WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
muzułmanie
12-10-2013 (08:25)

Hadżdż - "podróż życia" dla muzułmanów rozpoczyna się w niedzielę

Hadżdż - pielgrzymka do Mekki, którą każdy muzułmanin powinien odbyć raz w życiu - rozpocznie się w niedzielę, gromadząc ponad 3 mln pielgrzymów ze 160 krajów. Ambasador Arabii Saudyjskiej Waleed Taher Radwan mówi PAP, że dla muzułmanów hadżdż to podróż życia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Hadżdż jest jednym z pięciu filarów islamu - obok wyznania wiary, modlitwy pięć razy dziennie, jałmużny i postu w ramadanie.

- Dla muzułmanów to pielgrzymka duchowa, która oczyszcza duszę z grzechów i zapewnia jej uczestnikom darowanie win. Podczas hadżdżu nie wolno obcinać włosów i paznokci, jest to święty okres, nie wolno się kłócić - tłumaczy PAP prof. dr hab. Janusz Danecki z Katedry Arabistyki i Islamistyki UW.

Saudyjski ambasador w Warszawie mówi, że "hadżdż jest nadzieją i marzeniem każdego z 1,6 miliarda muzułmanów na całym świecie. W niektórych przypadkach pielgrzymkę można odbyć w imieniu rodziny, chorych, lub nawet tych, którzy już odeszli".

WP

Rytuał pielgrzymki rozpocznie się w niedzielę, a zakończy w piątek. W roku 2012, zgodnie z danymi z ministerstwa spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, w hadżdżu uczestniczyło 3,1 mln pielgrzymów, w tym 1,7 mln przyleciało z zagranicy.

Atmosfera wśród mieszkańców Mekki jest radosna - jak opisuje ambasador Radwan - ale także są oni bardzo zapracowani. - W całej Arabii Saudyjskiej ludzie są zajęci czymś, co ma związek z hadżdżem, albo ze względu na siebie, albo swoich bliskich, albo swoją pracę - mówi.

Anglojęzyczny dziennik "Saudi Gazette" donosi, powołując się na saudyjskie MSW, że 100 tys. przedstawicieli służb porządkowych będzie czuwać nad spokojnym przebiegiem uroczystości. 18 śmigłowców, w tym typu Black Hawk, będzie przekazywać zdjęcia znad meczetów do centrum operacyjnego, aby szybko reagować na potencjalne problemy. To ogromne logistyczne przedsięwzięcie kontroluje ministerstwo hadżdżu.

- Saudyjski rząd nie pozostawia nic przypadkowi i wszelkie działania są bardzo dokładnie planowane. Władze Mekki, jak i ministerstwa: hadżdżu, spraw wewnętrznych oraz zdrowia zapewniają bezpieczeństwo pielgrzymom. W tak dużej koncentracji ludzi, na tak małym terenie, higiena i zdrowie są priorytetem. Na miejscu działa 15 szpitali z 3 tys. łóżek, z 24-godzinnym dyżurem - mówi ambasador. Według niego "trwają prace nad rozszerzeniem powierzchni otoczenia głównego meczetu w Mekce, czyli tzw. haramu, gdzie obecnie może przebywać jednocześnie 1,5 mln osób. Za 3 lata przestrzeń ta ma pomieścić 2,2 mln ludzi".

WP

Jeszcze 50 lat temu w pielgrzymkę do Mekki wybierało się zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie. Zanim ludzie zaczęli podróżować samolotami i rozkwitł przemysł turystyczny, wielu z uczestników pielgrzymki szło do Świętego Miasta na piechotę, nawet przez kilkadziesiąt miesięcy. Wielkie karawany kroczyły przez tereny Półwyspu Arabskiego, a zapewnienie im bezpieczeństwa tak jak i dziś świadczyło o sile monarchii.

Na pielgrzymów czyhało wówczas wiele niebezpieczeństw: zarazy, porywacze, rabusie, wrogie plemiona. - Nie tylko złodzieje byli problemem, samo fizyczne zniesienie podróży tak długiej i w takim upale było ogromnym wyzwaniem - tłumaczy prof. Danecki. - Trzeba jednak pamiętać, że hadżdż jest obowiązkiem warunkowym, bo po pierwsze nie każdy jest fizycznie w stanie sprostać temu wyzwaniu, po drugie nie każdego stać na taką wyprawę finansowo. Ten, kogo nie stać, nie musi brać udziału w pielgrzymce - dodaje.

Dziś hadżdż generuje miliony dolarów. To czas ożywienia gospodarki - hotele, restauracje, biura podróży mają swoje żniwa, rosną ceny wielbłądów. Wpływa także pozytywnie gospodarczo na inne kraje, z których pielgrzymi podróżują, w tym tak odległych jak Indonezja i Pakistan. Problemem dla Arabii Saudyjskiej są podróżnicy, którzy postanawiają nie wracać do domów po zakończeniu hadżdżu.

- Wielu obywateli mniej zamożnych państw wykorzystuje to święto, by zostać w Arabii Saudyjskiej na stałe. Chcą się załapać na pracę lepiej płatną niż w ich krajach - komentuje prof. Danecki. Rząd walczy jednak z tymi nielegalnym imigrantami nakładając wysokie kary na "niewracających" podróżnych.

WP

Każdy kraj ma swoją kwotę pielgrzymów, którzy mogą uczestniczyć w hadżdżu; uwzględnia ona liczbę ludności i liczbę muzułmanów w nim zamieszkujących. Kwota dla Polski to 40-50 osób. Ci, którzy wrócą do domów po hadżdżu, będą nosić do końca życia zaszczytny tytuł "hadżiego" - człowieka, który był w Mekce, obdarzanego powszechnym szacunkiem.

Ambasador Waleed Taher Radwan, który sam odbył taką pielgrzymkę parę lat temu i wspomina ją jako wspaniałe doświadczenie, mówi: "jeżeli zapytać muzułmanina, czy brał udział w hadżdżu, to ten, który odbył pielgrzymkę, będzie dumny i szczęśliwy, że może się tym pochwalić. To honor dla niego i jego rodziny. Jeżeli ktoś nie odbył jeszcze hadżdżu, z całą szczerością przyzna, że jeśli Bóg pozwoli, wybierze się na hadżdż, kiedy tylko będzie mógł".

Polub WP Wiadomości
WP
WP