Czarzasty ws. rekonstrukcji rządu: Premier ma rację
O szczegółach dotyczących planowanej rekonstrukcji rządu mówił w piątek wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty na antenie TVN24. Dopytywany o ustalenia nie chciał przekazać żadnych szczegółów, podkreślił też, że "ostatnie słowo należy do premiera". Polityk zabrał również głos w temacie ostatnich wydarzeń z udziałem Szymona Hołowni.
Dzień później Donald Tusk przekazał jednak, że podana przez Czarzastego data 22 lipca jest "nieporozumieniem", a do rekonstrukcji dojdzie w trakcie następnego posiedzenia Sejmu przewidzianego na 22-25 lipca. Współprzewodniczący Nowej Lewicy, pytany o tę kwestię w piątek na antenie TVN24 przekazał, że "premier ma rację". - Ta rekonstrukcja będzie w trakcie albo niedaleko tego Sejmu, który zaczyna się 22 lipca. I tak naprawdę o to chodziło - podkreślił.
O samej rekonstrukcji i tym, jak będzie ona wyglądać, mówił, że każdy z liderów koalicji "wie sporo na ten temat". Jak jednak podkreślił, "ostatnie słowo należy do premiera".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Słowa prezydenta o "wieszaniu". Zdrojewski broni Tuska i karci Dudę
Czarzasty: Ktoś w tych czasach musi być poważny
Odnosząc się do zapowiedzi o uszczupleniu rządu, Czarzasty zaznaczył, że "powiedział premierowi Tuskowi" o tym, z jakich stanowisk gotowa jest zrezygnować Lewica, jednak zapewnił, że nie przekaże treści ustaleń przed premierem.
- Ktoś w tych czasach, gdzie jest dużo braku powagi, dużo rozgardiaszu, musi być poważny. Formacja, którą reprezentuję, jest poważna - powiedział, dodając: - Najpierw premier, najpierw koalicjanci, potem ustalenia, a potem premier informuje o tych ustaleniach.
Na pytanie o nagłośnione w ostatnich dniach spotkanie Szymona Hołowni z politykami PiS oraz pozycję polityka w koalicji, Czarzasty odparł, że "nie powie złego słowa na temat żadnego swojego koalicjanta".
- Moją rolą jest wzmacnianie tej koalicji, ale prawdą jest to, że czasami wolę Szymona widzieć, niż go słuchać - oznajmił jednak. Jak podkreślił, on sam nie spotykałby się z Adamem Bielanem i Jarosławem Kaczyńskim, bo "nie miałby o czym z nimi rozmawiać".
Czytaj też:
Źródło: TVN24, PAP, Wirtualna Polska