Jeśli patrzymy na powierzchnię naszej gwiazdy, to faktycznie widzimy 90% wodoru i 10% helu - przyznaje Manuel. Kilka lat temu kpiłem sobie jednak z astrofizyków, by zjedli zwykłe jabłko, żeby przekonać się, iż to, co znajduje się na zewnątrz, nie jest zawsze takie samo, jak środek - dodaje uczony.
Zdaniem profesora, Układ Słoneczny, taki jak dziś go widzimy, powstał w wyniku katastroficznej eksplozji supernowej. Po wybuchu ze sprasowanej materii powstało małe, 10-kilometrowe jądro złożone głównie z neutronów, czyli tzw. gwiazda neutronowa. Otoczyła się ona warstwą ciężkich pierwiastków - przede wszystkim żelaza, a także krzemu, tlenu i węgla, które pozostały z wnętrza supernowej.
A to, co dziś widzimy, to tylko zewnętrzna skórka złożona z bardzo lekkich pierwiastków - twierdzi Manuel. Z resztek materii odrzuconych w wybuchu powstały planety. Profesor przytacza także szereg dowodów, które - w jego opinii - potwierdzają to odkrycie. (jask)