Bunt u republikanów. Zagłosowali z demokratami przeciwko Trumpowi
Sześciu republikanów w Izbie Reprezentantów dołączyło w środę do demokratów w głosowaniu przeciwko cłom nałożonym przez prezydenta USA Donalda Trumpa na Kanadę.
Za rezolucją wzywającą do tego, by nie wykorzystywać argumentu sytuacji nadzwyczajnej do nakładania wysokich ceł na Kanadę, zagłosowało 219 członków Izby Reprezentantów, a 211 było przeciw. Media podkreślają, że jest to rzadki przypadek okazania sprzeciwu kongresmenów partii rządzącej wobec prezydenta i liderów ugrupowania.
Teraz rezolucja trafi do Senatu, gdzie najprawdopodobniej również zostanie przyjęta, lecz zapewne zawetuje ją prezydent.
Donald Trump nałożył cła na towary z innych krajów, w tym Kanady, sięgając po ustawę IEEPA, która uprawnia prezydenta do ogłaszania sankcji gospodarczych w razie nadzwyczajnej sytuacji. Legalność ceł ogłoszonych w ten sposób rozpatruje Sąd Najwyższy USA.
Donald Trump na początku swojej kadencji nałożył 25-procentowe cła na kanadyjskie towary, podnosząc je w październiku ubiegłego roku do 35 proc. w odniesieniu do niektórych towarów. 24 stycznia tego roku prezydent USA zagroził, że nałoży cła w wysokości 100 proc. na wszystkie towary importowane z Kanady, jeśli zawrze ona umowę handlową z Chinami.
Jak zaznaczyła CNN, dla niektórych republikanów środowe głosowanie było nie tylko szansą na sprzeciwienie się polityce celnej Trumpa, ale też na potwierdzenie władzy Kongresu, która w ostatnich miesiącach została osłabiona.
Trump ostrzegał republikanów przed buntem
W środę Trump zarzucił Kanadzie w serwisie Truth Social, że "od wielu lat wykorzystuje USA" i ocenił, że dzięki cłom Amerykanie stają się "wygranymi". Ostrzegł też, że każdy republikanin, który zagłosuje w Senacie albo Izbie przeciwko taryfom, "poniesie poważne konsekwencje, gdy nadejdzie czas wyborów, w tym prawyborów".
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson powiedział stacji CNN, że prezydent "nie jest zły" z powodu głosowania dotyczącego ceł.
- Nie jest zły. Właśnie byłem w Białym Domu. Rozumie, co się dzieje. To nie wpłynie na jego politykę ani nie zmieni jej. Może zawetować te rzeczy, jeśli będzie taka potrzeba - przekazał spiker Izby.