Burza o weto prezydenta. Oto ile dzieci niepracujących Ukraińców może stracić 800 plus
Fundacja Ukraiński Dom wylicza, że po zawetowaniu ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy przez prezydenta Karola Nawrockiego i wprowadzeniu proponowanych zmian, kilkadziesiąt tysięcy dzieci ukraińskich uchodźców może stracić prawo do świadczenia 800 plus. Chodzi o projekt, który zakłada, że pieniądze będą przysługiwały tylko tym rodzinom, w których rodzice są oficjalnie zatrudnieni w Polsce.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w poniedziałek nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, przedłużającą ich ochronę tymczasową do marca 2026 roku. Ogłosił własny projekt m.in. odnoszący się do wypłat świadczenia 800 plus.
- Po 3,5 roku nasze prawo powinno zostać skorygowane. Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy nie dokonuje tej korekty, wokół której toczyła się debata publiczna, że 800 plus powinno należeć się tym Ukraińcom, którzy podejmują się obowiązku pracy – powiedział Nawrocki. W pisemnym uzasadnieniu zmian nie zabrakło ironii. Prezydent twierdzi, że "w ten sposób realizowana jest obietnica rządu z lutego tego roku".
- Oszacowanie skali skutków decyzji prezydenta jest trudne, ponieważ istnieją dwie podstawy wyliczeń. Z jednej strony mowa o co najmniej 209 tysiącach dzieci, które faktycznie pobierały świadczenia na początku 2025 roku. Z drugiej – maksymalnie 354 tysiącach dzieci wpisanych do rejestru PESEL UKR, które obecnie mają do nich prawo – uważa Oleksandr Pestrykov z fundacji Ukraiński Dom, organizacji pomagającej uchodźcom w urządzeniu życia w Polsce.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"Otóż tak nie jest". Wiceminister uderza w prezydenta ws. Ukraińców
800 plus dla Ukraińców. Ilu nie dostanie, ile oszczędzamy?
Eksperci fundacji powołują się na raport Narodowego Banku Polskiego o sytuacji życiowej uchodźców, który wskazuje, że 78 proc. Ukraińców uciekających przed wojną podejmuje pracę w Polsce. Oznacza to, że po wejściu w życie prezydenckiej ustawy potencjalnie wsparcia może zostać pozbawionych od 45 do 77 tys. dzieci. Budżet państwa może zyskać nieco ponad 700 mln zł.
- To szacunek uproszczony, pewnie obarczony sporym błędem. Różnica wynika z tego, czy liczone są dzieci faktycznie objęte świadczeniem, czy tylko uprawnione. Szacunki nie odnoszą się sytuacji osób niezdolnych do pracy z przyczyn od siebie niezależnych - tłumaczy Pestrykov.
Eksperci z Ukraińskiego Domu ostrzegają, że projekt zmian nie przewiduje żadnych wyjątków dla osób, które nie mogą podjąć pracy z przyczyn obiektywnych. Fundacja wskazuje, że w tej grupie znajdują się m.in. uchodźcy w wieku emerytalnym - około 1,6 tys. osób, które w 2024 r. składały wnioski o świadczenia na dzieci pozostające pod ich opieką. Do tego dochodzi 3,5 tys. osób z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, które z oczywistych powodów mają ograniczoną możliwość podjęcia zatrudnienia w Polsce.
Niepokojąco wyglądają także dane z 2023 roku. Z ulgi dla samotnych rodziców skorzystało ponad 30 tys. uchodźców, którzy formalnie pracowali, ale w większości w ramach niestabilnego zatrudnienia: dorywczego lub na część etatu. - To grupa szczególnie narażona na utratę pracy i dochodów, a ich dzieci wymagają stałego wsparcia - podkreśla fundacja.
Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w miejscach zbiorowego zakwaterowania uchodźców, gdzie w styczniu wciąż mieszkało około 29 tys. osób, w tym wiele dzieci. – Już teraz rodziny te zobowiązane są do częściowego pokrywania kosztów utrzymania. Gdyby dodatkowo utraciły prawo do świadczeń, ich poziom życia uległby dalszemu obniżeniu – uważają eksperci fundacji.
Co jest w ustawie prezydenta Nawrockiego?
Zgodnie z projektem świadczenie wychowawcze będzie przysługiwało obywatelowi Ukrainy, który spełnia następujące warunki: mieszka wraz z dzieckiem w Polsce, opłaca składki emerytalne związane z zatrudnieniem lub prowadzeniem działalności gospodarczej, a dziecko uczęszcza do szkoły lub przedszkola. Instytucją kontrolującą rzetelność oświadczeń będzie Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Proponowane przez prezydenta rozwiązania w zakresie 800 plus są identyczne z projektem złożonym w styczniu w Sejmie przez posłów Prawa i Sprawiedliwości. Prace nad nim były na etapie początkowym – skierowano go do pierwszego czytania w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Z analizy WP wynika, że współpracownicy prezydenta Nawrockiego skopiowali te rozwiązania, a zarazem nie naprawili kilku wad wcześniej wskazanych w projekcie PiS.
Projekt posłów spotkał się z krytyką ekspertów Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. Zarzucają oni m.in., że wnioskodawcy "nie określili wyraźnie problemu, jaki chcą rozwiązać poprzez projektowaną ustawę". Ich zdaniem można się tylko domyślać, że chodzi o zbyt luźne kryteria przyznawania 800 plus Ukraińcom. Skoro tak, to w uzasadnieniu projektu nie pada szacowana wartość wyłudzonych świadczeń, np. na dzieci, które nie przebywały w Polsce.
Ponadto jedną z dostrzeżonych luk jest brak kryteriów określających, kogo uznać za zatrudnionego. Zdaniem ekspertów wystarczy przepracować kilka godzin w miesiącu na zlecenie, by 800 plus się należało. Inny przykład niekonsekwencji: czy Ukraińcom pracującym zdalnie z Polski dla firm na Ukrainie należy wypłacać 800 plus, czy nie? Co z obywatelami Ukrainy niezdolnymi do pracy z powodu niepełnosprawności, konieczności opieki nad dzieckiem z niepełnosprawnością lub dziadkami zajmującymi się wnukami?
"Mając na uwadze obecny stan finansów publicznych oraz pogłębiający się deficyt budżetowy, który sięga już 285 mld zł, uzasadnione jest ograniczenie możliwości przyznawania obywatelom Ukrainy świadczeń wychowawczych" - czytamy w uzasadnieniu zmian przygotowanych przez Kancelarię Prezydenta.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski