współtworzy Bocheński (europoseł PiS, były kandydat na prezydenta Warszawy i były wojewoda) jest bardzo wpływowa w PiS. I to ona twardo sprzeciwiała się powrotowi Morawieckiego.
Do przeciwników jego nominacji na kandydata na premiera należą m.in. Przemysław Czarnek, Mariusz Błaszczak, Patryk Jaki czy Jacek Sasin. To tylko wierchuszka. Przeciwników byłego szefa rządu jest znacznie więcej.
Gdy wojowali oni z Morawieckim, ten się odgrażał. - Koniec ze skakaniem Morawieckiemu po pagonach - powiedział nam w niedawnej rozmowie z Wirtualną Polską.
Ich zdaniem Kaczyński w Radiu Maryja jasno dał do zrozumienia, że Morawiecki kandydatem na premiera - przynajmniej teraz - nie będzie. - Jaśniej się nie dało - komentował wystąpienie prezesa PiS jeden z polityków tej partii. - Na 200 procent nie Morawiecki - dodawał inny.
To o tyle interesujące, że w rankingach popularności polityków PiS Mateusz Morawiecki od długiego czasu dominuje. I jest najczęściej wskazywany jako potencjalny następca Kaczyńskiego lub kandydat na premiera.
Jego przeciwnicy takiego stanu rzeczy nie przyjmują. Przekonują, że Morawiecki - poprzez, ich zdaniem, błędną politykę zagraniczną (na forum UE) czy covidową - nie jest w stanie poprowadzić PiS do zwycięstwa i uzyskania większości.
Kaczyński te argumenty przyjmuje. - W okresie przedwyborczym potrzebna jest zwiększona dyscyplina. Spory są czymś normalnym, ale interes partii i państwa musi być ważniejszy niż ambicje - zaznaczył w Radiu Maryja.
W PiS wrze. "Kilka osób oszalało". Morawiecki nie wytrzymał: Będzie cios za cios
Prezes PiS z kandydatem
Kaczyński przyznał, że kandydat na premiera "musi być lokomotywą wyborczą" PiS-u. - Wybitne zdolności i zasługi nie mogą być jedyną przesłanką wyboru [kandydata] - powiedział. To - jak słyszymy - jasna aluzja do Mateusza Morawieckiego. - Przy wszystkich jego osiągnięciach - to nie jest kandydat na obecne czasy - mówi nam jeden z posłów PiS-u.
Lider PiS stwierdził też - po raz pierwszy - iż "dokonał już wyboru", ale musi go przedstawić partii. Nie chce w tej chwili wskazywać nazwiska. - Kandydat musi zwrócić się do prawicowego, patriotycznego elektoratu, nie mieć obciążeń - wyliczał w rozgłośni ojca Rydzyka Kaczyński. - I mieć zdolność zjednoczenia PiS - podkreślał.
Wcześniej Kaczyński wskazywał, że kandydat musi być przed "pięćdziesiątką". Tych kryteriów Morawiecki nie spełnia.
Ostatnio prezes PiS marginalizował także ludzi byłego premiera - m.in. Michała Dworczyka, którego lider PiS - namawiany przez szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka - nie dopuścił do uczestnictwa w konwencji PiS dotyczącej obronności planowanej na sobotę. Błaszczak zrugał Dworczyka na zamkniętej grupie polityków PiS i zablokował jego występ.
Powód? Relatywizowanie przekazu w sprawie SAFE. Kulisy opisywaliśmy w Wirtualnej Polsce. - Republika [najbardziej wpływowa z punktu widzenia PiS stacja - red.] "jechała" równo po Dworczyku, Emilewicz i reszcie ludzi Morawieckiego - zwrócił nam uwagę jeden z rozmówców. Co ciekawe, sam Morawiecki w sobotę 21 lutego organizuje spotkanie z wyborcami i działaczami w Słupsku w czasie, gdy organizowana jest konwencja PiS w Stalowej Woli.
Złość Nowogrodzkiej mają dodatkowo wzmagać kolejne spekulacje o możliwym wyjściu polityków związanych z Mateuszem Morawieckim z PiS. Na to jednak - jak miał twierdzić w nieoficjalnych rozmowach sam były premier - w najbliższym czasie się nie zanosi.
Spór o kierunek PiS. Blef prezesa?
Morawiecki chce narzucać w PiS prorozwojowy kierunek i skupiać się na strategicznym przekazie opartym o program, który współtworzy w ramach partyjnego Zespołu Pracy dla Polski. Próbuje zdobywać poparcie w centrum, ale jego przeciwnicy podkreślają, że mu się to nie udaje. - Od pół roku jest najaktywniejszym politykiem PiS. Sam to podkreśla. I co? Mamy 10 punktów poparcia mniej niż w wyborach - twierdzi jego przeciwnik w partii.
Stronnicy Morawieckiego twierdzą, że sondażowe spadki to m.in. konsekwencja "radykalizacji" PiS-u. I błędny kierunek obrany przez frakcję "maślarzy". W partii w tej sprawie toczy się fundamentalny spór.
Rozmówca z PiS: - W Radiu Maryja prezes miał jasny komunikat: będzie jeden kandydat, jest już wybrany, i wszyscy muszą to zaakceptować. Kto tego nie zrobi, stawia interes własny ponad interes obozu. Czyli de facto działa na rzecz Tuska.
Kaczyński nie zdradza nazwiska kandydata. W orbicie są m.in. Tobiasz Bocheński Przemysław Czarnek, Zbigniew Bogucki (o którym już jesienią pisaliśmy w WP) czy Paweł Szefernaker. W kuluarach pojawiają się także inne nazwiska - mniej oczywiste.
- Bogucki prawdopodobnie odpada, bo "puścić" z kancelarii nie chce go prezydent. Karol bardzo ceni pracę Zbyszka - usłyszeliśmy od źródeł z Pałacu.
Choć jeden z naszych rozmówców stwierdził, że "prezes blefuje", i że tak naprawdę jeszcze w stu procentach nie wie, kogo wskaże jako kandydata. Większość jednak mówi, że jeśli Kaczyński twierdzi, iż dokonał wyboru, to tak jest. - Pytanie, czy ten wybór się jeszcze nie zmieni - zastanawia się z uśmiechem jeden z działaczy.
- Stwierdzenie, że jest kandydat, ma spowodować, że frakcje przestaną się naparzać. Ale może tak naprawdę prezes tego wyboru jeszcze nie dokonał. I to "szachy 5D" - mówi jeden z polityków.
Niektórzy twierdzą, że kandydatem na premiera PiS musi być "nowy Karol Nawrocki". Dostosowany do realiów wyborów parlamentarnych. Nieoficjalnie słychać, iż mimo zapowiedzi ogłoszenia kandydata wiosną - w marcu lub kwietniu - "właściwy kandydat" na wybory parlamentarne w 2027 roku może być inny. Wszystko w rękach i głowie prezesa.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski