Samolot leciał z Hong Kongu do Perth w zachodniej Australii. Na pokładzie było 219 osób. Nagle maszyna wpadła w silne turbulencje i gwałtownie straciła wysokość. Siedem osób - sześciu pasażerów i jeden członek załogi - odniosło lekkie obrażenia.
Choć nikomu nic poważnego nic się nie stało, pasażerowie byli wstrząśnięci tym, co przeżyli. - Czułam, jakbym spadała w czarną dziurę. Wszystko się trzęsło, spadało na ziemię. Osoby, które nie były przypięte pasami, wypadły z foteli - mówi jedna z pasażerek samolotu.
Przyczyną kłopotów była burza, w którą wleciała maszyna. W jej wyniku doszło do uszkodzenia radarów. Mimo to, samolot bezpiecznie wylądował w Perth.
Władze Australii wszczęły śledztwo w tej sprawie.