Prezes PiS Jarosław Kaczyński i posłanka Krystyna Pawłowicz © PAP | Paweł Supernak

Gostkiewicz: Krystyna Pawłowicz ma rację. W Polsce toczy się wojna kulturowa [OPINIA]

Michał Gostkiewicz

Krystyna Pawłowicz wezwała na Twitterze do wojny kulturowej. Jedni z niej kpili, inni popierali. To, co umknęło wszystkim, to to, że Pawłowicz w mało subtelny sposób trafiła w sedno. Osią sporu politycznego w Polsce istotnie jest dokonująca się zmiana kulturowa.

Przypomnijmy, o co chce się bić pani profesor (pisownia oryginalna):

"No,to WOJNA ! O polskie dzieci,polskie rodziny O polską wieś i miasta O POLSKĘ i EUROPĘ ,która CZEKA na naszą POMOC ! O polską tożsamość i kulturę Będziemy "gryźć trawę",ale MUSIMY tę kulturową wojnę WYGRAĆ Agendy Sorosa,lewackich patologii obyczajowych - PRECZ od POLSKI i UE".

"Walka" toczy się zatem o to, żeby: żadne "lewackie patologie obyczajowe" oraz instytucje i agendy rzekomo wrogiego Polsce miliardera George’a Sorosa nie zagościły nad Wisłą. Aha, skoro to agenda na wybory europejskie, to jeszcze trzeba podkreślić, że i Europę przy okazji uratujemy od Sodomy i Gomory.

Czyli ma być tak, jak było: polskie wsie i miasta, spokojne i wesołe, zanurzone w ciepłym sosie dobrej, polskiej, tradycyjnej, katolickiej moralności, w której czarne jest czarne, czerwone jest czerwone, każdy wie, kto komuch, a kto solidaruch. A rodzina to tylko chłopak i dziewczyna, bo kto to słyszał o dwóch dziewczynach czy dwóch chłopakach. To się w naszej polskiej normalności nie mieści. I musimy od nich Europę uratować, zanim nas też wynarodowią, żebyśmy nie byli Polakami.

W tej wypowiedzi pobrzmiewa echo trafnie wskazanego przez Jarosława Kuisza rozumowania "pokolenia podległości", urodzonego i wychowanego za czasów, kiedy Polska nie była wolna. Rozumowanie to w dużym uproszczeniu sprowadza się do tego, że jeśli przeciwnik przeforsuje swoje poglądy i pomysły, to wszystko stracone, nie ma co zbierać, Polska stracona, bo ktoś ją nam "zabrał" i urządził po swojemu.

Zanim zatem przeciwnikowi - nie, *wrogowi * - się to, uda, za wszelką cenę należy go powstrzymać. W tym rozumieniu przeciwnicy, "oni", jawią się jako istoty tak obce, że to właściwie niemożliwe, by ci "oni" mogli być normalnymi Polakami, jak "my" i tak po prostu obok "nas" żyć i chodzić po ulicy.

Komentujący internauci w zależności od poglądów politycznych albo ostro kpili lub atakowali Krystynę Pawłowicz, albo w całości popierali jej pogląd. To, co wszyscy przegapili, to to, że Pawłowicz nazwała po imieniu to, co przetacza się przez Polskę od kilku lat i będzie przetaczać się zapewne jeszcze co najmniej przez jedno pokolenie.

Aksamitna rewolucja obyczajowa. Ta, którą świat Zachodu przeżył w 1968 roku.

Z tej lepszej strony żelaznej kurtyny rok 1968 to pigułka antykoncepcyjna, wolna miłość, ruch antywojenny, rock’n’roll, emancypacja kobiet – ale przede wszystkim głębokie zmiany społeczne, które, w warunkach wolności politycznej, zaowocowały radykalną zmianą roli jednostki względem społeczeństwa, a także ewolucją tego, co owe jednostki i społeczeństwa uznawały za moralne - i niemoralne. W Polsce 1968 rok to antysemicka nagonka władzy. Dwa lata później Gierek rozpoczął dekadę konsumpcji i nikomu się nie śniło o liberalizacji obyczajowej.

Niemal powszechna w świecie Zachodu akceptacja dla homoseksualnej orientacji części społeczeństwa to właśnie pokłosie tej rewolucji obyczajowej, której Polska nie przeżyła. Która docierała do Polski fragmentami. Po 1989 roku goniliśmy Zachód głównie w sferze gospodarczej. Petryfikacja moralności publicznej potrwała jeszcze prawie dwie dekady.

Aż coś się oddolnie zmieniło – i natychmiast wywołało kontrakcję. Rosnąca liczba rozwodów, rosnąca z roku na rok liczba dzieci ze związków pozamałżeńskich, rosnąca liczba obywateli żyjących w związkach partnerskich (nieuregulowanych przez prawo), stale malejąca rola coraz bardziej skompromitowanego pedofilskimi skandalami kościoła katolickiego w życiu Polaków, a co za tym idzie – słabnący wpływ tegoż kościoła na ludzkie sumienia i wybory, in vitro, powszechność środków antykoncepcyjnych, do tego coraz mocniej zaznaczająca się obecność osób o orientacji homoseksualnej w przestrzeni publicznej – to dla konserwatywnej części społeczeństwa, w tym żyjących z wyczuwania nastrojów społecznych polityków - było za wiele.

Stąd dochodzące z prawej strony głosy o upadku moralności, zdemoralizowanym Zachodzie i "atakach" na kościół. Stąd oskarżenia kierowane do opozycji o "rozniecanie ideologicznej wojny" i „narzucanie ideologii” (Jacek Sasin w programie "Tłit").

Stąd też – największy absurd – o "obnoszeniu się" homoseksualistów ze swoją seksualnością i "promowaniu" homoseksualizmu w szkołach – którą to bzdurą oberwał ostatnio prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski za podpisanie Karty LGBT. Nazwijmy rzeczy po imieniu – nie "obnoszenie się", ale po prostu uczestnictwo w przestrzeni publicznej na tych samych zasadach, jak osoby heteroseksualne. Nie "zamach na instytucję małżeństwa", a walka o równouprawnienie – czyli prawo zawierania małżeństw z ukochaną osobą, tyle, że tej samej płci. Nie "promowanie homoseksualizmu", tylko informowanie o istnieniu więcej niż jednej orientacji seksualnej i rzetelna edukacja seksualna wykorzystująca XXI-wieczną wiedzę naukową.

Skąd ten dysonans poznawczy po obu stronach? Skąd tak ogromne, kompletne niezrozumienie postulatów, propozycji, lęków i strachów lewicy i prawicy nawzajem? Dlaczego jesteśmy aż tak podzieleni, że nawet w obrębie rodziny czy grupy znajomych jedni widzą w danej decyzji czy zjawisku dobro, a drudzy czyste zło? Ano stąd właśnie, że przechodzimy jako społeczeństwo przyspieszoną aktualizację do rzeczywistości społecznej drugiej dekady XXI wieku. I środowiska liberalno-lewicowe uznają, że to, co postulują, powinno właściwie być oczywistością od co najmniej ćwierćwiecza, zaś środowiska konserwatywne – że to, co one postulują, powinno być oczywiste tak jak zawsze było, a jakieś zmiany – to najwcześniej za ćwierć wieku, a niektóre nigdy.

Tak, obecny spór polityczny w Polsce to jest wojna kulturowa. Większa i ważniejsza, niż się wielu wydaje, bo brzemienna w skutki dla całego państwa i społeczeństwa. Ponieważ od tego, kto tę wojnę wygra - a nie łudźmy się: ktoś wygrać musi - zależy, czy Polska na stałe przechyli się w stronę Zachodu nie tylko w sferze gospodarczej czy politycznej, ale też społecznej - czy pozostanie bliżej Wschodu. Czy zaakceptujemy laicyzację, liberalizację, globalizację, równość – czy pozostaniemy społeczeństwem konserwatywnym, jednorodnym i obojętnym na prawa mniejszości.

Nawet, jeśli prezes Kaczyński na konwencji PiS zapowiedział "gryzienie trawy" wyłącznie w koniunkturalnych celach politycznych – a Robert Biedroń odpowiedział, że nikt nie zabierze mu wolności, równości i miłości - nawet, jeśli Krystyna Pawłowicz krzycząc na Twitterze o wojnie kulturowej przyłącza się tylko do zgodnego prawicowego chóru, to kulturowe starcie obu części polskiego społeczeństwa – liberalno-lewicowej i konserwatywno-prawicowej – jest nieuchronne. To naprawdę jest - z obu stron - "my" kontra "oni". I to nawet nie "dzięki" politykom, eskalującym brutalność języka. Nie, oni są tylko mniej lub bardziej biernymi trybikami w zachodzących w polskim społeczeństwie zmianach. Za daleko to już zaszło.

I bardzo się tego boję.

Wybrane dla Ciebie
Senatorowie USA przeciw cłom. "To szkodliwe dla Ameryki"
Senatorowie USA przeciw cłom. "To szkodliwe dla Ameryki"
Samolot zboczył z kursu. Trwają poszukiwania w Indonezji
Samolot zboczył z kursu. Trwają poszukiwania w Indonezji
Balony nad Polską. Policja o działaniach hybrydowych
Balony nad Polską. Policja o działaniach hybrydowych
Kallas ostrzega Trumpa. "Chiny i Rosja świetnie się bawią"
Kallas ostrzega Trumpa. "Chiny i Rosja świetnie się bawią"
Włochy przejęły tajemniczy statek. Przypłynął z Noworosyjska
Włochy przejęły tajemniczy statek. Przypłynął z Noworosyjska
Atak na Iran możliwy? USA przerzucają czołgi w region
Atak na Iran możliwy? USA przerzucają czołgi w region
Następczyni Maduro podejrzana. DEA badała ją latami
Następczyni Maduro podejrzana. DEA badała ją latami
Pilne spotkanie w Brukseli. Ambasadorowie o groźbach Trumpa
Pilne spotkanie w Brukseli. Ambasadorowie o groźbach Trumpa
Trump o Iranie. "Czas poszukać nowych władz"
Trump o Iranie. "Czas poszukać nowych władz"
Taki Europa ma plan na Trumpa. Ultimatum ws. Grenlandii
Taki Europa ma plan na Trumpa. Ultimatum ws. Grenlandii
Pożar na weselu. Płonie karczma pod Wadowicami
Pożar na weselu. Płonie karczma pod Wadowicami
Zasadzka na Amerykanów w Syrii. Jest komunikat dowództwa USA
Zasadzka na Amerykanów w Syrii. Jest komunikat dowództwa USA