Trwa ładowanie...
d1y8kik

Dobry znajomy Beaty Szydło zarobił w państwowej spółce 333 tysiące złotych

Pochodzący z Brzeszcz Zdzisław Filip - prezes państwowej spółki Tauron Wydobycie ujawnił swoje tegoroczne zarobki. W niespełna dziewięć miesięcy zarobił 333 tysiące złotych. Prywatnie to bardzo dobry znajomy wicepremier Beaty Szydło.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdzisław Filip prezesem Tauron Wydobycie został na początku 2016 roku
Zdzisław Filip prezesem Tauron Wydobycie został na początku 2016 roku (Eastnews/Agencja Gazeta, Fot: Artur Barbarowski/Jakub Ociepa)
d1y8kik

Filip jest jednym z kilku dobrych znajomych byłej szefowej rządu, o których była burmistrz Brzeszcz, obejmując stanowisko premiera nie zapomniała. W tej grupie jest też m.in Sabina Bigos – Jaworowska, była dyrektor gminnego zakładu opieki zdrowotnej w Brzeszczach. Panie znają się ponad 20 lat. W połowie 2017 roku Sabina Bigos – Jaworowska trafiła do rad nadzorczych spółek PL 2012 i banku Pekao SA. Kolejnym zaufanym człowiekiem jest radca prawny Michał Kaszyński. Na co dzień prezes stowarzyszenia zarządzającego oświęcimską Szkołą Zarządzania i Handlu. Członkiem zarządu stowarzyszenia jest Edward Szydło, czyli mąż byłej premier. Kaszyński, podobnie jak pani Bigos, zasiada w radzie nadzorczej banku Pekao.

Moja kumpelka, równy druh

Szydło nie zapomniała o Filipie. A Filip o Szydło. Wypowiadał się zawsze o niej w samych superlatywach. - Kumpelka. Tak bym ją określił. Nie szefowa, liderka, która ma ochotę rządzić, rozstawiać po kątach, ale koleżanka. Równy druh. W szkole była prymuską, uczennicą z czerwonym paskiem, ale nie zadzierającą nosa, jak trzeba było, dała odpisać zadanie - tak jakiś czas temu w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” mówił Filip o relacjach z Beatą Szydło. Ich znajomość rozpoczęła się w latach 70-tych. Oboje chodzili do jednej klasy w podstawówce w Brzeszczach. To on przed laty wciągnął przyszłą szefową rządu w politykę i umieścił na listach AWS w wyborach samorządowych. W przeszłości pracował w Kopalni Węgla Kamiennego w Brzeszczach, gdzie był m.in. kierownikiem działu systemów zarządzania. Pod koniec stycznia 2016 roku objął stanowisko prezesa zarządu Tauron Wydobycie.

d1y8kik

Kilkadziesiąt tysięcy co miesiąc

Finansowo był to dla niego strzał w dziesiątkę. W 2016 r. zarobił w spółce 451 tys. zł czyli ok. 41 tys. zł miesięcznie. Z kolei w 2017 roku zarobił 359 tys. zł. Jako radny sejmiku małopolskiego złożył oświadczenie majątkowe na koniec kadencji 2014 – 2018. Z dokumentu datowanego na 16 września, wynika że za 8,5 miesiąca w fotelu prezesa Tauron Wydobycie zarobił 333 tys. zł. Miesięcznie wychodzi 39 tys. zł. Dodatkowo w radzie nadzorczej Agencji Komunalnej w Brzeszczach zarobił 16 tys. zł. Co ciekawe, nie wpisał wynagrodzenia z małopolskiego sejmiku. Przez ostatnie cztery lata pełnił tam funkcję radnego PiS. Filip może się pochwalić nowym autem z 2018 roku. To Volkswagen T- Roc. Koszt? Około 100 tysięcy złotych. Kolega Beaty Szydło ma również dom (150 m.kw.) warty 600 tys. zł, mieszkanie (38,5 m.kw.) – nie wpisał wartości; działkę wartą 60 tys. zł. Na koncie posiada ok. 24 tys. zł oszczędności.

Zobacz także: Co właściwie robi Beata Szydło?

Wysokie zarobki Filipa budzą kontrowersje, bowiem PiS chciał wynagrodzenia zarządów spółek uzależnić od wyników finansowych firmy. A według tegorocznych prognoz, kopalnie Tauronu mogą mieć problem z wypracowaniem zysku. - Chcielibyśmy, by poziom wydobycia w tym roku zamknął się na ubiegłorocznym poziomie. Spodziewamy się jednak, że ciężko będzie z jego utrzymaniem – mówił Marek Wadowski, wiceprezes ds. finansowych Tauronu w rozmowie z „Parkietem”. Słabo wyglądają dane dotyczące sprzedaży węgla przez spółkę w pierwszym kwartale br. Firma zanotowała ok. 20 procentowy spadek w porównaniu do ub. roku. I jak sama przyznaje, został on zrekompensowany wzrostem cen węgla o 22 proc.

d1y8kik

Opozycja krytykuje zatrudnienie

Kiedy Filip obejmował stanowisko wielu specjalistów z branży nie dowierzało. Ich zdaniem, Filip nigdy w życiu nie zarządzał żadną firmą, nawet kilkuosobową. Nie miał również żadnego wykształcenia w tym kierunku. - Sprawdził się jako kaowiec organizujący chłopom barbórki. I tyle. Taki ktoś nie może zajmować tak ważnego stanowiska tylko dlatego, że był lojalny i chciałby na stare lata zarabiać po 35 tysięcy miesięcznie – oceniał w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” były marszałek Małopolski, poseł Nowoczesnej Marek Sowa.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1y8kik

Podziel się opinią

Share
d1y8kik
d1y8kik
Więcej tematów