Trwa ładowanie...
d15buyv

Grzegorz Piotrowski opuścił opolski zakład karny

Cela w Zakładzie Karnym w Opolu, w której zakończył dziś odbywanie kary zabójca ks.Popiełuszki b.oficer SB Grzegorz Piotrowski (PAP/Adam Hawałej)
W czwartek wcześnie rano zabójca ks. Jerzego Popiełuszki, Grzegorz Piotrowski, opuścił zakład karny w Opolu.

Share
d15buyv

Piotrowski zdołał opuścić więzienie niezauważony przez dziennikarzy. Najprawdopodobniej został wywieziony samochodem do przewozu więźniów. Po godzinie ósmej przed bramę zakładu karnego wyszedł rzecznik prasowy opolskiego więzienia, porucznik Ryszard Wójcicki i poinformował dziennikarzy o opuszczeniu przez Piotrowskiego zakładu karnego.

Skazany Grzegorz Piotrowski w dniu dzisiejszym opuścił nasz zakład. Pierwotnie miał być zwolniony o 16.00, miała po niego przyjechać żona. W związku z faktem, że zarówno skazany, jak i jego żona kategorycznie odmawiali kontaktu z mediami, oraz uznając prawo pana Piotrowskiego do prywatności jako człowieka wolnego, (...) na jego prośbę został zwolniony o 5.20, gdyż takie było najlepsze połączenie do jego stałego miejsca zamieszkania - powiedział dziennikarzom Wójcicki.

Jego zdaniem, w takim trybie zwalniania więźnia nie ma niczego niezwykłego. W każdym przypadku stosujemy zasady indywidualizacji, tak też stało się w tym przypadku. Nie ma ścisłych reguł - wyjaśnił rzecznik.

Edward Wende, oskarżyciel posiłkowy, powiedział, że pamięta Piotrowskiego, jako bezwzględnego przestępcę bez żadnych skrupułów. Według Wendego, Piotrkowski jest wyjątkowo cynicznym zabójcą, zimnym i wyrachowanym, złym człowiekiem. Edward Wende podkreślił, że do tej pory nie zostali ukarani ludzie, którzy jako przełożeni skazanych wydawali im polecenia. Wende przypomina, że zabójcy - dokonując przestępstwa - kilka dni jeździli po Polsce służbowym samochodem, którego numery były - jak powiedział mecenas - na biurku generała Płatka. Zdaniem Edwarda Wendego, niemożliwe było, by działo się to bez wiedzy przełożonych. To wskazuje na to, że zbrodnia była inspirowana bardzo wysoko - uważa Wende.

d15buyv

51-letni obecnie Piotrowski był szefem swoistego "szwadronu śmierci" (złożonego z jego dwóch podwładnych z IV departamentu MSW - Leszka Pękali i Waldemara Chmielewskiego), który 19 października 1984 r. porwał ks. Popiełuszkę i jego kierowcę Waldemara Chrostowskiego. Kierowcy udało się wyskoczyć z jadącego samochodu. Kapelana podziemnej "Solidarności" oficerowie SB pobili i wrzucili do bagażnika auta, a potem przywiązali mu do nóg worek z kamieniami, zakleili usta taśmą i wrzucili do Zalewu pod Włocławkiem.

Morderca księdza w marcu ubiegłego roku udzielił skandalicznego wywiadu łódzkiej telewizji, w którym powiedział m.in., że ksiądz zginął przypadkowo, próbując uwolnić się z więzów. Ponadto Piotrowski nazwał sędziów "clownami", a sądy porównał z cyrkiem. Po jego wypowiedzi, łódzka prokuratura - po doniesieniu resortu sprawiedliwości - wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia przez Piotrowskiego sędziów i sądów. Jeżeli były kapitan SB zostanie oskarżony o znieważenie, za co grozi mu kara do 2 lat więzienia, to będzie prawdopodobnie odpowiadał z wolnej stopy.(miz, jd)

d15buyv

Podziel się opinią

Share
d15buyv
d15buyv
Więcej tematów