Alert w całej Ukrainie. Rosja poderwała Tu- 95
W nocy z piątku na sobotę dziesiątki rosyjskich dronów zaatakowały Ukrainę. Celem były przede wszystkim Pawłohrad i Dniepr, choć obrona powietrzna walczyła także w obwodach odeskim, mikołajowskim, kirowohradzkim i kijowskim. Tuż po północy pojawiła się informacja o poderwaniu z bazy lotniczej Olenia pięciu strategicznych bombowców Tu-95.
Kolejna ciężka noc w Ukrainie. Od piątkowego wieczoru wyły syreny w obwodach sumskim, czernichowskim, charkowskim, kijowskim, połtawskim, kirowohradzkim. dniepropietrowskim, mikołajowskim, charkowskim, odeskim, zaporoskim, donieckim, ługańskim i czerkaskim.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.
Wielkie manewry NATO w Polsce. "Musimy wygrać tę wojnę"
Drony nadlatywały falami: z terenu Rosji i z Morza Czarnego. Większość z nich kierowała się na południe - w stronę Połtawy, Dniepru i Pawłohradu. Później także Mikołajowa, Krzywego Rogu i Kijowa.
"Niedźwiedzie" w powietrzu
Tuż po północy kanał Monitor na Telegramie, który śledzi ruchy dronów i samolotów rosyjskich poinformował o starcie Tu-95 z lotniska Olenia na Półwyspie Kolskim. To bombowiec strategiczny, który przenosi pociski manewrujące Ch-101. Kilkanaście minut później kanał ten podał, że z rosyjskiej bazy wystartowało aż pięć "Niedźwiedzi".
O godzinie 3 nad ranem kanał Monitor poinformował, że samoloty znalazły się w obwodzie saratowskim na pozycji do wystrzelenia rakiet. O tym, czy je wystrzeliły, czy tylko symulowały odpalenie pocisków, Ukraińcy mieli przekonać się około 4 nad ranem polskiego czasu.
Rakiety balistyczne z Krymu
Tymczasem przed godziną 4 alerty ogłoszono w kolejnych obwodach: winnickim i żytomierskim. Tym razem nie chodziło już o drony, ale o możliwość ataku rakietami balistycznymi Iskander z Krymu.
Część rakiet skierowana była w Pawłohrad i Dniepr, druga - w Mikołajów. W miastach, jak donosiły kanały na Telegramie, słychać było wybuchy. Na razie nie ma informacji, czy był to efekt pracy obrony powietrznej, czy uderzeń pocisków Rosjan.
Pociski manewrujące nad Ukrainą
Pierwsze pociski manewrujące doleciały na Ukrainę tuż po godzinie 4.30. Przeleciały obok Ochtyrki w obwodzie sumskim i skierowały się w stronę obwodu połtawskiego.
Chwilę później alerty powietrzne zawyły także w zachodniej Ukrainie, również w obwodach sąsiadujących z Polską.
Kanał Monitor na Telegramie poinformował, że nad Ukrainą krąży pięć grup rakiet Ch-101, część z nich zmierza w kierunku Dniepru, inne w kierunku obwodu połtawskiego, kolejne w kierunku Kijowa.
W przestrzeń powietrzną Ukrainy wchodziły kolejne pociski manewrujące. Część z nich kierowała się na zachód: do obwodu winnickiego i żytomierskiego. Około 5.20 rakiety dotarły do obwodu chmielnickiego. Jak informowały siły powietrzne, wzięły kurs na Kamieniec Podolski. Kilka minut później były już w obwodzie tarnopolskim i kierowały się dalej na zachód - w stronę graniczącego z Polską obwodu lwowskiego i samego Lwowa.
"Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainę, rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej" - poinformowało o 5.33 polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Po raz kolejny to, co dzieje się na niebie w Ukrainie, postawiło na nogi polską armię.
Tuż przed godziną 6 rano alert w większości Ukrainy został odwołany.