Google Street View na celowniku MON. Rząd złożył formalny wniosek
Ministerstwo Obrony Narodowej skierowało wniosek do amerykańskiego giganta z prośbą o ograniczenie widoczności kluczowych obiektów wojskowych w Google Street View. Władze obawiają się o potencjalne wykorzystanie zdjęć przez zagraniczny wywiad.
Najważniejsze informacje:
- Ministerstwo Obrony Narodowej złożyło formalny wniosek do Google o ograniczenie widoczności obiektów wojskowych.
- Trwają przygotowania do realizacji wniosku w usłudze Google Street View.
- Niektóre z publicznie dostępnych zdjęć kluczowych baz wojskowych mogą być wykorzystane przez obce służby wywiadowcze.
Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło działania mające na celu ograniczenie widoczności strategicznych jednostek wojskowych w aplikacjach Google. Jak podaje Interia, resort złożył formalny wniosek do Google Polska o zamaskowanie kluczowych obiektów w usługach Google Maps, Google Earth oraz Google Street View.
Google dysponuje zdjęciami satelitarnymi, które wykorzystuje w swoich mapach internetowych. W przypadku ważniejszych baz wojskowych, takie fotografie są zamaskowane, jednak przełączając się na usługę Street View, każdy użytkownik może zobaczyć wiele detali zewnętrznych obszarów baz wojskowych.
Obawy MON wynikają z faktu, że na udostępnionych w Street View zdjęciach można dostrzec szczegóły dotyczące jednostek wojskowych, takie jak umocnienia, rozmieszczenie kamer, czy pojazdy wojskowe. Według generała Romana Polko, szeroki dostęp do informacji może ułatwiać obcym służbom działania wywiadowcze. - Szczerze mówiąc, byłem zszokowany, patrząc w mapach Google na wiele obiektów wojskowych - przyznał generał Polko.
Resort obrony narodowej poinformował, że prace nad maskowaniem są już zakończone w Google Maps i Google Earth, natomiast w Street View są w trakcie przygotowań. Podjęcie tych działań może być istotne w kontekście ostatnich rosyjskich działań sabotażowych terytorium Polski.
Akty dywersji. Europejski nakaz aresztowania
"Prokurator złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie europejskiego nakazu aresztowania wobec Jewhenija Iwanowa i Ołeksandra Kononowa, podejrzanych o dokonanie aktów dywersji na infrastrukturę kolejową w połowie listopada" - przekazał w poniedziałek 1 grudnia w komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak.
Poszukiwany 41-letni Jewheni Iwanow urodził się w Estonii, a 39-letni Ołeksandr Kononow w Ukrainie. Mężczyźni podejrzani są o uszkodzenia torów przy użyciu ładunku wybuchowego w okolicach miejscowości Mika w województwie mazowieckim, a także o drugi incydent, w okolicach Puław w miejscowości Gołąb, również na linii kolejowej nr 7 łączącej Warszawę z Dorohuskiem. Uznaje się, że mężczyźni działali na zlecenie rosyjskich służb.
Źródło: Interia / WP