Co Rosjanie znaleźliby w Lockerbie?

Śmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy, zmuszeni przez własny rząd do pracy na spreparowanych stenogramach; Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu dziennikarzy uważanych przez niektórych kolegów po fachu za „oszołomów”. Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie głośnej katastrofy boeinga nad szkockim Lockerbie w 1988 r., do dziś nie wiedzielibyśmy, że samolot strącili terroryści.

Po katastrofie w Smoleńsku niektóre z głównych mediów zamiast prowadzić własne śledztwa, na co dzień oskarżały o „nienawiść”, „mroczne pasje”, „obsesje” i „podłe myśli” każdego, kto ośmielił się stawiać hipotezy o celowym zniszczeniu samolotu z prezydentem Polski na pokładzie (wszystkie te określenia z jednego tylko tekstu Piotra Stasińskiego z „Gazety Wyborczej”). Ofiarami tego medialnego terroru padli zarówno politycy (głównie PiS), jak i dziennikarze oraz blogerzy, którzy pozostali sceptyczni wobec raportów rosyjskich śledczych i zapewnień rządu RP o polsko-rosyjskim pojednaniu.

Mroczne pasje zachodnich dziennikarzy

Zajrzeliśmy do amerykańskich i brytyjskich gazet z lat 1988–1989 i początku lat 90. Wynika z nich, że od dnia tragedii nad Lockerbie własne śledztwa prowadziło dziesiątki dziennikarzy z Europy Zachodniej i USA, m.in. z „Time”, „Die Zeit” czy „Washington Post”. „Mroczne pasje” i „obsesje” zachodnich żurnalistów przejawiały się w starannym dokumentowaniu okoliczności katastrofy, przepytywaniu setek informatorów ze służb specjalnych i naocznych świadków zdarzenia, krytyce prowadzonego śledztwa oraz stawianiu najrozmaitszych, często zupełnie nieprawdopodobnych hipotez. O strącenie amerykańskiego samolotu dziennikarze podejrzewali m.in. terrorystów z Libanu, bojowników palestyńskich, syryjskich handlarzy narkotyków, władze Iranu, radykałów z Libii (do tej wersji przychylili się brytyjscy i amerykańscy śledczy), agentów Stasi, szpiegów Mossadu, a nawet CIA. Niektóre z tych hipotez były oczywiście określane mianem „teorii spiskowych”, ale nikomu nie przyszłoby do głowy nazywać ich „piekielną kampanią”, „sabatem
czarownic” czy efektem „mrocznych pasji” – tak jak uczynił to wspomniany już Piotr

Do dziś zresztą w angielskich i amerykańskich środkach masowego przekazu pojawiają się filmy i artykuły prasowe, podważające oficjalne ustalenia śledczych (zwłaszcza wartość dowodów przeciw oskarżonym przez prokuratorów Libijczykom) czy ujawniające nowe szczegóły tragedii sprzed 22 lat. Mimo że część z nich uderza w dawną administrację George’a Busha i konserwatywny rząd Margaret Thatcher, nikt nie zarzuca ich autorom politycznej gry trumnami czy wywoływania wojny amerykańsko-amerykańskiej lub brytyjsko-brytyjskiej.

Rosyjskie „standardy”

Śmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy, zmuszeni przez własny rząd do pracy na fałszywych stenogramach; Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu dziennikarzy uważanych przez swoich kolegów po fachu za „oszołomów”. Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie Lockerbie, poprzestano by zapewne na wersji, że przyczyną katastrofy były mewy, które wleciały do silnika (w Szkocji stawiano i takie hipotezy), a w najgorszym przypadku usterka techniczna amerykańskiego samolotu.

Różnice widać w każdym aspekcie śledztwa. Sami szkoccy detektywi w ciągu roku od rozbicia się boeinga odwiedzili w poszukiwaniu prawdy 13 państw i przesłuchali ponad 15 tys. osób (!). Dla porównania: prowadzący dochodzenie w sprawie śmierci prezydenta RP i najwyższych polskich dowódców Rosjanie nie przesłuchali jeszcze nawet całej obsady wieży lotów z tragicznego 10 kwietnia (chodzi – uwaga – o trzy osoby).

W amerykańskim dzienniku „Newsday” z 3 kwietnia 1989 r. czytamy, że w Szkocji aż 11 tys. policjantów i żołnierzy brytyjskich przeszukiwało tereny, na których mogły znajdować się szczątki samolotu (był to obszar 2 tys. km kw.!). Towarzyszyły im helikoptery wyposażone w specjalistyczne termowizory. Każdy drobny odłamek (a znaleziono ich grubo ponad 10 tys.) został oznaczony, osobno zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddawano prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej (w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach wybuchowych). Dziś wiemy, że tylko dzięki tak drobiazgowym badaniom odnaleziono nadpalony skrawek materiału, który po wnikliwym śledztwie naprowadził prokuratorów – poprzez Niemcy, Czechosłowację i Maltę – na trop terrorystów z komunistycznej Libii.

Maszyna, która po eksplozji bomby rozerwała się na trzy części i spadła z wysokości 9 km, została zrekonstruowana w 80 proc. i do dziś jest przechowywana w miejscowości Lincolnshire. Tymczasem w Rosji już teraz słychać głosy, że wrak polskiego Tu-154 należałoby przetopić. Brytyjscy i amerykańscy śledczy bardzo poważnie podeszli też do sprawy obdukcji i zbadania ciał pod kątem kryminalistycznym. W książce Geraldine Sheridan i Thomasa Kenninga pt. „Survivors: Lockerbie” (1993 r.) czytamy, że po katastrofie wiele ciał ofiar wciąż leżało w ogródkach miasteczka. Nie był to jednak oczywiście wynik niechlujstwa lub złej woli policji (jak w przypadku Smoleńska), lecz działanie dla dobra śledztwa: leżące przed domami zwłoki były szczegółowo fotografowane i oznaczane, aby po porównaniu z rozkładem miejsc w samolocie ustalić dokładną siłę i kierunek ewentualnego wybuchu bomby na pokładzie.

W Rosji, gdy polski Tu-154 został rozerwany na strzępy po upadku z kilku metrów, analizy takiej nie przeprowadzono, gdyż jeszcze w dniu katastrofy rosyjskie władze ogłosiły, że wersja zamachu nie jest przez nich brana pod uwagę.

Bierność Tuska i Komorowskiego

Amerykański Boeing 747 spadł na szkockie miasteczko Lockerbie 21 grudnia 1988 r. Natychmiast po tragedii (w której zginęło 270 osób) wszczęto śledztwo, prowadzone wspólnie przez szkocką policję i prokuraturę oraz amerykańskie FBI. Wystarczy powiedzieć, że jeszcze zanim przystąpiono do wydobycia z kokpitu ciał pilotów, na miejscu katastrofy pojawili się eksperci z USA, którzy weszli do roztrzaskanej, znajdującej się w niewielkim kraterze kabiny.

Pod Smoleńskiem to Rosjanie zabezpieczyli teren, wrak i szczątki ofiar, a w mediach obowiązującą wersją stał się błąd pilotów. „Gospodarze” śledztwa jeszcze tego samego dnia dali do zrozumienia, że hipoteza celowego spowodowania katastrofy w ogóle nie będzie rozpatrywana, a awaria rosyjskiej maszyny jest w zasadzie wykluczona. Tezom tym, jak pamiętamy, od początku sekundowały główne polskie media i rząd RP.

Zupełnie inaczej było po wydarzeniach w Lockerbie. Spowodowały one błyskawiczną reakcję najważniejszych polityków brytyjskich i amerykańskich. Premier Margaret Thatcher wsparła lokalną policję i prokuraturę ogromnymi kwotami, sprawiając, że prowadzone w Lockerbie dochodzenie zamieniło się w jedno z największych śledztw w historii Wielkiej Brytanii. Zarówno „żelazna dama”, jak i brytyjski minister transportu Paul Channon osobiście nadzorowali postępowanie, a nawet spotykali się z zajmującymi się katastrofą dziennikarzami (np. w marcu 1989 r. premier Thatcher przekazała pięciu reporterom pierwsze poufne informacje o natrafieniu na trop domniemanych sprawców).

Amerykanie także potraktowali sprawę niezwykle prestiżowo, bo własne postępowania wszczął Departament Sprawiedliwości i CIA, a oficerowie FBI odegrali wiodącą rolę w amerykańsko-brytyjskim śledztwie. Dla przykładu: ekspertem, który wykonał niemal wszystkie najważniejsze badania kryminalistyczne w sprawie Lockerbie, był Thomas Turman z FBI. To tak, jakby najbardziej istotne dla smoleńskiego śledztwa analizy wykonywał jako pierwszy wysoki oficer lub specjalista z Komendy Głównej Policji.

Trzy miesiące po katastrofie w Szkocji, a więc jeszcze przed odnalezieniem dowodów, które posłużyły potem w procesie zamachowców, ówczesny prezydent elekt USA George Bush zapowiedział „surowe ukaranie” sprawców tragedii. Mimo tych zapewnień i działań administracji USA media zarzucały amerykańskiemu przywódcy... bierność i „wyciszanie” śledztwa.

Rząd polski Donalda Tuska i prezydent elekt Bronisław Komorowski nie zrobili jak do tej pory nic, by śledztwo podjęła komisja międzynarodowa.

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Wandale w Kalwarii Zebrzydowskiej. Jest reakcja duchownych
Wandale w Kalwarii Zebrzydowskiej. Jest reakcja duchownych
Niemcy chwalą Polskę. Nasz rynek to inwestycyjna "bezpieczna przystań"
Niemcy chwalą Polskę. Nasz rynek to inwestycyjna "bezpieczna przystań"
Pociągi PKP Intercity stoją. Wielka awaria na linii do Berlina
Pociągi PKP Intercity stoją. Wielka awaria na linii do Berlina
Fatalny sondaż Donalda Trumpa. Prezydent traci poparcie własnych ludzi
Fatalny sondaż Donalda Trumpa. Prezydent traci poparcie własnych ludzi
Wznowią wojnę z USA? "Dla wroga przygotowano zaskakujące działania"
Wznowią wojnę z USA? "Dla wroga przygotowano zaskakujące działania"
Wyniki Lotto 02.05.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Wyniki Lotto 02.05.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Interes państwa nad moralność dyplomacji. Merz bez "strategicznej dalekowzroczności"
Interes państwa nad moralność dyplomacji. Merz bez "strategicznej dalekowzroczności"
Republikanie krytykują decyzję Trumpa. "W interesie USA leży utrzymanie odstraszania w Europie"
Republikanie krytykują decyzję Trumpa. "W interesie USA leży utrzymanie odstraszania w Europie"
Andrzej Poczobut odbierze z rąk prezydenta Order Orła Białego
Andrzej Poczobut odbierze z rąk prezydenta Order Orła Białego
Ogromny pożar w Czeskiej Szwajcarii. Ogień objął 900 hektarów
Ogromny pożar w Czeskiej Szwajcarii. Ogień objął 900 hektarów
Putin szuka pieniędzy na podtrzymanie wojny. Zagląda do kieszeni oligarchów
Putin szuka pieniędzy na podtrzymanie wojny. Zagląda do kieszeni oligarchów
Ważna zapowiedź rządu ws. SAFE. "W ciągu kilkudziesięciu godzin"
Ważna zapowiedź rządu ws. SAFE. "W ciągu kilkudziesięciu godzin"