Po rozmowach Busha z premierem Australii Johnem Howardem do Pokoju Owalnego w Białym Domu weszli dziennikarze, którzy zapytali prezydenta, czy jest zmartwiony postawą prezydenta Francji Jacquesa Chiraca. "Zmartwiony to nie jest właściwe słowo - odpowiedział Bush. Jestem rozczarowany tym, że Francja mogłaby zablokować NATO i uniemożliwić mu udzielenie pomocy takiemu krajowi jak Turcja".
"Myślę, że kiedy nie można złożyć oświadczenia w sprawie wspólnej obrony, to odbija się to na sojuszu w negatywny sposób" - oświadczył prezydent USA.
Nie wymieniając Francji, czy innych myślących w podobny sposób państw, Bush zauważył, iż niektórzy nawołują do wysłania do Iraku więcej inspektorów rozbrojeniowych i powiedział, że gdyby kraj ten rozbrajał się, to wystarczyłoby "jeden czy dwóch inspektorów", żeby stwierdzić, czy Saddam nie ukrywa broni.
Prezydent podkreślił, że Francja "była przyjacielem Stanów Zjednoczonych od dawna" i że w ubiegłym tygodniu przeprowadził rozmowę telefoniczną z Jacquesem Chirakiem "Będziemy kontynuować współdziałanie z Francją" - zapowiedział. (mag)