Trwa ładowanie...
dk2a92o

Imigranci włamali się do polskiej ciężarówki. Kierowcy grozi kara

Imigranci włamali się do ciężarówki Łukasza w okolicach francuskiego Calais. Polski kierowca przewiózł ich aż do Anglii. Dopiero podczas rozładunku okazało się, że nie jechał sam, a z obcymi, uzbrojonymi w dwudziestocentymetrowy nóż. - Chwyciłem klucz do kół, żeby się bronić, ale oni zwiali - opowiada Łukasz w rozmowie z WP. To nie koniec problemów polskiego kierowcy, bo mimo że przewiózł imigrantów nieświadomie, grożą mu surowe kary.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Imigranci wciąż przebywają we francuskim Calais.
Imigranci wciąż przebywają we francuskim Calais. (Forum, Fot: Johan BEN AZZOUZ)
dk2a92o

Polskie firmy zdominowały rynek transportu ciężarowego w Europie, a Polacy to zdecydowanie najliczniejsza nacja wśród kierowców tirów. O napadach migrantów na polskie ciężarówki słychać wyjątkowo często.
Największe ryzyko, że ktoś włamie się do samochodu, jest na stacji benzynowej w samym Calais. - Słyszałem, że chłopaki się ostrzegali - opowiada Łukasz. Dlatego postanowił zatankować na stacji kilkadziesiąt kilometrów przed Calais. Wszystko wyglądało normalnie. - Nie widziałem, żeby ktoś biegał wokół samochodu. Wsiadłem i pojechałem dalej - relacjonuje kierowca.

Z imigrantami na rozładunek

Potem, jeszcze przed wjazdem na prom, ciężarówkę Łukasza sprawdzili celnicy. - Poprosili tylko o dokumenty, nie sprawdzali ładunku - opowiada kierowca. Samochód zostawił na promie, a sam poszedł się umyć i coś zjeść.

dk2a92o

Po zjeździe postanowił, że na miejsce rozładunku, 160 kilometrów od promu, dojedzie bez żadnej przerwy. - Zajeżdżam do klientki. Ona wyszła, bo wcześniej do niej dzwoniłem. Kobieta patrząc na tył samochodu zauważyła, że się coś otwiera. Krzyknęła, ja wyskoczyłem z kabiny i widziałem, jak ktoś inny wyskakuje z paki. Chwyciłem klucz do kół, żeby się bronić, ale oni zwiali - relacjonuje Łukasz.

Jak mówi kierowca, jednego z imigrantów złapali później policjanci, drugiemu udało się uciec. Łukasz dostał zakaz opuszczania kraju do chwili złożenia zeznań. O zdarzeniu powiadomiono polską ambasadę.

Archiwum prywatne

Wnętrze ciężarówki, w której jechali imigranci (Fot. Łukasz Jasiński)

dk2a92o

"Wszystko jest zniszczone"

Następnie zaczęło się liczenie strat. - Jak zobaczyliśmy pakę w środku, to kobieta się załamała. Myślałem, że trzeba będzie pogotowie wezwać, bo tak źle się poczuła - opowiada Łukasz. Ciężarówką syn kobiety wysłał do domu swoje rzeczy, bo postanowił przeprowadzić się z powrotem do Anglii.

- Wszystko jest zniszczone, nie ma jednej rzeczy całej. Nawet pościel rozpakowali i się okrywali kołdrą. Elektronika rozkradziona, zginął komputer - opowiada kierowca. Imigranci przebrali się nawet w ubrania klienta, a swoje zostawili w ciężarówce.

Archiwum prywatne

Wnętrze ciężarówki, w której jechali imigranci (Fot. Łukasz Jasiński)

dk2a92o

Plandekę pocięli maczetą

Jak mówi Łukasz, imigranci nie pocięli plandeki nożem do tapet, tylko znacznie bardziej niebezpiecznym narzędziem. - To był 20-sto centymetrowy, lekko zakrzywiony nóż, który wygląda jak maczeta - opowiada kierowca. - Oni mogą nas zabić, a my nie mamy jak się bronić. Byłem świadkiem, jak chłopakowi weszli na pakę. On ją otworzył, a ci wystawili wtedy nóż - mówi Łukasz.

Do takich sytuacji dochodzi notorycznie. Wystarczy tylko chwila nieuwagi. - Zazwyczaj jak jeździmy, to zbijamy się w grupę, po dwa lub trzy samochody, i jeden drugiego pilnuje. Jak jest dwóch, to ja tankuję i idę płacić, a drugi patrzy - tłumaczy Łukasz.

Archiwum prywatne

Trzeba uważać już od Brukseli

Służby zlikwidowały obozowisko imigrantów w Calais w zeszłym roku. - Powywozili ich, ale nie wszystkich złapali. Część z nich wróciła już tydzień później - mówi Łukasz. - To się teraz rozciągnęło tak, że gdy mijasz Brukselę, to na pierwszej stacji benzynowej już jest kilkunastu imigrantów - opisuje obecną sytuację.

dk2a92o

Czasami się ukrywają. Tak, aby nie wzbudzać podejrzeń. - Gdy ja stanąłem na stacji, to ich nie widziałem. Dopiero na nagraniach z monitoringu zobaczyłem, że jak poszedłem płacić, to wyskoczyli po paru sekundach z rowu i wlecieli do samochodu. Jeden drugiemu podłożył rękę, wskoczył na górę i potem wciągnął drugiego. Wycięli w dachu dziurę i wskoczyli - relacjonuje kierowca.

Mandaty, grzywny, zakazy wjazdu

Kierowcy, nawet jeżeli imigrantów wiozą nieświadomie, są narażeni na surowe konsekwencje. Pierwsza to mandaty nawet po 2 tysiące funtów za jednego nielegalnego imigranta i po 670 funtów za przewożenie osoby na pace. Kierowca nie wyjedzie, dopóki nie zapłaci. Potem prawdpodobnie nie wjedzie do kraju z powrotem, bo dostanie zakaz wjazdu. Do tego rozprawy sądowe, stres i mnóstwo straconego czasu.

Problemem jest również udowodnienie, że imigrantów wiozło się nieświadomie. Niektórzy kierowcy zarabiali na przemycaniu ich przez granicę. - Jak znajdą ich w Anglii, to potrafią powiedzieć, że zapłacili ci pieniądze za przewóz - opowiada Łukasz. - Najgorsze jest to, że chłopaki często mają gotówkę przy sobie, po kilkaset euro. Weź wtedy udowodnij, że miałeś te pieniądze wcześniej. Dlatego ja nie wożę ze sobą gotówki - podsumowuje.

Łukasz złożył już zeznania na policji, dlatego angielskie władze zdjęły mu zakaz opuszczania kraju. Teraz czeka na dalsze kroki angielskich służb.

dk2a92o

Podziel się opinią

Share

dk2a92o

dk2a92o
Więcej tematów