ycipk-2u4a2b
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Kapitan "Langenortu": karę zapłacimy

Kapitan holenderskiego statku "Langenort", na którym znajduje się klinika aborcyjna, zapowiedziała, że uiści karę nałożoną przez Kapitanat Portu we Władysławowie w kwocie 12 tys. zł. Dodała, że odwoła się od tej decyzji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Holenderski statek-klinika aborcyjna "Langenort"
Holenderski statek-klinika aborcyjna "Langenort" (PAP, Fot: Stefan Kraszewski)
ycipk-2u4a2b

"Kara zostanie zapłacona, ale odwołamy się. Składamy odwołanie, ale w międzyczasie będziemy wypływać i wpływać do portu. Ponieważ jest to natychmiastowa płatność, uiścimy ją w czwartek" - powiedziała kapitan holenderskiego statku. Kapitan portu we Władysławowie nałożył na holenderski statek aborcyjny "Langenort" karę 12 tys. zł za wejście do portu bez zezwolenia.

Holenderka nie chciała ujawnić, czy także w czwartek jednostka wypłynie na wody eksterytorialne z Polkami - zwolenniczkami przerywania ciąży. "Najpierw mamy zamiar zapłacić depozyt, czy też karę, a potem zobaczymy" - powiedziała.

Holenderka tłumaczyła też m.in. co wydarzyło się, kiedy jednostka wchodziła do portu we Władysławowie. Mówiła, że nieco później zameldowała chęć wejścia do portu, bowiem miała problemy z silnikiem. Dodała, że władze portu nie potrafiły porozumieć się w żadnym języku poza polskim. Ze względu na bezpieczeństwo załogi i statku zdecydowała się jednak na wejście do portu. Zarzuciła też władzom portowym we Władysławowie, że chciały, by statek pozostał na redzie mimo ataków przeciwników prawa do aborcji.

ycipk-2u4a2b

Według kapitana portu Kazimierza Undro załoga holenderskiego statku naruszyła przepisy porządkowe obowiązujące we władysławowskim porcie. Decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego w tej sprawie podjął, gdyż nie przekonały go wyjaśnienia dowództwa statku.

Jednym z podawanych przez kapitana "Langenorta" powodów wpłynięcia do portu bez zezwolenia, obok wykonywanej misji, były kłopoty z silnikiem. Jednak, według Undro, statek nie odpowiadał na sygnały, mimo iż ma na pokładzie radiostację.

"Poza tym w przypadku kłopotów z silnikiem bezpieczniejsze wydaje się np. pozostanie na kotwicy niż wchodzenie przez wąskie wejście do portu" - wyjaśnił Undro.

Maksymalna kara przewidziana przepisami to 20-krotność polskiej średniej pensji krajowej w roku ubiegłym według wskaźnika Głównego Urzędu Statystycznego. Najwyższy jej wymiar nakładany jest w wyjątkowych przypadkach, gdy np. dochodzi do skażenia środowiska naturalnego w porcie bądź uszkodzenia nabrzeża.

ycipk-2u4a2b

"Langenort" wpłynął do Władysławowa w niedzielę około godziny 14. Przy wejściu do portu został obrzucony jajkami i czerwoną farbą przez młodych mężczyzn. Demonstrację na nabrzeżu zorganizowali przeciwnicy aborcji, m.in. działacze Ligi Polskich Rodzin. Doszło do przepychanek, jeden z mężczyzn próbował odciąć linę cumowniczą statku, ale nie pozwoliła mu na to Straż Graniczna.

Holenderskie feministki z organizacji "Kobiety na falach", które stanowią załogę, chcą pozostać we Władysławowie do 5 lipca.

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2u4a2b

ycipk-2u4a2b
ycipk-2u4a2b