Grenlandia rozmawia z USA. "To pozytywny sygnał, ale to za mało"
Minister spraw zagranicznych Grenlandii Vivian Motzfeldt oceniła, że rozmowy prowadzone ze Stanami Zjednoczonymi są pozytywnym sygnałem, ale wciąż nie spełniają oczekiwań Nuuk. Jej zdaniem jest zbyt wcześnie, by przewidywać, do jakich rezultatów doprowadzi dialog z Waszyngtonem.
Vivian Motzfeldt zabrała głos w sobotę podczas wspólnej konferencji prasowej w Nuuk z ministrami spraw zagranicznych Danii i Kanady. Odnosząc się do kontaktów z USA, podkreśliła, że Grenlandia zachowuje daleko idącą ostrożność.
- Nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcemy. To będzie długa droga, więc jest za wcześnie, żeby powiedzieć, gdzie wylądujemy - stwierdziła szefowa grenlandzkiej dyplomacji.
Jak zaznaczyła, fakt prowadzenia rozmów z USA jest istotny, ale nie oznacza jeszcze przełomu ani gwarancji poszanowania grenlandzkich oczekiwań.
Polityczna presja ze strony USA
Wypowiedź Motzfeldt wpisuje się w szerszą debatę polityczną, jaka toczy się w Grenlandii w związku z relacjami z Waszyngtonem. W poniedziałek w stolicy wyspy odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Inatsisartut, poświęcone amerykańskim deklaracjom sugerującym konieczność przejęcia kontroli nad Grenlandią.
Premier Grenlandii Jens‑Frederik Nielsen podkreślał wówczas, że choć Stany Zjednoczone zrezygnowały z rozwiązań siłowych, presja polityczna nadal jest odczuwalna. - Choć Stany Zjednoczone zrezygnowały z przejęcia władzy na Grenlandii w wyniku interwencji wojskowej, to wciąż chcą rządzić Grenlandczykami - powiedział Nielsen.
Premier zwrócił uwagę, że podobne wypowiedzi pojawiają się od ponad roku nie tylko ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa i wiceprezydenta J.D. Vance’a, ale także innych osób związanych z Białym Domem. - Uważamy te stwierdzenia za niedopuszczalne. Grenlandia jest częścią Wspólnotowego Królestwa Danii i będzie kontynuować swój rozwój zgodnie z ustawą o autonomii - podkreślił Nielsen.
Sprawdź także: Życie w cieniu amerykańskiej bazy. Drożyzna, izolacja i demony przeszłości na Grenlandii
Zarówno premier, jak i szefowa dyplomacji jasno deklarują, że status Grenlandii nie może być zmieniany pod naciskiem zewnętrznym.
Motzfeldt akcentuje, że rozmowy z USA mają sens tylko wtedy, gdy prowadzone są z poszanowaniem suwerenności wyspy i prawa jej mieszkańców do decydowania o własnej przyszłości.
Źródło: Reuters, WP Wiadomości