Jest decyzja sądu ws. sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego

Sąd w Szczecinie zdecydował o 3 miesięcznym areszcie dla posła PO. "Zła decyzja sądu. Będziemy składać zażalenie" zapowiedział na Twitterze Roman Giertych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Stanisław Gawłowski przekonuje, że jest niewinny
Stanisław Gawłowski przekonuje, że jest niewinny (East News, Fot: ANDRZEJ SZKOCKI/POLSKA PRESS)

Jak twierdziła prokuratura poseł Gawłowski znając zakres śledztwa w części dotyczącej przestępstw korupcyjnych, może usiłować dotrzeć do osób, których przesłuchania zaplanowano, w celu uzgodnienia wspólnych wersji oświadczeń procesowych.

- Tym samym może on podejmować działania zmierzające do zakłócenia prawidłowego toku dalszego postępowania. Zachodzi również uzasadniona obawa, że pozostając na wolności Stanisław G. ostrzeże inne, nieustalone dotąd osoby. Uzgodni z nimi wspólną linię obrony w celu uniknięcia przez nie odpowiedzialności karnej albo jej zminimalizowanie - poinformowała w komunikacie.

- Dotychczas jest on podejrzany o popełnienie pięciu przestępstw, z których część zagrożona jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Perspektywa odbycia surowej kary stymuluje zwykle zagrożone nią osoby do utrudnienia postępowania - twierdzili prokuratorzy.
Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej prowadził śledztwo w sprawie tzw. „afery melioracyjnej”. Kilku podejrzanych opisało mechanizm przestępstw popełnianych przez nich wspólnie z posłem. Na tej podstawie Gawłowskiemu przypisano popełnienie pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym.

Jak podaje prokuratura, w związku z pełnioną w rządach PO-PSL funkcją Sekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska Gawłowski przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Nakłaniał on także do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnił informacje niejawne i dopuścił się plagiatu pracy doktorskiej.

Na przykład w sierpniu 2011 roku ówczesny poseł i wiceminister środowiska przyjął w swoim domu korzyść majątkową w postaci co najmniej 170 tysięcy złotych w gotówce od jednego z przedsiębiorców. W zamian, wykorzystując swoją pozycję wiceministra, oferował przedsiębiorcy pomoc w zdobywaniu wielomilionowych kontraktów od Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Wiceminister nakłaniał także przedsiębiorcę do wręczenia dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji łapówki w kwocie co najmniej 200 tysięcy złotych. Argumentował, że to warunek, aby firma przedsiębiorcy funkcjonowała i utrzymała się na rynku. Pieniądze zostały przekazane, a dyrektor Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji Tomasz P. jest obecnie jednym z głównych podejrzanych w tzw. „aferze melioracyjnej” i został tymczasowo aresztowany.

W toku postępowania ustalono, że wygrywający przetargi przedsiębiorca – za radą ówczesnego wiceministra środowiska – wręczał osobom decydującym o wynikach przetargów łapówki w wysokości 2-3 proc. wartości kontraktów. Jeden z nich, dotyczący modernizacji i odbudowy brzegów morskich oraz ochrony Mierzei Jamneńskiej, opiewał na prawie 21 milionów złotych. Kwoty łapówek sięgały kilkuset tysięcy złotych.

Zobacz także: "Nie boję się Macierewicza". Maciej Lasek zdradza, jak zyskał na konflikcie

Podejrzany Bogdana K. miał odziedziczyć się posłowi kupując apartament w Chorwacji. jego faktycznymi właścicielami zostali jednak teściowie pasierba posła. Ponieważ ich dochody wynoszą około 3 tys. zł miesięcznie prokuratura uznała, że nie mogli oni pozwolić sobie na taki zakup. W rzeczywistości apartament mógł być ukrytą formą korzyści majątkowej dla posła.

Śledztwo w sprawie tzw. „afery melioracyjnej” dotyczy nieprawidłowości przy realizacji o co najmniej 105 inwestycji o wartości kilkuset milionów złotych, prowadzonych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości