Według gazety, to nie przypadek, że wizyta premiera Jarosława Kaczyńskiego w Stanach Zjednoczonych, a także - rozpoczynająca się właśnie - prezydenta, przy okazji szczytu ONZ, przebiegają pod hasłami bezpieczeństwa energetycznego. Temat ten robi furorę w całym świecie, nic więc dziwnego, że jest obecny również podczas rozmów polskich przywódców z najważniejszymi politykami całego świata, od Stanów Zjednoczonych, przez Azję, po Europę.
To nie wizy czy tarcza antyrakietowa ani nawet tak nagłośniony w kraju temat zwiększenia liczebności naszych wojsk w Afganistanie były swoistym leitmotivem wizyty szefa polskiego rządu w Stanach Zjednoczonych. Każda ważna rozmowa - z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem, sekretarz stanu Condoleezzą Rice czy członkami Amerykańskiej Izby Handlowej - kończyła się komunikatem prasowym o poruszeniu tematu energetyki.
Jak pisał "ND" w relacjach z tej wizyty, błędem byłoby oczekiwanie konkretnych ustaleń. Za sukces zostało uznane poparcie udzielone przez administrację George'a W. Busha dla planów budowy rurociągu, który dostarczy krajom europejskim ropy innej niż rosyjska.
Dziś takie koncerny jak Exxon Mobil czy Chevron mogą rozmawiać o planach transferu ropy z Azerbejdżanu, ale i Kazachstanu dzięki tankowcom przepływającym przez Morze Kaspijskie. Potem przez Gruzję na Ukrainę i dalej rurociągiem Odessa - Brody do Płocka i Gdańska, a stamtąd dzięki Naftoportowi w dowolne miejsce w Europie. W opinii wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego, który towarzyszył premierowi w USA, ten projekt jest możliwy do realizacji w ciągu trzech lat. Dostawa tej ropy może zaspokoić potrzeby polskiego rynku w około 20 procentach. (PAP)